Owoce pewnego raportu, część 3.

Od niemal 10 lat nie inwestuję już w tradycyjne akcje. Głównie dlatego, że w przypadku GPW są one rynkiem tylko jednokierunkowym (zarabianie jedynie na wzrostach), nie dają możliwości permanetnego lewarowania a szybkość rynku jest zbyt mała jak na moje oczekiwania. To się zmieniło wraz z pojawieniem się akcji syntetycznych tzw. CFD (kontrakty na różnice kursowe) choć moim ulubionym instrumentem są mimo wszystko waluty. Mechanizm impetu dotyczy wszystkich rynków choć w kontekście akcji ma szczególne właściwości. Nawet tym, którzy nie przymierzają się do wykorzystania strategii, przybliżonej przez mnie w poprzednich częściach,  mimo wszystko proponuję rozważyć kilka poniższych wniosków, które nasunęły mi się po przeczytaniu wspomnianego raportu.

Pierwszy choć nie najważniejszy: warto mieć świadomość tego że w gigantycznej krainie akcji istnieją jeszcze inne światy niż Buffet i węszenie w fundamentach. Okazuje się, że inspiracji warto szukać również w statystycznych zależnościach jak w przypadku opisywanej strategii momentum czy jeszcze prostszej – strategii indeksowej (kupno wszystkich akcji danego indeksu lub derywatu na nim opartego). Ja sam, mimo że studiowałem ekonomię, doszedłem pewnego dnia do ściany a w konsekwencji do wniosku, że nie dla mnie żmudne zdobywanie i przetwarzanie informacji ze spółek i otoczenia. Potrzebowałem czegoś co da się weryfikować matematycznie i statystycznie bez dotykania tego fundamentalnego anturażu. To nie znaczy że wybrałem drogę jedynie słuszną, po prostu jak się okazuje przewagę nad rynkiem można budować na wiele sposobów.

Drugi wniosek jest istotny dla obstawiających maruderów rynku akcyjnego. Wiem, że są inwestorzy, którzy decydują się na zakup akcji głównie dlatego, że ostatnio rosły w dużo wolniejszym tempie niż średnia giełdowa. Konsekwencją tej inwestycji może być w skrajnym wypadku ta czarna krzywa na pokazywanym wcześniej wykresie. Składa się na nią właśnie taktyka comiesięcznego zakupu akcji, które we wzrostach za ostatnie 12 miesięcy były na szarym końcu. Teoretycznie ?tanie” akcje mogą się więc okazać bardzo nieefektywnym i frustrującym wyborem.

Ściśle związany z powyższym wnioskiem jest kolejny: wyniki metody impetu dają poważny asumpt do założenia, że największe zwroty mogą dawać niekoniecznie spółki najlepsze fundamentalnie ale spółki najbardziej ?gorące”, najbardziej lubiane czyli te, które ostatnio rosły najbardziej. A ponieważ efekt jest jak się okazuje dość stabilny i długoterminowy wobec tego być może warto pomyśleć o prostej dywersyfikacji portfela o takie właśnie akcje. Co ciekawe – skutki mechanizmu momentum są jednocześnie przyczyną jak i konsekwencją istnienia strategii tzw. value stocks investing czyli czegoś co nazywa się powszechnie ?inwestycją w spółki wartościowe” a więc te, o mocnych fundamentach ale niedocenione jeszcze przez rynek. Są niedocenione i poruszają się wolniej od rynku właśnie dlatego, że nie biorą udziału w mechanizmie działania momentum, nie są grane, bytują w niełasce. Może się okazać w rezultacie, że ?inwestycja w wartość” nie będzie miała w skrajnym wypadku niemal żadnej dynamiki, a portfele, tworzone jedynie na sposób statystyczny czyli bez analizy fundamentów, będą się poruszać dużo zyskowniej. Czasem sentyment reszty rynku wygrywa z naszą oceną wartości…

Kolejny wniosek ma bardziej psychologiczny wymiar. Rozumiem opory wielu inwestorów przed kupnem spółek, których ceny rosły ponad normę. Obawa przed kupnem zbyt wysoko jest rzeczywiście racjonalna z punktu widzenia mentalnego. Być może więc pomoże w przełamaniu się fakt, że w strategii momentum to właśnie zakup tego rodzaju ?gorących” akcji daje efekt w postaci ciemnozielonej krzywej na wspomnianym wykresie czyli optymalnie zyskownego rezultatu w testach. Przypomnę, że to nie tylko wirtualna kreska, to realny efekt grania najbardziej rosnących akcji z przeszłości.

I ostatni wniosek, choć być może aktywni w akcjach czytelnicy znajdą ich więcej. Określenie ?spółka wykupiona” w sensie technicznym, czyli ta najbardziej zasługująca na korektę z powodu nadzwyczajnych wzrostów jakie doświadczyła ostatnio, może okazać się bardzo nietrafione. Kontrarianie obstawiający jej spadki mogą sporo ucierpieć. Gdyby otwierać na nie krótkie pozycje, całkowita strata może być równa tej, którą reprezentuje ciemnozielona linia, tylko z odwrotnym znakiem. To oczywiście skrajność. Równie tragiczny wynik przyniosłaby strategia odwrotna do momentum czyli jednoczesna krótka sprzedaż zwycięzców i kupno przegranych.

Kilka tipsów do strategii w kolejnym wpisie.

-* Kathay *-

[Głosów:0    Średnia:0/5]

11 Komentarzy

  1. GiełduGiełdu

    @Tomasz.Symonowicz

    Ciekwa uwaga jak na praktyka i teoretyka rynku "[akcje]…nie dają możliwości permanetnego lewarowania".

    Lepszy był tylko ktoś, kto uważał, że kontrakty to dobra rzecz dla mających mało kasy (np. młodzieży), bo są tanie, a inwestując można szybko dużo zarobić ….

    Co do kontraktów CFD, to mimo ich zalet mają też duzą wadę, a mianowicie koszty transakcji. Ile razy Twoim zdaniem koszty transakcji na CFD na CAC40 są większe niż na futures CAC40 (u brokera dyskontowego)?

    Trafnie ujęte "..że nie dla mnie żmudne zdobywanie i przetwarzanie informacji ze spółek i otoczenia. Potrzebowałem czegoś co da się weryfikować matematycznie i statystycznie …Popieram na 100% i czekam na dalsze części.

    Pozdrowienia,
    GiełduGiełdu

  2. kathay

    Cóż, zlewarować można nawet tzw. betę czyli choćby buy and hold więc czemu nie alfę czyli moją przewagę nad rynkiem? Pod warunkiem by zdać sobie sprawę z ryzyka, na które się wystawiam. Do lewarowania chyba się dojrzewa prędzej czy później a wrócić do życia bez niego jest chyba łatwiej niż nie utonąć wykorzystując go 🙂

    Różnicy w kosztach, o których wspominasz aż tak mocno nie czuję. CAC40 może ze 2 razy w życiu grałem. Na S&P CFD mam 0,5 pkt spread jak teraz patrzę, na Intelu 1 cent i oczywiście dochodzi koszt kredytowania (choć na akcjach najczęściej siedze po krótkiej więc sam odsetki dostaję). Natomiast nieoceniony dla mnie przy short term jest fakt, że zlecenia stop i limit wchodzą mi w 99,9% po cenie wystawienia i to w zasadzie bez poślizgów.

  3. GiełduGiełdu

    Co do lewaru… zostawmy ocenę rynkowi:-)

    Jeżeli idzie o koszty (spread) na CFD zobacz: http://www.xtb.pl/strona.php?p=122
    Wynika, o ile nie jestem w błędzie, że spread na S&P wynosi 10 punktów.?

    Na Saxo: http://www.saxobank.com/?id=923&Lan=EN&Au=1&Grp=5
    mamy z kolei, że spread na DAX wynosi 2 pkt. Jeden punkt w futures to 25 Euro, a więc spread na CFD wynosi 50 Euro. Na futures mam mały spread (0.5) 4 Euro prowizji. Jest różnica?
    Na tysiącu transakcjach na DAX mam koszty:
    =CFD: 1000*25*2=50 000 Euro
    = kontrakty FDAX: 1000*(4 0.5)=4500 Euro

    Czy różnica 45 000 Euro nie ma dla Ciebie znaczenia?

    Pozdrowienia,
    GiełduGiełdu

  4. simon

    na futures masz spread 0,5 pkt czyli 12,5 euro plus 4 euro prowizji za obie strony ? to daje chyba (1000*4) plus (1000*12,5) =16 500 euro?

  5. GiełduGiełdu

    @simon
    Masz oczywiście racje, zgadza się.

  6. simon

    futures grasz w I.B.? a jak duże i jak często masz poślizgi na DAX ?

  7. GiełduGiełdu

    Przymierzam, się więc nie mam jeszcze doświadczeń na tym rynku.

    Poważnie zastanawiam się też jednak nad ofertą GFT http://www.gftfutures.com/pricing/pricing.asp?exchange=eurex&region=eu (link zamieścił KatHay na forum Futures.pl)
    Wygląda na to, że są jeszcze atrakcyjniejsze.
    Pozdrowienia,
    GiełduGiełdu

  8. marek

    A to interesująca metoda dla akcji.Ciekawe jak działa u nas na gpw?
    Tomku – podaj tylko parametry tej strategii :MAR ,MaxDD. – chociaż będzie mniejsze bo nie ma ujętych prowizji;)
    widzę z wykresu że w latach 1975 max.obsunięcie było rzędu ok.90 % -a CAGR tylko 15 % – to MAR będzie siłą rzeczy marny.
    Czy chciałbyś trafić teraz na taki 75 rok lub gorszy i stracić 90 % ciężko zapracowanych pieniędzy – bo ja nie.
    Co innego jak mamy pieniądze na emeryturę to wtedy możemy je obracać przez np.30 lat.

  9. marek

    i jak się ma rzecz do akcji japońskich i indeksu Nikkeii ?
    czy od 1990 roku tam też możnaby było zarobić 15 % rocznie ?
    Jak odpowiesz na te pytania to zobaczymy co to jest za "śliwka robaczywka" //

  10. kathay

    @GG
    oczywiście zdaje sobie sprawę z różnic w prowizjach, z tego w końcu żyje broker wystawiający CFD. Dla inwestycji średnio i długoterminowych nie ma żadnego znaczenia.
    Dla mnie jednak ten dodatkowy koszt jest wart zachodu bo dzięki niemu mam dodatkowe korzyści jak choćby miniloty czyli bardziej elastyczne money managment czy niemal brak poślizgów. Jeśli dobrze obejrzysz spread i realizację zleceń w praktyce zauważysz że nie ma aż takich różnic jakie wynikają z przeliczeń punktowych. Futures DAX to niesamowicie szybki rynek, tu poślizgi i realizacja w short term ma ogromne znaczenie.

  11. kathay

    @ Marek
    Dla rynku japońskiego przewaga wygranych nad przegranymi sięga obecnie ok 0.19% miesięcznie czyli na granicy zera.
    Momentum to nie jest strategia na timing rynku ani gwarancja braku ryzyka. Test na danych historycznych pokazuje jej siłe na rynku. Jeśli w testach nie daje przewagi to jest to właśnie widomy znak tego, że efekt momentum jest słaby i należy dopasować do tego swoje strategie.

    Oczywiście że strategia wiąże się z obsunięciami kapitału (DD), dla większości inwestorów 40 czy 90 % boli równie silnie. Opisywaniem tej strategii zająłem się z powodów, które ująłem w 3 części. Znając siły i efekty istniejące na rynku łatwiej jest na nim się poruszać. Gdybym miał pójść po najmniejszej linii oporu napisałbym tylko jedno i więcej nie zajmował się rynkiem akcji:
    kup cały indeks i nie baw się w timing, zarobisz więcej niż ok 80% funduszy o ile jesteś w stanie przeżyć każdy DD

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Proszę podać wartość CAPTCHA: *