Legendarny inwestor Charlie Manger, który zmarł w 2023 r., często w swoich pogadankach nawiązywał do tzw. testu pianki. Przez dekady uważano, że przedszkolaki, które w eksperymencie potrafiły wstrzymać się od zjedzenia słodkiej jednej pianki teraz, by później dostać dwie sztuki przysmaku, lepiej radziły sobie w życiu. Jednak ostatnio okazało się, że pierwotnie wnioski z badań były błędne.

Test pianki przeprowadził amerykański psycholog Walter Mischel w 1970 r. Polegał on na tym, że grupie dzieci zaoferowano jedną słodką piankę (ang. marshmellow) teraz, albo dwie, jeżeli dziecko było w stanie powstrzymać się od sięgnięcia po deser w ciągu 15 minut, na jakie psycholog zostawił je bez nadzoru z pokusą. Pierwsze wnioski były takie, że dzieci które były w stanie odmawiać sobie przyjemności dłużej miały lepsze wyniki testów w systemie edukacji, lepsze wykształcenie, niższy wskaźnik wagi do wzrostu BMI itp.

Wyniki tego testu przez kilkadziesiąt lat kształtowały to jak psychologowie i edukatorzy myśleli o wychowaniu dzieci w taki sposób, by dać im jak największą szansę na sukces w życiu. Do tego stopnia w popularnym programie telewizyjnym „Ulica sezamkowa” Ciasteczkowy Potwór demonstrował dzieciakom jak odmawiać sobie przyjemności natychmiastowego zjedzenia słodkiej przyjemności.

Test pianki był także często przywoływany przez zwolenników ruchu FIRE (ang. Financial Independence Retire Early, czyli Finansowa Niezależność Wczesna Emerytura). Jego członkowie często oszczędzają nawet 70 proc. i inwestują na giełdzie po to, by móc przejść na wcześniejszą emeryturę, finansowaną z oszczędności. Nagrodą za odmawianie sobie przyjemności wydania pieniędzy od razu jest to, że mają być wolni od codziennego chodzenia do pracy w przyszłości

Ale przed 2020 r. dokonano ponownego przeglądu tego, jak radzą sobie uczestnicy słynnego testu. Wśród naukowców dokonujących tego przeglądu był Walter Mischel, autor oryginalnego eksperymentu, choć zmarł w jego trakcie w 2018 r. Ale tym razem wnioski były inne niż poprzednio. „Nie znaleźliśmy statystycznie istotnych zależności między to jak długo dzieci odmawiały sobie słodyczy, a tym jak radziły sobie w życiu”. Inaczej mówiąc, jeżeli nawet jakaś zależność się pojawiła, to wynikała ona z przypadku. Dlaczego zatem wyniki pierwszego testu były inne?

Otóż m.in. dlatego, że wzięto zbadano losy tylko 185 osób, choć w oryginalnym teście brało udział 550 dzieciaków. I ci których zbadano, to były głównie pociechy pracowników Uniwersytetu Stanforda, z których bardzo niewielu nie skończyło studiów. A ci którzy rzucili studia, zrobili to zapewne dlatego, że ich własna firma odniosła sukces. Dzieciaki, które pochodziły z domów dobrze sytuowanych, zamożnych rodziców potrafiły czekać na nagrodę, ponieważ dorośli z którymi się stykali, dotrzymywali słowa. Z kolei niewielka grupa przedszkolaków pochodząca z biedniejszych domów, w których rodzicom daleko było od ideału, nauczyli się, że trzeba brać co jest teraz, bo zaraz może tego nie być.

Z pierwotnej interpretacji wyników eksperymentu można było wywnioskować, że jest jakaś grupa ludzi, która jest naturalnie predystynowana do sukcesu w życiu. Bo urodzili się z silną wolą i dyscypliną. Są zamożni, wykształceni, szczupli, bo na to zasługują. W rzeczywistości okazało się, że duża część z tego sukcesu wynika z tego, że mieli szczęście mieć dobrze sytuowanych, wykształconych rodziców, którzy traktowali ich uczciwie i nauczyli, że ludziom zasadniczo warto ufać.

Inspirując się testem pianki wiele osób stosuje odroczoną gratyfikację w bardzo ekstremalnej wersji. W szczególności dotyczy to wielu członków ruchu FIRE, takich jak np. blogger Mr Money Mustache, który poleca np. strzyc siebie i znajomych maszynką, zamiast chodzić do fryzjera. Wydana w 2020 r. w USA książka „Psychologia pieniędzy” (ang. „Psychology of money”) Morgana Housela otwiera historia Ronalda Jamesa Reada, dozorcy i pracownika stacji benzynowej, który zmarł w 2014 r. mając 92 lata zostawiając po sobie akcje warte 8 mln USD. Mimo relatywnie niskich dochodów, przez całe życie żył skromnie, oszczędzając i inwestując na giełdzie. I znów w podtekście mamy pochwałę ascezy.

Tymczasem Kaitlin Wooley i Ayelet Fishbach z University of Chicago’s Booth School of Business w serii pięciu badań opublikowanych na łamach Personality and Social Psychology Bulletin wykazały, że to doświadczenie natychmiastowej gratyfikacji, takiej jak np. dobry smak zdrowego jedzenia, a nie wyobrażanie sobie przyszłej nagrody, jest najlepszym predyktorem tego, czy osiągniemy wyznaczony cel. A zatem najlepiej w życiu radzą sobie nie ci, którzy potrafią najskuteczniej się torturować odmawiając sobie przyjemności, ale już nagradzać się za samo dążenie do celu. Czyli np. znaleźć autentyczną satysfakcję z wpłacenia na nasze konto oszczędnościowe każdego 1000 zł, a nie zmuszać się do tego marząc o tym, że kiedyś sobie to odbijemy jak dzięki inwestycjom staniemy się bogaci.

Jak dokładnie przyjrzymy się eksperymentowi Waltera Mischela, to zauważymy że dzieciaki którym udało się wytrzymać 15 minut nie jedząc słodkiego przysmaku nie torturowały się patrząc niego, tylko odwracały swoją uwagę. Śpiewały sobie piosenki, albo grały ze sobą w gry we własnej głowie. A zatem nie tyle odmówiły sobie natychmiastowej przyjemności, ile zastąpiły natychmiastową przyjemność zjedzenia pianki, natychmiastową przyjemnością zaśpiewania sobie wpadającej w ucho melodii. Tak więc kluczem nie jest odmawiane sobie przyjemności tylko umiejętne żonglowanie przyjemnościami, tak by nigdy się nie kończyły i prowadziły nas do celów, które chcemy osiągnąć, takich jak np. zainwestowanie 500 tys. zł na giełdzie. A zatem „nie” dla ascezy, ale „tak” dla inteligentnego hedonizmu.

Wiele wskazuje na to, że moda na ekstremalne oszczędności powoli słabnie. W 2020 r. w USA, a w 2022 r. w Polsce, wyszła i zyskała sporą popularność książka „Śmierć z zerem na koncie” (ang. „Die with zero”) autorstwa Billa Perkinsa, która uczy jak wydać wszystkie pieniądze przed śmiercią tak, by mieć z nich jak największą przyjemność. Także Charlie Manger, wielki propagator oszczędnego stylu życia, gdy miał 93 lat, wydawało się, że zaczął dystansować się od swoich wcześniejszych rad. W 2017 r., na corocznym spotkaniu akcjonariuszy Daily Journal Charlie Manger żartował z odraczania gratyfikacji: „Ta technika sprawa, że będziesz bogaty. Tak więc będziemy mieli wiele zamożnych martwych osób.[…] Kiedy ludzie będą przechodzić obok waszych pomników nagrobnych pomyślą: co za piękny grób, sam chciałbym w nim leżeć”.

1 Komentarz

  1. GZalewski

    Mischel w swojej książce z 2014 roku Test Marshmallow dość krytycznie wypowiadał się o tym, jak medialnie zaczęły żyć tezy testu. Zresztą mówił sam o sobie i swoim braku motywacji i że jednak dużo zależy od wielu innych czynników

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *


Twoje dane osobowe będą przetwarzane przez Dom Maklerski Banku Ochrony Środowiska S.A. w celu: zapewnienia najwyższej jakości naszych usług oraz dla zabezpieczenia roszczeń. Masz prawo dostępu do treści swoich danych osobowych oraz ich sprostowania, a jeżeli prawo na to pozwala także żądania ich usunięcia lub ograniczenia przetwarzania oraz wniesienia sprzeciwu wobec ich przetwarzania. Masz także prawo wniesienia skargi do organu nadzorczego.

Więcej informacji w sekcji "Blogi: osoby komentujące i zostawiające opinie we wpisach" w zakładce
"Dane osobowe".

Proszę podać wartość CAPTCHA: *

Opinie, założenia i przewidywania wyrażone w materiale należą do autora publikacji i nie muszą reprezentować poglądów DM BOŚ S.A. Informacje i dane zawarte w niniejszym materiale są udostępniane wyłącznie w celach informacyjnych i edukacyjnych oraz nie mogą stanowić podstawy do podjęcia decyzji inwestycyjnej. Nie należy traktować ich jako rekomendacji inwestowania w jakiekolwiek instrumenty finansowe lub formy doradztwa inwestycyjnego. DM BOŚ S.A. nie udziela gwarancji dokładności, aktualności oraz kompletności niniejszych informacji. Zaleca się przeprowadzenie we własnym zakresie niezależnego przeglądu informacji z niniejszego materiału.

Niezależnie, DM BOŚ S.A. zwraca uwagę, że inwestowanie w instrumenty finansowe wiąże się z ryzykiem utraty części lub całości zainwestowanych środków. Podjęcie decyzji inwestycyjnej powinno nastąpić po pełnym zrozumieniu potencjalnych ryzyk i korzyści związanych z danym instrumentem finansowym oraz rodzajem transakcji. Indywidualna stopa zwrotu klienta nie jest tożsama z wynikiem inwestycyjnym danego instrumentu finansowego i jest uzależniona od dnia nabycia i sprzedaży konkretnego instrumentu finansowego oraz od poziomu pobranych opłat i poniesionych kosztów. Opodatkowanie dochodów z inwestycji zależy od indywidualnej sytuacji każdego klienta i może ulec zmianie w przyszłości. W przypadku gdy materiał zawiera wyniki osiągnięte w przeszłości, to nie należy ich traktować jako pewnego wskaźnika na przyszłość. W przypadku gdy materiał zawiera wzmiankę lub odniesienie do symulacji wyników osiągniętych w przeszłości, to nie należy ich traktować jako pewnego wskaźnika przyszłych wyników. Więcej informacji o instrumentach finansowych i ryzyku z nimi związanym znajduje się w serwisie bossa.pl w części MIFID: Materiały informacyjne MiFID -> Ogólny opis istoty instrumentów finansowych oraz ryzyka związanego z inwestowaniem w instrumenty finansowe.