Analizy można sprzedawać, ale sama analiza nie zarobi pieniędzy na giełdzie. Pewnie do końca życia będę to uświadamiał niewprawnym traderom
Gorzej, jeśli nie uświadamiają sobie tego „doświadczeni” na rynku. Wypłynęło to przy okazji dyskusji po moim krytycznym wpisie o pewnej debacie. Szkoda, że moi adwersarze nie zechcieli dyskusji publicznej. Za to ja publicznie obiecałem im wyjaśnić jedną sprawę, co czynię poniżej po raz któryś. Mam nadzieję, że wnioski okażą się przydatne także innym czytającym.
***
Analiza techniczna (AT) to nie jest samograj do zarabiania pieniędzy, gdzie wystarczy coś tam nanieść na wykres i pieniądze mnożą się jak króliki (lub przeciwnie – odpływają). AT to jak sama nazwa wskazuje: ANALIZA i w tej roli służy dokładnie do tego, do czego wszystkie analizy służą na giełdzie: do oceny rynku oraz próby oszacowania możliwości dalszego jego ruchu.
I w tej właśnie roli AT sprawdza się doskonale do celu, do jakiego ją przewidziano: pozwala ocenić stan rynku i przygotować grunt pod podjęcie inwestycyjnej decyzji. W tym sensie AT działa zawsze. Nie generuje od razu zysków sama z siebie, tylko dopiero tworzy grunt pod decyzje (transakcje).
Czy AT pozwala trafnie ocenić rynek i podjąć zawsze celną decyzję inwestycyjną? Oczywiście nie, żadna z giełdowych analiz na to nie pozwala, nie przeszkadza to jednak w żadnej mierze w osiąganiu zysków, gdyż do korekty nietrafionych decyzji wymyślono wspaniałe narzędzie, czyli ZARZĄDZANIE RYZYKIEM (ZR).
Owo zarządzanie ryzykiem może być już częścią AT (np. stopy oparte o charakterystyczne punkty na wykresie), ale może być matematyczną formułą spoza AT (np. stop-loss 2% od wejścia), albo całkowicie intuicyjną, zależną tylko od stosującego ją inwestora decyzją, niezwiązaną z AT lecz z jego własnymi umiejętnościami, przeczuciem, wiedzą, obserwacją albo pochodzącą z newsów.
I w ten właśnie sposób wchodzimy w obszar TRADINGU opartego na AT, a więc tworzenie strategii technicznych, co można zapisać takim wzorem:
STRATEGIA= AT + ZR
gdzie ZR=Zarządzanie ryzykiem
I dopiero w tym momencie można mówić o badaniu skuteczności AT i tak właśnie robi to choćby nauka. Nie da się obiektywnie ocenić skuteczności jakiegoś wskaźnika czy formacji bez dodania do nich metod ZR, czyli minimum jakim jest: sygnał na wyjście z zyskiem oraz stop zatrzymujący straty.
Nauka w ten właśnie sposób ową skuteczność bada. Przy czym napotyka przynajmniej 2 problemy, które skuteczności nie pozwolą precyzyjnie ocenić:
1. Subiektywność budowy części narzędzi w AT (np. fale Elliota, klasyczne formacje typu np. RGR)
2. Intuicyjne metody zarządzania ryzykiem, wspomniane wyżej.
Oba te elementy nie sposób prosto zamknąć w modele i równania dające się testować, wypadają więc poza radar naukowej oceny.
A w takim razie nauka w najlepszym razie może ocenić tylko część dostępnych strategii opartych na obiektywnie skonstruowanych narzędziach AT. Do tego w żaden sposób nie uda się zbadać samego „działania” całej AT w sposób naukowy, bo to tak, jakbyśmy chcieli w jednym badaniu sprawdzić skuteczność języka polskiego czy fizyki. Metody naukowe opierają się na weryfikacji hipotezy zerowej, w której muszą znaleźć się obiektywne kryteria. Można więc zbadać co najwyżej konkretne strategie techniczne, choć nie wszystkie jak już wiemy.
Ale jak na tej podstawie ocenić całą AT? Czy jeśli znajdziemy np. 5 strategii generujących zyski to powiemy, że AT „działa” czy „nie działa”?! Czy znalezienie 50% wystarczy? A może jednak potrzeba 95%? A jeśli konkretna strategia działa w USA, ale nie działa w Europie, to jak ją klasyfikować? „AT działa” to jedynie kolokwialny slogan komunikacyjny.
Idźmy dalej, ponieważ sama strategia to jeszcze nie jest pełen trading, tylko teoretyczne podstawy do niego. Pełen trading, który ma produkować zysk, można zapisać kolejnym, nieco bardziej rozwiniętym wzorem:
Zysk= AT+ZR+MM+Psychologia
Pojawiły się 2 dodatkowe składniki:
MM– Money Management, czyli ustalanie wielkości pojedynczej pozycji jak i zaangażowania całego portfela, czy podział kapitału na rynki i strategie.
Psychologia– a więc NIEODZOWNY składnik końcowego sukcesu, którego istotność ocenia się na ok 80% aby całe równanie generowało zyski!
Jak to obiektywnie ocenić? Sama AT to tylko fragmencik tego równania, a jak obiektywnie ocenić skuteczność w tym wszystkim psychologii? Da się tylko w eksperymentalny sposób, przy czym w ten sposób można ocenić TYLKO SKUTECZNOŚĆ tradera posługującego się AT, a nie samą AT! To nie AT przesądza o zyskowności lecz SAM TRADER, tym bardziej, że do ostatniego wzoru trzeba dodać jeszcze 2 czynniki w tzw. opcji intuicyjnej:
Zysk=AT+ZR+MM+Psychologia+ SKILL+ Losowość
Gdzie:
SKILL to umiejętności samego tradera, oparte na wiedzy, kompetencjach, talencie i doświadczeniu. To składa się właśnie na intuicyjne (dyskrecjonalne) użycie zarówno samych narzędzi technicznych jak i zarządzanie ryzykiem oraz wielkością pozycji. Nie ma co ukrywać, że większość z legend technicznego inwestowania to tacy, których trading w mniejszym lub większym stopniu jest oparty o intuicyjne rozwiązania, dlatego mówią sami, że uprawiają „Discretional technical analysis”. To odróżnia ich od analizy ilościowej, czyli „Quant technical analysis”.
Losowość – to rozkłady wyników podejmowanych transakcji i wyboru do nich narzędzi oraz sposobu zarządzania ryzykiem. Chodzi głównie o to, że zwykle nie udaje się podjąć wszystkich możliwych sygnałów strategii, z wielu względów, a wybiórcze stosowania zmieniają wynik końcowy.
Mamy więc jak na dłoni to, czym jest w tym całym procesie AT i (nie)możliwość jej oceny. Poza typowym podejściem typu quant (trading ilościowy) może udać się jedynie ocena SPRAWNOŚCI działania tradera wspomagającego się AT, ale nie samą AT.
***
Specyfiką publicznych dyskusji o skuteczności AT są nie tylko pojawiające się owe wszystkie demony, lecz często także kontekst tragikomiczny, związany niestety z ignorancją albo faktycznym brakiem wiedzy. Otóż wielu krytyków nie tylko myli AT z tradingiem opartym o AT, lecz nie rozumie nawet istoty samej AT. Dlaczego?
Otóż AT błędnie utożsamiają oni z nanoszeniem czegoś na wykresy. Tymczasem to jedynie jeden z widocznych przejawów AT w działaniu, rdzeniem samej AT jest natomiast wykorzystanie danych o cenach i wolumenie jako źródła informacji do podejmowania decyzji inwestycyjnych.
W rezultacie wielu inwestorów nie rozumiejących tego mechanizmu głośno opluwa AT i odmawia jej skuteczności, a jednocześnie wiele swoich własnych decyzji opiera właśnie na inspiracjach z wykresów! Twierdząc zresztą, że w ten sposób zarabia, chociaż odmawia przecież skuteczności AT! Wchodząc w ten paradoks pluje więc pod mocny wiatr! Ale jednocześnie nieświadomie ma rację, ponieważ w świetle powyższych wywodów to nie AT decyduje o sukcesie, lecz SAM inwestor stosujący ją. W ostatecznym rozrachunku AT to przecież tylko ułamek końcowego wyniku.
—kat—-

Niezależnie, DM BOŚ S.A. zwraca uwagę, że inwestowanie w instrumenty finansowe wiąże się z ryzykiem utraty części lub całości zainwestowanych środków. Podjęcie decyzji inwestycyjnej powinno nastąpić po pełnym zrozumieniu potencjalnych ryzyk i korzyści związanych z danym instrumentem finansowym oraz rodzajem transakcji. Indywidualna stopa zwrotu klienta nie jest tożsama z wynikiem inwestycyjnym danego instrumentu finansowego i jest uzależniona od dnia nabycia i sprzedaży konkretnego instrumentu finansowego oraz od poziomu pobranych opłat i poniesionych kosztów. Opodatkowanie dochodów z inwestycji zależy od indywidualnej sytuacji każdego klienta i może ulec zmianie w przyszłości. W przypadku gdy materiał zawiera wyniki osiągnięte w przeszłości, to nie należy ich traktować jako pewnego wskaźnika na przyszłość. W przypadku gdy materiał zawiera wzmiankę lub odniesienie do symulacji wyników osiągniętych w przeszłości, to nie należy ich traktować jako pewnego wskaźnika przyszłych wyników. Więcej informacji o instrumentach finansowych i ryzyku z nimi związanym znajduje się w serwisie bossa.pl w części MIFID: Materiały informacyjne MiFID -> Ogólny opis istoty instrumentów finansowych oraz ryzyka związanego z inwestowaniem w instrumenty finansowe.