Ćwierć wieku temu nie było zysków?

Opowieści o hossie dotcomów sprzed ponad ćwierć wieku zaczynają coraz bardziej przypominać historie o ludziach, którzy polowali na dinozaury. Coś tam, kiedyś tam dawno się wydarzyło. Było mnóstwo firm wydmuszek, które nie miały żadnych zysków, żadnych przychodów, a w wycenach liczyła się wyłącznie klikalność. Internet dopiero się tworzył i mieliśmy nadzieję, że będzie służył do BARDZO WAŻNYCH spraw, a nie do oglądania filmików z kotkami.


W niedawnym wpisie Bańka dot.com vs rynek w USA obecnie Tomek Symonowicz próbuje zestawić podobieństwa i różnice między wzrostami z lat 1997-2000 a obecnymi. I w punkcie 1. Przy najważniejszych różnicach pisze w ten sposób:

To najważniejsza różnica. W 2000 roku inwestorzy płacili za obietnice bez pokrycia. Tysiące firm nie miało zysków, część nawet przychodów. Dziś liderzy AI generują ogromne, realne zyski.

Całkowicie się z tym nie zgadzam, zwłaszcza, że ten wątek pojawia się ostatnio często. Spójrzmy jeszcze raz na to zestawienie, w którym Tomek pisze, że tysiące firm nie miało zysków, a dziś liderzy AI generują ogromne realne zyski. No właśnie: liderzy.
Wrócmy do 1999 roku i zobaczmy, kto wówczas był liderem hossy, czyli jakie spółki miały największy udział w indeksie NASDAQ-100, łącznie około 40-50 procent.
• Microsoft
• Cisco Systems
• Intel
• Oracle
• Dell Computer
• Qualcomm
• Sun Microsystems

To była wówczas elita, odpowiednik dzisiejszej Wspaniałej Siódemki (MAG7). Spółki z historią, zarabiające, rosnące, wizjonerskie. Naturalnie gdzieś tam powstawały te tysiące portali, witryn i biznesów internetowych, tak jak dziś powstają dziesiątki spółeczek próbujących się ogrzać w hossie AI.O Cisco pisałem kilka dni temu na Substacku – Tym razem było inaczej, bo to była wówczas firma, „którą należało kupić i zapomnieć”. Jej prezes John Chambers był traktowany jak wizjoner, który zmienia świat, dokładnie tak jak dziś mówi się o Elonie Musku, Jensenie Huangu, czy Dario Amodei. Cisco w szczycie hossy, w marcu 2000 pod względem kapitalizacji (500 mld dolarów) przeskoczył na chwilę Microsoft stając się największą firmą świata. Dekada nieprzerwanych wzrostów, w latach 1995-2000 sprzedaż rosła niemal 60 procent rocznie, zysk netto w 1999 blisko 3 miliardy. To naprawdę nie były biznesy garażowe, które w dalekiej przyszłości zarobią. To były przedsiębiorstwa, które traktowano tak jak dzisiejszych liderów. Bezkrytycznie wierzono w ich wykładniczy wzrost, bo przecież świat będzie się rozwijał.

Microsoft zarabiał 8 miliardów dolarów rocznie, Intel 7 milliardów, zyski pozostałych wymienionych wyżej spółek również w większości przekraczały miliard. Kapitalizacja każdej z nich wynosiła dziesiątki, a nawet setki miliardów dolarów. Ktoś może zakrzyknie – hej, ale zobacz, że dziś wartość rynkowa NVIDIA to 5 bilionów, BILIONÓW, a nawet Space X to 3 biliony dolarów.
Owszem. Tyle że świat przez ostatnie ćwierć wieku również nie stał w miejscu. Nominalny PKB Stanów Zjednoczonych wzrósł z około 9,6 biliona dolarów w 1999 roku do ponad 30 bilionów obecnie. Globalny PKB zwiększył się z około 34 do ponad 110 bilionów dolarów. Dług publiczny USA urósł z niespełna 6 bilionów do ponad 36 bilionów dolarów. Podaż pieniądza, przychody przedsiębiorstw, wartość nieruchomości, wynagrodzenia i kapitalizacja całych rynków akcji również wielokrotnie wzrosły.

Mój pierwszy modem miał przepustowość 14 400 bitów na sekundę. Dziś przeciętne łącze domowe jest dziesiątki tysięcy razy szybsze. Trudno oczekiwać, by spółki budujące cyfrową gospodarkę funkcjonowały w tej samej skali co wtedy.

W naszej pamięci bańka dotcomów to Pets.com, firmy dopisujące „.com” do nazwy i inwestorzy kupujący wszystko, co miało związek z internetem. A tymczasem liderami tamtej hossy były spółki z historią, przychodami i zyskami. Firmy realnie odpowiedzialne za technologiczną rewolucję. Problem nie polegał na tym, że były to złe biznesy. Problem polegał na tym, że inwestorzy byli gotowi zapłacić za nie niemal każdą cenę. A później ceny ich akcji spadały, latami stały w miejscu albo potrzebowały kilkunastu–kilkudziesięciu lat, by wrócić do dawnych szczytów. Ale to już zupełnie inna historia, w którą nie chcą uwierzyć dzisiejsi inwestorzy.

I jeszcze jedno: nawet Pets.com, późniejszy symbol przepalonych pieniędzy i jedna z najbardziej spektakularnych porażek bańki internetowej, nie była wówczas traktowana jak oczywisty absurd. Gdyby tak było, trudno byłoby pozyskać setki milionów dolarów od inwestorów, przekonać Amazona do zakupu ponad połowy spółki i sprawić, by Jeff Bezos promował tę inwestycję. Komentatorzy widzieli w niej lidera rynku artykułów dla zwierząt wartego 23 miliardy dolarów rocznie.
Dopiero później stała się dowodem na to, że „przecież wszyscy powinni byli wiedzieć, że to się nie uda”.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *


Twoje dane osobowe będą przetwarzane przez Dom Maklerski Banku Ochrony Środowiska S.A. w celu: zapewnienia najwyższej jakości naszych usług oraz dla zabezpieczenia roszczeń. Masz prawo dostępu do treści swoich danych osobowych oraz ich sprostowania, a jeżeli prawo na to pozwala także żądania ich usunięcia lub ograniczenia przetwarzania oraz wniesienia sprzeciwu wobec ich przetwarzania. Masz także prawo wniesienia skargi do organu nadzorczego.

Więcej informacji w sekcji "Blogi: osoby komentujące i zostawiające opinie we wpisach" w zakładce
"Dane osobowe".

Proszę podać wartość CAPTCHA: *

Opinie, założenia i przewidywania wyrażone w materiale należą do autora publikacji i nie muszą reprezentować poglądów DM BOŚ S.A. Informacje i dane zawarte w niniejszym materiale są udostępniane wyłącznie w celach informacyjnych i edukacyjnych oraz nie mogą stanowić podstawy do podjęcia decyzji inwestycyjnej. Nie należy traktować ich jako rekomendacji inwestowania w jakiekolwiek instrumenty finansowe lub formy doradztwa inwestycyjnego. DM BOŚ S.A. nie udziela gwarancji dokładności, aktualności oraz kompletności niniejszych informacji. Zaleca się przeprowadzenie we własnym zakresie niezależnego przeglądu informacji z niniejszego materiału.

Niezależnie, DM BOŚ S.A. zwraca uwagę, że inwestowanie w instrumenty finansowe wiąże się z ryzykiem utraty części lub całości zainwestowanych środków. Podjęcie decyzji inwestycyjnej powinno nastąpić po pełnym zrozumieniu potencjalnych ryzyk i korzyści związanych z danym instrumentem finansowym oraz rodzajem transakcji. Indywidualna stopa zwrotu klienta nie jest tożsama z wynikiem inwestycyjnym danego instrumentu finansowego i jest uzależniona od dnia nabycia i sprzedaży konkretnego instrumentu finansowego oraz od poziomu pobranych opłat i poniesionych kosztów. Opodatkowanie dochodów z inwestycji zależy od indywidualnej sytuacji każdego klienta i może ulec zmianie w przyszłości. W przypadku gdy materiał zawiera wyniki osiągnięte w przeszłości, to nie należy ich traktować jako pewnego wskaźnika na przyszłość. W przypadku gdy materiał zawiera wzmiankę lub odniesienie do symulacji wyników osiągniętych w przeszłości, to nie należy ich traktować jako pewnego wskaźnika przyszłych wyników. Więcej informacji o instrumentach finansowych i ryzyku z nimi związanym znajduje się w serwisie bossa.pl w części MIFID: Materiały informacyjne MiFID -> Ogólny opis istoty instrumentów finansowych oraz ryzyka związanego z inwestowaniem w instrumenty finansowe.