Konflikt rynku z „logiką”

Na osobny wątek zasługuje pewien niezwykle fascynujący efekt, który w inwestowaniu giełdowym bardzo często prowadzi na manowce nasze emocje i intuicję oraz obraca w pył analizy rynkowe.

W skrócie chodzi o to, że rynek potrafi się zachowywać całkowicie odmiennie od naszych analitycznych wniosków, przeczuć, intuicyjnych sygnałów czy czasem wbrew „logice”. Logika występuje tutaj w cudzysłowie z określonego powodu – wszystko, co dzieje się na giełdzie ma swoje wyjaśnialne powody, choć wielu próbuje ten związek kwestionować.

Nawiązuję tym samym do połowicznie fałszywej tezy „Giełda zachowuje się sprzecznie z czyimkolwiek rozumem i intuicją”, omówionej w -> tej części poprzedniego cyklu. Tym razem chcę podać przykłady wielu „iluzji” prowadzących do wewnętrznych konfliktów w inwestorach i traderach. To o tyle ważne, że dotyczy niemal każdego z nas i potrafi wpędzić w prawdziwą frustrację.

Tylko celem wprowadzenia i przypomnienia tego, co już wyjaśniałem w zakresie tego zjawiska:

Giełda nie zachowuje się niezgodnie z rozumem, wszystkie ruchy mają swoje uzasadnienie, choć nie zawsze jesteśmy w stanie je sami poznać lub zrozumieć. Natomiast bardzo często rynek porusza się niezgodnie z naszą intuicją. Tylko to nie jest żadna anomalia rynkowa, lecz wina naszej zawodnej, niewprawnej, nieprzystosowanej do tego środowiska intuicji. Nie wiedzieć dlaczego rościmy sobie czasem prawa do tego, by rynek poruszał się zgodnie z naszymi oczekiwaniami i prognozami. A to przecież całkowicie złudne życzenie, które prowadzi do frustracji, gdy rozmijamy się z ruchami rynku.

Giełda to działanie w warunkach dużej niepewności, rynek finansowy to generalnie środowisko probabilistyczne, a my oczekujemy, może w sposób nie do końca świadomy, pewnych i jasnych, liniowych zależności. Ludzka intuicja jest źle przystosowana do tego rodzaju konfliktów, ale my spodziewamy się często i nieracjonalnie, że to rynek się zmieni, nie analizujemy natomiast siebie i swoich „wymogów” oraz reakcji.

Przykłady, które opiszę, świetnie pokazują te dysonanse i wyjaśniają sprzeczne relacje między intuicją a zachowaniem rynku. Dla wielu są one dobrze znane, tylko zwykle nie poddajemy je refleksji, nie analizujemy, nie wyciągamy wniosków, tylko wpadamy wiecznie w te same pułapki. Mam nadzieję, że po tej lekturze się to zmieni.

Przykłady zjawisk rynkowych sprzecznych z intuicją.

     1. Złe wiadomości mogą podnosić ceny akcji

Intuicja podpowiada: zła informacja powinna prowadzić do spadku kursów.

To naturalny mechanizm logiczny, znany nie tylko z giełdy, tylko tu akurat często się nie sprawdza w oczywisty sposób. A liberalny i otwarty rynek kapitałowy to bardzo efektywne narzędzie transformacji informacji wszelkiego rodzaju na ruchy cenowe. Zła informacja, jak się wydaje, przecież nie może cieszyć posiadaczy papierów wartościowych, więc w teorii to podaż z ich strony byłaby w jakiś sposób uzasadniona.

W praktyce: rynek zajmuje się głównie wyceną przyszłości. Zdarza się, że np. spółka publikuje słabe wyniki, a mimo to kurs rośnie. Dlaczego? Odpowiedzi może być wiele, choć można je ująć w jedną generalną zasadę: bo rynek wycenia przyszłe przychody i zdarzenia, a nie samą suchą informację, która była w dużym stopniu oczekiwana. Wyniki to już przeszłość, rynek z pewnością je już w dużej mierze zdyskontował, a teraz gra idzie o przyszłość, którą inwestorzy z powodu jakichś szczegółów wyceniają pozytywnie, więc kupują.

Tymczasem wielu inwestorów tkwi w przeszłości. Intuicyjnie oczekują, że rynek oceni historyczne wyniki i dziwią się nagłym wzrostom po złej informacji (to samo działa w drugą stronę, gdy spada po dobrych wynikach). W raportach kryje się często wiele bardziej cenotwórczych informacji niż sam bilans wyników, choć mogą to być bardzo drobne niuanse (np. spółka zapowiada wykup akcji).

     2. Dobre spółki mogą być złymi inwestycjami

Intuicja podpowiada: świetna firma, w takim razie to będzie świetna inwestycja. Jeśli spółka ma dobre fundamenty, to zakup jej akcji musi być rozsądną decyzją. Inwestor intuicyjnie utożsamia jakość biznesu z jakością inwestycji.

W praktyce: bardzo dobre spółki bywają przewartościowane.

Cena akcji dobrej spółki często zawiera w sobie zaawansowane oczekiwania co do przyszłego wzrostu, ale rynek od dawna wycenił już tę jakość. Jeśli inwestor kupuje ją po zbyt wysokiej wielokrotności zysków, może przez lata osiągać wyniki gorsze niż rynek jako całość, a nawet ponosić straty. Bywa, że spółka przez dekadę zwiększa zyski, a jej kurs stoi w miejscu – bo na starcie tej dekady rynek zdyskontował nie tylko te zyski, ale i kolejne dziesięć lat.

Intuicja patrzy na spółkę w izolacji: dobra firma = dobra inwestycja. Rynek patrzy na cenę względem przyszłości: jeśli przyszłość jest już w cenie, inwestor nie dostaje premii. Co więcej, gdy dobra spółka wchodzi w fazę spowolnienia (naturalnego po okresie ekspansji), rynek potrafi ją w pewien sposób ukarać. To nie spółka okazuje się zła, to jej cena była zbyt wysoka w momencie zakupu lub oczekiwania przeszacowane.

     3. Największe wzrosty często pojawiają się w czasie kryzysu

Intuicja podpowiada: kryzys to czas niepewności, upadków banków, zapaści gospodarczej, masowej wyprzedaży. W takim otoczeniu należy uciekać z rynku, zabezpieczać kapitał, czekać na lepsze czasy. Giełda przecież odzwierciedla stan gospodarki, a gdy gospodarka się załamuje, akcje powinny spadać i pozostawać nisko.

W praktyce: największe jednodniowe wzrosty w historii głównych indeksów niemal zawsze miały miejsce w środku bessy, w momencie największej paniki, gdy nagłówki gazet krzyczały o końcu świata. Rynek nie czeka na oficjalne zakończenie recesji , on wyprzedza ją o kilka miesięcy.

Intuicja podpowiada, że skoro wszystko wokół się wali, to kupowanie jest szaleństwem. Rynek natomiast wie, że najwyższe potencjalne stopy zwrotu pojawiają się właśnie wtedy, gdy spółki są najbardziej wyprzedane, a pesymizm osiągnął wysoki poziom. Osoba kierująca się intuicją ucieka w dołku i wraca, gdy jest już bezpiecznie, czyli po tym, jak rynek odrobił już znaczną część strat. To nie rynek działa irracjonalnie, to intuicja myli horyzont: kryzys to nie moment wyjścia, tylko punkt, z którego liczony jest największy przyszły wzrost.

CDN

–kat—

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *


Twoje dane osobowe będą przetwarzane przez Dom Maklerski Banku Ochrony Środowiska S.A. w celu: zapewnienia najwyższej jakości naszych usług oraz dla zabezpieczenia roszczeń. Masz prawo dostępu do treści swoich danych osobowych oraz ich sprostowania, a jeżeli prawo na to pozwala także żądania ich usunięcia lub ograniczenia przetwarzania oraz wniesienia sprzeciwu wobec ich przetwarzania. Masz także prawo wniesienia skargi do organu nadzorczego.

Więcej informacji w sekcji "Blogi: osoby komentujące i zostawiające opinie we wpisach" w zakładce
"Dane osobowe".

Proszę podać wartość CAPTCHA: *

Opinie, założenia i przewidywania wyrażone w materiale należą do autora publikacji i nie muszą reprezentować poglądów DM BOŚ S.A. Informacje i dane zawarte w niniejszym materiale są udostępniane wyłącznie w celach informacyjnych i edukacyjnych oraz nie mogą stanowić podstawy do podjęcia decyzji inwestycyjnej. Nie należy traktować ich jako rekomendacji inwestowania w jakiekolwiek instrumenty finansowe lub formy doradztwa inwestycyjnego. DM BOŚ S.A. nie udziela gwarancji dokładności, aktualności oraz kompletności niniejszych informacji. Zaleca się przeprowadzenie we własnym zakresie niezależnego przeglądu informacji z niniejszego materiału.

Niezależnie, DM BOŚ S.A. zwraca uwagę, że inwestowanie w instrumenty finansowe wiąże się z ryzykiem utraty części lub całości zainwestowanych środków. Podjęcie decyzji inwestycyjnej powinno nastąpić po pełnym zrozumieniu potencjalnych ryzyk i korzyści związanych z danym instrumentem finansowym oraz rodzajem transakcji. Indywidualna stopa zwrotu klienta nie jest tożsama z wynikiem inwestycyjnym danego instrumentu finansowego i jest uzależniona od dnia nabycia i sprzedaży konkretnego instrumentu finansowego oraz od poziomu pobranych opłat i poniesionych kosztów. Opodatkowanie dochodów z inwestycji zależy od indywidualnej sytuacji każdego klienta i może ulec zmianie w przyszłości. W przypadku gdy materiał zawiera wyniki osiągnięte w przeszłości, to nie należy ich traktować jako pewnego wskaźnika na przyszłość. W przypadku gdy materiał zawiera wzmiankę lub odniesienie do symulacji wyników osiągniętych w przeszłości, to nie należy ich traktować jako pewnego wskaźnika przyszłych wyników. Więcej informacji o instrumentach finansowych i ryzyku z nimi związanym znajduje się w serwisie bossa.pl w części MIFID: Materiały informacyjne MiFID -> Ogólny opis istoty instrumentów finansowych oraz ryzyka związanego z inwestowaniem w instrumenty finansowe.