W analizie Deutsche Bank Research Institute znalazłem wykres, o którym można powiedzieć, że tłumaczy rynek akcji.
Nie jest to wykres notowań giełdowych. Pokazuje coś ważniejszego i bardziej fundamentalnego: zyski generowane przez spółki z S&P 500 przypadające na jednostkę indeksu, czyli „indeksowe” earnings per share (EPS).
Wykres (w skali logarytmicznej) pokazuje długoterminowy, silny i zaskakująco stabilny trend wzrostu zysków spółek z indeksu S&P 500. Obejmuje 90 lat, w trakcie których wiele się wydarzyło:
- wojny
- kryzysy gospodarcze
- epizody inflacyjne
- bańki spekulacyjne
- pandemia
Niektóre z tych wydarzeń spowodowały głębokie załamania „indeksowego zysku na akcję”. Żadne z nich nie zdołało jednak załamać długoterminowego trendu wzrostu zysków.
Moim zdaniem z wykresu można wyciągnąć dwa fundamentalne wnioski, które powinny determinować nasze podejście do rynku akcji.
Na pierwszy z nich zwrócił uwagę Sam Ro. Wykres przypomina, że wieloletnie czekanie na „lepszy moment” do wejścia na rynek ma swoją cenę, wynikającą z tego, że spółki nie czekają razem ze sceptycznym inwestorem.
Firmy inwestują, automatyzują procesy produkcyjne, rozwijają i wdrażają nowe technologie, tworzą i wprowadzają na rynek nowe produkty, zwiększają efektywność, korzystają z możliwości podnoszenia cen, przejmują konkurentów i podbijają całe rynki. Wszystko to sprawia, że generują coraz większe zyski.
W średnim i długim terminie „indeksowy zysk na akcję” rośnie, nawet wtedy, gdy spadają kursy akcji, a wraz z nimi notowania indeksów.
Długotrwałe przebywanie poza rynkiem nie jest brakiem pozycji. Jest pozycją przeciwko długoterminowemu wzrostowi produktywności i kapitalistycznym bodźcom do zwiększania zysków.
Należy podkreślić, że nie oznacza to, iż każda rynkowa wycena jest atrakcyjna, że na rynku nie występują korekty stwarzające okazję do „lepszego wejścia” ani że rynkowy timing nigdy nie działa.
Inwestor czekający na idealny moment do wejścia na rynek powinien jednak pamiętać, że czas działa przeciwko niemu. Tysiące wysokich rangą managerów i miliony pracowników każdego dnia pracują nad poprawą zysków, a więc zwiększeniem mianownika w wyrażeniu C/Z, w dużym przybliżeniu mierzącym atrakcyjność inwestycyjną rynku.
Na drugi wniosek zwrócili uwagę Liz Ann Sonders i Kevin Gordon. Długoterminowy, dynamiczny trend wzrostu zysków spółek sprawia, że rynek akcji jest grą o sumie dodatniej i staje się hazardem tylko wtedy, gdy inwestor usilnie stara się uczynić z niego hazard.
Fundamentem obecności na rynku akcji jest współposiadanie — jako akcjonariusz — produktywnych aktywów generujących dochód lub znajdujących się na dobrej drodze, by generować dochód w przyszłości.
Firmy wytwarzają pożądane przez konsumentów produkty i usługi, zwiększają efektywność operacyjną, generują przepływy pieniężne, wypłacają dywidendy albo skupują akcje, reinwestują zyski. Wszystko to sprawia, że w długim terminie na rynku jako całości rosną zyski na akcję, a więc rośnie suma dochodów, w których inwestorzy mają udziały.
Inwestor na rynku akcji nie musi obstawiać wyniku i nie uczestniczy w grze, w której ktoś musi przegrać, by ktoś inny mógł wygrać. Nie jest częścią platformy, której zadaniem jest redystrybucja pieniędzy od przegranych do wygranych i do operatora platformy.
Rynek akcji nie jest idealny, sprawiedliwy ani pozbawiony pułapek, na przykład baniek spekulacyjnych. Na giełdzie można stracić.
Kluczowe jest jednak to, że jego podstawowa mechanika działa na korzyść inwestora, bo opiera się na wzroście zysków spółek, czyli wzroście tortu, w którym inwestorzy mają swoje udziały. Domyślnym ustawieniem szerokiego rynku jest wzrost w reakcji na wzrost zysków przedsiębiorstw.
To ostatnie może brzmieć jak deklaracja „wiecznego byka”. Nie jestem nim, choć szczerze mówiąc, chciałbym nim być.
Koniecznie należy oddzielić długoterminowe, mierzone dekadami, spojrzenie na rynek, które prezentuję powyżej, od bieżącego komentarza rynkowego, którym ten tekst nie jest.
Wyceny na rynku mogą być nieatrakcyjnie wysokie, nawet mocno oparte na fundamentach narracje mogą tworzyć bańki spekulacyjne, a trend może tak bardzo przyśpieszyć, że korekta stanie się nieuchronna. Rynki mają kilkuletnie, a nawet kilkunastoletnie słabsze okresy, bardzo często poprzedzane okresami wysokich wycen. Rynkowe korekty i bessy są czymś naturalnym.
Czas działa jednak na rzecz długoterminowych inwestorów, bo długoterminowy trend wzrostu zysków giełdowych spółek jest zapewne najbardziej efektywnym mechanizmem tworzenia majątku w historii.


Niezależnie, DM BOŚ S.A. zwraca uwagę, że inwestowanie w instrumenty finansowe wiąże się z ryzykiem utraty części lub całości zainwestowanych środków. Podjęcie decyzji inwestycyjnej powinno nastąpić po pełnym zrozumieniu potencjalnych ryzyk i korzyści związanych z danym instrumentem finansowym oraz rodzajem transakcji. Indywidualna stopa zwrotu klienta nie jest tożsama z wynikiem inwestycyjnym danego instrumentu finansowego i jest uzależniona od dnia nabycia i sprzedaży konkretnego instrumentu finansowego oraz od poziomu pobranych opłat i poniesionych kosztów. Opodatkowanie dochodów z inwestycji zależy od indywidualnej sytuacji każdego klienta i może ulec zmianie w przyszłości. W przypadku gdy materiał zawiera wyniki osiągnięte w przeszłości, to nie należy ich traktować jako pewnego wskaźnika na przyszłość. W przypadku gdy materiał zawiera wzmiankę lub odniesienie do symulacji wyników osiągniętych w przeszłości, to nie należy ich traktować jako pewnego wskaźnika przyszłych wyników. Więcej informacji o instrumentach finansowych i ryzyku z nimi związanym znajduje się w serwisie bossa.pl w części MIFID: Materiały informacyjne MiFID -> Ogólny opis istoty instrumentów finansowych oraz ryzyka związanego z inwestowaniem w instrumenty finansowe.