Paul Tudor Jones i Paul Kedrosky zwrócili w ostatnim czasie uwagę na ważne zjawisko związane z amerykańskim rynkiem akcji.
Rynek akcji w USA jest tak duży, a partycypacja Amerykanów w nim tak szeroka, że znaczenie Wall Street wykracza daleko poza sektor finansowy.
Rynek akcji w USA stał się sprawą finansową, gospodarczą i polityczną.
Paul Tudor Jones zwrócił uwagę w podcaście Invest Like the Best prowadzonym przez Patricka O’Shaughnessy’ego, że wskaźnik kapitalizacji amerykańskiego rynku akcji do PKB osiągnął poziom 252%.
Inwestor nie uznał tego faktu za dowód, że amerykańska giełda znajduje się w fazie bańki spekulacyjnej, choć przyznał, że wartość 252% jest wyraźnie wyższa niż wartości osiągane na poprzednich historycznych szczytach w 1929, 2000 i 2007 roku.
Zgadzam się z taką interpretacją. Myślę, że tzw. wskaźnik Buffetta stracił swoją użyteczność jako wskaźnik wyceny rynkowej ze względu na rosnące w długim terminie ufinansowienie gospodarki. Ten trend ma strukturalny charakter.
Po drugie, amerykańskie korporacje stają się coraz bardziej globalne. Torsten Slok pokazał, że spółki z S&P 500 osiągają już 41% swoich przychodów poza USA. To wskaźnik znacznie wyższy niż 50 czy 100 lat temu.
Paul Tudor Jones podkreślił jednak, że amerykańskie społeczeństwo ma obecnie bardzo wysoką ekspozycję na rynek akcji, a wiele rzeczy w gospodarce i społeczeństwie zależy od cen akcji. Inwestor zwrócił uwagę, że jeśli dojdzie do historycznie typowej bessy, która przywraca rynkowe wyceny do 25–30-letniej średniej, to nastąpi spadek cen akcji o około 30%–35%.
Przy obecnej relacji kapitalizacji amerykańskiego rynku akcji do PKB taki ruch oznaczałby ubytek wartości odpowiadający około 80–90% amerykańskiego PKB.
Legendarny inwestor stwierdził, że związany z tym odwrócony efekt bogactwa będzie potężny.
Efekt bogactwa to relacja pomiędzy zmianą wartości aktywów gospodarstw domowych a zmianą konsumpcji gospodarstw domowych. Zgodnie z założeniami, gdy rośnie wartość aktywów gospodarstw domowych, to ludzie czują się bogatsi i wydają więcej pieniędzy.
Ludzie nie tylko czują się bogatsi. Mają też większą zdolność kredytową, większy apetyt na ryzyko i łatwiejszy dostęp do finansowania – także przez pożyczanie pod zastaw aktywów. Wszystko to sprawia, że konsumują więcej.
Efekt bogactwa działa też w drugą stronę. Mówił o niej Paul Tudor Jones. Gdy wartość aktywów gospodarstw domowych spada, na przykład wtedy, gdy bessa zmniejsza wartość portfeli inwestycyjnych, to ludzie czują się biedniejsi i wydają mniej.
Efekt bogactwa ma więc istotne konsekwencje gospodarcze. Jest jednym z kanałów, którymi bessa na rynku akcji może doprowadzić do recesji – poprzez zmniejszenie konsumpcji gospodarstw domowych.
W czasie pompowania bańki na rynku nieruchomości w pierwszej dekadzie XXI wieku i jej pękania ekonomiści i decydenci mogli na żywo obserwować działanie efektu bogactwa.
Ekonomiści podkreślają, że efekt bogactwa z nieruchomości bywa silniejszy i bardziej stabilny. Wynika to z tego, że ekspozycja na nieruchomości jest społecznie szersza, a zmienność cen nieruchomości jest stosunkowo niska.
Paul Tudor Jones zauważył, że przy dużej ekspozycji społeczeństwa na rynek akcji – którą pośrednio mierzy wskaźnik Buffetta – efekt bogactwa związany z hossą i bessą na rynku akcji może mieć istotne znaczenie gospodarcze.
W finansowych mediach społecznościowych spotkałem się z opinią, że największą gospodarczą konsekwencją boomu AI w USA jest właśnie efekt bogactwa związany ze wzrostami na rynku akcji. Nie zgadzam się z tą opinią. Myślę, że efekt wzrostu inwestycji – wyraźnie widoczny w danych o PKB – ma większe znaczenie. Daleki jednak jestem od całkowitego ignorowania efektu bogactwa wynikającego z trwającej hossy.
Paul Kedrosky zwrócił uwagę na szeroką partycypację Amerykanów w rynku akcyjnym. Zgodnie z danymi, które przytoczył, wynosi ona 55%. Wartość obejmuje zarówno bezpośrednią ekspozycję – przez rachunki inwestycyjne – jak i pośrednią – przez system emerytalno-oszczędnościowy.
Dla społeczeństw w Niemczech i Japonii wspomniana wartość wynosi około 15%. W państwach wschodzących jest jeszcze niższa.
Warto zauważyć, że pokazana na wykresie wartość 55% oznacza odsetek gospodarstw domowych posiadających akcje. Bogaci Amerykanie mają dużo większą ekspozycję na rynek akcji niż biedni Amerykanie.
Dane z 1998 roku, z badania Trusting the Stock Market, pokazują, że ekspozycja na rynek akcji wśród najbiedniejszych 25% Amerykanów wyniosła zaledwie 4,4%. Ta sama wartość dla najbogatszych 25% Amerykanów wyniosła 86,7%.
Paul Kedrosky podkreśla także, że wartość 55% może być myląca, bo większość majątku ulokowanego w akcjach znajduje się w rękach 10% najbogatszych Amerykanów. Tej samej grupy, która według ekonomistów „ratuje” obecnie zagregowaną konsumpcję w USA.
W analizie znaczenia amerykańskiego rynku akcyjnego dla USA nie można pominąć faktu, że urzędujący prezydent traktuje notowania akcji jak wskaźnik jakości wykonywanej przez siebie pracy.
W prezydenckim orędziu z lutego 2026 roku wspomniał o 53 historycznych rekordach, które S&P 500 ustanowił od momentu jego wyborczej wygranej w listopadzie 2024 roku. Podkreślił też bezpośrednie korzyści, jakie odnieśli z tego Amerykanie: „Dzięki świetnym wynikom rynku akcyjnego i kolejnym rekordom mocno wzrosła wartość waszych oszczędności emerytalnych.”
Pod koniec kwietnia oficjalny profil Białego Domu na X po raz kolejny w czasie urzędowania Trumpa „świętował” nowe rekordy na rynku akcji.
Podsumowując, Amerykanie mają olbrzymią ekspozycję na rynek akcji, w którym partycypuje ponad połowa społeczeństwa – dużo więcej niż w innych państwach. Urzędujący prezydent traktuje rekordy na rynku akcji jak pozytywne oceny prowadzonej polityki.
Rynek akcji w USA to „sprawa rangi państwowej”. Moim zdaniem nie można tego ignorować w dyskusji o tym, co będzie się na tym rynku działo w przyszłości.



Niezależnie, DM BOŚ S.A. zwraca uwagę, że inwestowanie w instrumenty finansowe wiąże się z ryzykiem utraty części lub całości zainwestowanych środków. Podjęcie decyzji inwestycyjnej powinno nastąpić po pełnym zrozumieniu potencjalnych ryzyk i korzyści związanych z danym instrumentem finansowym oraz rodzajem transakcji. Indywidualna stopa zwrotu klienta nie jest tożsama z wynikiem inwestycyjnym danego instrumentu finansowego i jest uzależniona od dnia nabycia i sprzedaży konkretnego instrumentu finansowego oraz od poziomu pobranych opłat i poniesionych kosztów. Opodatkowanie dochodów z inwestycji zależy od indywidualnej sytuacji każdego klienta i może ulec zmianie w przyszłości. W przypadku gdy materiał zawiera wyniki osiągnięte w przeszłości, to nie należy ich traktować jako pewnego wskaźnika na przyszłość. W przypadku gdy materiał zawiera wzmiankę lub odniesienie do symulacji wyników osiągniętych w przeszłości, to nie należy ich traktować jako pewnego wskaźnika przyszłych wyników. Więcej informacji o instrumentach finansowych i ryzyku z nimi związanym znajduje się w serwisie bossa.pl w części MIFID: Materiały informacyjne MiFID -> Ogólny opis istoty instrumentów finansowych oraz ryzyka związanego z inwestowaniem w instrumenty finansowe.