Wielki powrót Vanguarda

Już niedługo inwestorzy w Europie będą mogli w jednym funduszu od Vanguarda mieć nie tylko ok. 3800 dużych i średnich spółek, ale także 3700 małych. I to za śmiesznie niską cenę 0,07 proc. rocznie. Dzięki ostatnim ruchom firmy Vanguard koszt pasywnego, globalnego inwestowania spadnie o 68 proc. Zmarły w 2019 r. założyciel firmy John Bogle, propagator taniego, zdywersyfikowanego inwestowania, byłby dumny.

„Sposób traktowania inwestorów w Europie to odejście od wartości założyciela firmy, Johna Bogle’a, który zasłynął z walki o jak najniższe opłaty. Konstrukcja prawna Vanguarda sprawia, że zyski wypracowane na wyższych marżach w Europie są transferowane do USA, by obniżać koszty tamtejszym klientom. Europejscy inwestorzy są traktowani jak dojna krowa, którą finansuje się niemal darmowe fundusze dla Amerykanów”. To słowa autora popularnego w Europie bloga inwestycyjnego bankeronwheels.com. A napisał je nie bez powodu.

Jeszcze rok temu o tej porze flagowy fundusz Vanguarda FTSE All-World UCITS ETF (VWCE) był najdroższym w swojej kategorii. Pobierał rocznie (tzw. TER, czyli Wskaźnik Kosztów Całkowitych – Total Expense Ratio) 0,22 proc. za zarządzanie. W październiku stawka spadła do 0,19 proc., a 28 lipca 2026 r. do 0,14 proc. O ile pierwszego ruchu wszyscy się spodziewali, o tyle drugi był zaskoczeniem.

Ale jeszcze większym było to, że Vanguard zapowiedział wprowadzenie w Europie funduszu takiego jak VWCE, czyli akcje globalne dużych i średnich spółek, tylko z dodatkiem spółek małych. Ma nazywać się Vanguard FTSE Global All-Cap UCITS ETF. VWCE obejmuje ok. 90 proc. światowego rynku firm giełdowych. Stworzenie funduszu, który inwestuje także w małe firmy sprawia, że po raz pierwszy w historii inwestorzy z Europy będą mogli mieć tak dobrą ekspozycję na blisko 100 proc. światowego rynku kapitałowego. Tzn. w praktyce ta ekspozycja będzie wynosić 98-99 proc., ale jej dalsze zwiększania będzie generować koszty wyższe od korzyści ze względu na kwestie związane z płynnością. Tak więc lepiej już być nie może.

W Europie jest co prawda dostępny Vanguard ESG Global All Cap (V3AA), który ma w swoim portfelu także małe spółki (w sumie wszystkich ma ok. 5500, dla porównania VWCE ma ich około 3800), ale stosuje on filtry, czyli nie wybiera spółek związanych np. sektorem paliw kopalnych, takich które produkują broń czy używki. No i jest droższy. Jego TER to 0,24 proc.

Od 2011 r. dostępny jest też fundusz SPDR MSCI ACWI IMI UCITS ETF (Acc), który inwestuje we wszystkie spółki, bez względu na wielkość. Ale przez bardzo długo nie był konkurencyjny cenowo, miał TER 0,4 proc. Dopiero pod koniec 2023 r. koszty spadły do 0,17 proc. Ale nawet to nie potrafiło przekonać inwestorów, bo aktywa ma tylko ok. 7 mld USD. Było to spowodowane także tym, że fundusz bardzo intensywnie próbkuje. I z indeksu mającego ok. 9000 firm, wybiera 4500-5000. Tymczasem szacuję się, że nowy fundusz od Vanguarda będzie ich miał ok. 7500.

Stworzenie funduszu inwestującego także w małe firmy jest istotne dlatego, że zmniejszy się ekspozycja inwestorów na największe i najdroższe spółki. Bo firmy takie jak NVIDIA, Amazon czy Facebook, będą miały ok. 10 proc. mniejszy udział w nowym funduszu. Równocześnie nie spadnie oczekiwana stopa zwrotu funduszu, bo w miejsce zrobione przez m.in. gigantów wejdą mniejsze firmy. Wyniki obu indeksów – tego który śledzi VWCE i tego który będzie śledził All Cap – za ostatnie 10 i 20 lat są niemal identyczne (różnica 0,1 proc. średniej rocznej stopy zwrotu). W pierwszym okresie na korzyść FTSE All-World, w drugim na korzyść FTSE Global All Cap.

W ekonomii mówi się, że nie ma darmowego lunchu. W tym przypadku inwestorzy nie tylko dostaną darmowy lunch, ale jeszcze ktoś im za zjedzenie tego lunchu zapłaci. Za lepiej zdywersyfikowany fundusz zapłacą bowiem mniej, niż za VWCE. Vanguard FTSE Global All-Cap UCITS ETF ma mieć bowiem koszty na poziomie zaledwie 0,07 proc. To połowa tego, co obecnie, po dużych obniżkach pobiera VWCE. A przecież jeszcze rok temu pobierał on 0,22 proc. To oznacza obniżkę o 68 proc. A de facto więcej, bo za niższą cenę dostaniemy lepiej zdywersyfikowany fundusz. To tak jakbyśmy rok temu wybrali sobie wymarzony samochód, dowiedzieli się, że kosztuje 120 tys. zł. A teraz otrzymalibyśmy informację, że jego cena spadła do 38 400 zł (zniżka o 68 proc.). I jeszcze dostaniemy za darmo pakiet opon zimowych (małe spółki). Słowo rewolucja w tym przypadku nie jest przesadą.

Jak to możliwe? Więcej za mniej? Po pierwsze Vanguard nie będzie kupował wszystkich małych spółek z indeksu. Jest to drogie i niepraktyczne ze względu na niską płynność tych firm. Planowane jest tzw. próbkowanie, czyli zarządzający wybierze reprezentatywną próbkę małych firm, która będzie się zachowywać bardzo podobnie jak cała pula.

Ale oczywiście taki fundusz musi mieć wyższe koszty. To co robi Vanguard, to agresywny ruch cenowy zrobiony po to, by wykosić konkurencję. W szczególności Amundi Prime All Country World UCITS ETF (WEBN), który ma na razie najniższy wskaźnik TER 0,07 proc. Z tym, że fundusz Amundi śledzi inny indeks niż VWCE, czy nowy fundusz All Cap. Jeszcze mocniej ta niska cena uderzy w bezpośrednich konkurentów VWCE, śledzących ten sam indeks co on: Invesco FTSE All-World UCITS ETF (FWRA) z TER wynoszącym 0,15 proc. i przede wszystkim iShares FTSE All-World (Acc), który zadebiutował 7 maja 2026 r. z TER 0,12 proc.

Warto zdać sobie sprawę, że po tych obniżkach powoli zbliżamy się do ściany jeżeli chodzi o dalsze możliwości cięcia kosztów. Nowy fundusz Vanguarda All Cap to klon amerykańskiego funduszu Vanguard Total World Stock ETF (VT), który ma TER 0,06 proc. Jednak ten ostatni fundusz istnieje 18 lat (zadebiutował 24 czerwca 2008 r.) i ma aktywa na poziomie 100 mld USD. Trudno się oprzeć wrażeniu, że Vanguard stosuje w Europie dumping cenowy, bo liczy na to, iż w krótkim czasie zyska tyle aktywów, że tak niski TER pozwoli zarobić. A przy okazji każdy euro, który trafi do nowego funduszu All Cap to euro, które nie trafi do konkurentów.

Dodatkowo firma może liczyć na dochody z rodziny Vanguard FTSE All-World UCITS ETF (w jej skład wchodzi ETF akumulujący i dystrybuujący dywidendy). Oba mają 76,8 mld USD aktywów, co przy obecnej opłacie za zarządzanie 0,14 proc., daje Vanguardowi 107,5 mln USD przychodu, czyli ponad 400 mln zł rocznie. I jest mało prawdopodobne, by blisko pół miliarda złotych funduszu wojennego na walkę z konkurencją miało się wyczerpać. Nowy fundusz startuje, ale zdecydowanej większości z tysięcy inwestorów, który zainwestowali w VWCE albo jego dystrybucyjny odpowiednik nie będzie się opłacało, głównie ze względów podatkowych, sprzedawać stare ETF-y.

Tu dokładnie widać jak podatek Belki działa antykonkurencyjnie na rynek kapitałowy. Gdyby inwestorzy mogli bez płacenia podatku (tak jak chociażby na Słowacji, czy w Czechach, gdzie odpowiednio po 1 i 3 latach od zakupu, przy sprzedaży ETF-ów podatku dla fiskusa nie ma) sprzedać stare fundusze i kupić nowy, tani fundusz Vanguarda, wielu by z nich to zrobiło zmuszając zarządzających tamtymi funduszami do obniżek stawek.

Ale jest też dobra wiadomość. W Polsce na kontach IKE i IKZE przy transakcjach podatku nie ma. A dodatkowo obecnie w DM BOŚ są promocje, które pozwalają kupować i sprzedawać bez prowizji, płacąc tylko 0,1 proc. za wymianę walutową. Tak więc już niedługo, jak tylko Vanguard FTSE Global All-Cap pojawi się na rynku, będzie możliwość, dla tych którzy życzą sobie inwestować także w małe spółki, taniej przebudowy portfela, której koszt może się zwrócić po niecałych 3 latach. A może nawet szybciej dla tych, którzy na swoim koncie nie dokonują przewalutowań po sprzedaży. Choć trzeba pamiętać także o spreadzie. W przypadku VWCE jest on znikomy, ale na nowym funduszu All Cap będzie na pewno, przynajmniej na początku, zauważalny.

Jest też dodatkowa dobra wiadomość. Początkowa cena jednego ETF-a to będzie tylko 5 euro, czyli ok. 22 zł. Dla porównania: cena jednej jednostki VWCE to obecnie ok. 169 euro, czyli ok. 724 zł. To oznacza, że praktycznie zniknie problem z kilkusetzłotowymi resztami, które zostawały na kontach IKE i IKZE, bo było tej reszty zbyt mało, by kupić całą kolejną jednostkę. Jeżeli jednak ktoś będzie chciał uzupełnić sobie portfel o same małe spółki, bez sprzedawania starych funduszy, to też będzie taka możliwość. Vanguard zapowiedział także start Vanguard FTSE Global Small-Cap UCITS ETF, czyli globalnego ETF na małe firmy. Choć TER ma wynieść w nim 0,22 proc.

Czy są jakieś złe wieści? W zasadzie nie, choć Vanguard w prospekcie ostrzega, że ze względu na to, że w All Cap nie będzie kupować wszystkich firm, tylko reprezentatywną próbę, to tzw. Bąd Odwzorowania (ang. Tracking Error), czyli różnica między wynikiem funduszu, a wynikiem indeksu może wynieść aż do 0,3 proc. Dla porównania w VWCE wynosi on 0,07-0,08 proc. Z tym, że to jest wskaźnik dziennych odchyleń od indeksu. Tracking Diffierence, czyli Różnica Odzwzorowania, czyli to, o ile różni się wynik funduszu od indeksu na koniec roku w przypadku VWCE oscyluje wokół zera. Można się więc spodziewać, że w przypadku All Cap ten wskaźnik też będzie znacznie niższy, niż Błąd Odwzorowania, choć zapewne wyższy niż w przypadku VWCE.

Kiedy Vanguard FTSE Global All-Cap UCITS ETF będzie dostępny na giełdach w Europie? Z suplementu do prospektu, który Vanguard opublikował 29 lipca 2026 r. wynika, że od 30 lipca 2026 r. trwaja zapisy na cerytfikaty funduszu. To tzw. pierwsza subskrypcja przeznaczona dla tzw. uczestników upoważnionych, czyli dużych inwestorów instytucjonalnych. Ten pierwszy etap zakończy się najpóźniej 29 stycznia 2027 r. Choć jest możliwość, że nastąpi to wcześniej. I prawdopodobnie tak się stanie ze względu na to przewidywaną dużą popularność funduszu. Niedługo później All Cap będzie dostępny dla inwestorów indywidualnych na giełdach w Europie.

Nazwę Vanguard wymyślił założyciel firmy John Bogle po tym jak sprzedawca antyków pokazał mu książkę o bitwach brytyjskiego admirała Horatio Nelsona znanego z tego, że dwa razy pokonał flotę Francji. W tej książce uwagę Bogle`a zwróciła ilustracja ze statkiem HMS Vanguard na którym to Nelson stoczył w 1798 r., w czasie egipskiej wyprawy Napleona, tzw. bitwę u ujścia Nilu, która była dla niego zwycięska. „Vanguard” oznacza „straż przednią”, „awangardę”, „ludzi idących na czele”. W jego mniemaniu świetnie oddawało misję jego firmy: zmieniać świat inwestorów na lepsze.

Ostatnie ruchy firmy Vanguard, choć poprzedzone kilkoma latami błądzenia, doskonale wpisując się w to motto. Do ideału brakuje tylko jednej rzeczy. Kiedy Vanguard FTSE Global All-Cap okrzepnie i zbierze tyle aktywów, by utrzymać się z opłaty za zarządzanie, liczę na to, że firma obniży do podobnego poziomu także opłaty w Vanguarda FTSE All-World i pozostałych ETF-ach. I to będzie prawdziwy test intencji spadkobierców Johna Bogle.

P.S. 20 sierpnia Vanguard FTSE Global All-Cap UCITS ETF w wersji akumulującej pojawił się pięciu giełdach. Ma ISIN IE000VAHT5T0. Na Xetra ma ticker VGLA.

2 Komentarzy

  1. Mikołaj

    Dziś ruszyło na XETRA i LSE (VGLA) 🙂

    1. Aleksander Piński (Post autora)

      Dziękuję za cynk! Już dopisałem info na ten temat do tekstu.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *


Twoje dane osobowe będą przetwarzane przez Dom Maklerski Banku Ochrony Środowiska S.A. w celu: zapewnienia najwyższej jakości naszych usług oraz dla zabezpieczenia roszczeń. Masz prawo dostępu do treści swoich danych osobowych oraz ich sprostowania, a jeżeli prawo na to pozwala także żądania ich usunięcia lub ograniczenia przetwarzania oraz wniesienia sprzeciwu wobec ich przetwarzania. Masz także prawo wniesienia skargi do organu nadzorczego.

Więcej informacji w sekcji "Blogi: osoby komentujące i zostawiające opinie we wpisach" w zakładce
"Dane osobowe".

Proszę podać wartość CAPTCHA: *

Opinie, założenia i przewidywania wyrażone w materiale należą do autora publikacji i nie muszą reprezentować poglądów DM BOŚ S.A. Informacje i dane zawarte w niniejszym materiale są udostępniane wyłącznie w celach informacyjnych i edukacyjnych oraz nie mogą stanowić podstawy do podjęcia decyzji inwestycyjnej. Nie należy traktować ich jako rekomendacji inwestowania w jakiekolwiek instrumenty finansowe lub formy doradztwa inwestycyjnego. DM BOŚ S.A. nie udziela gwarancji dokładności, aktualności oraz kompletności niniejszych informacji. Zaleca się przeprowadzenie we własnym zakresie niezależnego przeglądu informacji z niniejszego materiału.

Niezależnie, DM BOŚ S.A. zwraca uwagę, że inwestowanie w instrumenty finansowe wiąże się z ryzykiem utraty części lub całości zainwestowanych środków. Podjęcie decyzji inwestycyjnej powinno nastąpić po pełnym zrozumieniu potencjalnych ryzyk i korzyści związanych z danym instrumentem finansowym oraz rodzajem transakcji. Indywidualna stopa zwrotu klienta nie jest tożsama z wynikiem inwestycyjnym danego instrumentu finansowego i jest uzależniona od dnia nabycia i sprzedaży konkretnego instrumentu finansowego oraz od poziomu pobranych opłat i poniesionych kosztów. Opodatkowanie dochodów z inwestycji zależy od indywidualnej sytuacji każdego klienta i może ulec zmianie w przyszłości. W przypadku gdy materiał zawiera wyniki osiągnięte w przeszłości, to nie należy ich traktować jako pewnego wskaźnika na przyszłość. W przypadku gdy materiał zawiera wzmiankę lub odniesienie do symulacji wyników osiągniętych w przeszłości, to nie należy ich traktować jako pewnego wskaźnika przyszłych wyników. Więcej informacji o instrumentach finansowych i ryzyku z nimi związanym znajduje się w serwisie bossa.pl w części MIFID: Materiały informacyjne MiFID -> Ogólny opis istoty instrumentów finansowych oraz ryzyka związanego z inwestowaniem w instrumenty finansowe.