Sporo racji ma VanTharp mówiąc, że komputerowe systemy są jakimś wyjściem dla tych, którzy nie skończyli pracy nad swoją psychiką, ale elita traderów to ci, którzy uporali się z nią i znają każdy detal jej destrukcyjnego działania.
A tymczasem Collins pisze w analizowanej przez nas serii:
2/ Psychika ludzka ma tendencję do bycia drastycznie niezsynchronizowaną z tym co jest potrzebne aby skutecznie tradować.
Katalog wraz z opisem owych ‘niesynchronizacji’ można by rozpisać na kilkadziesiąt stron, ale przynajmniej kilka na poziomie podstawowym warte jest uwagi w tym miejscu.
Nieproporcjonalnie dużą ilość „głupich” rzeczy na rynku robią nawet inteligentni i bystrzy inwestorzy. Kiedy w grę wchodzi trading czyli dość aktywne inwestowanie z zastosowaniem zbioru określonych reguł wówczas racjonalność przegrywa w konfrontacji z takimi objawami „niesubordynacji” jak choćby: impulsywne, emocjonalne, nieprzygotowane decyzje, próby „zemsty” (odrabianie strat), wystawianie się na szalone ryzyko, ignorowanie zasad w tym sygnałów systemów, przetrzymywanie strat ponad dopuszczalny limit czy działanie pod wpływem plotek lub nieistotnych informacji. W dużej mierze odpowiedzialna za to jest … ewolucja homo sapiens.
Mózg ludzi ewoluował przez sporo ponad 200 milionów lat a te kilkaset ostatnich czyli okres istnienia rynków finansowych to zbyt mało by w sposób naturalny i z góry zneutralizować niepożądane działania najstarszego elementu znajdującego się w tylnej części tej biologicznej, cudownej maszyny w naszych głowach. Chodzi o tzw. „Lizard Brain” czyli „Mózg Jaszczurczy”, który w sposób niemal automatyczny, poza świadomy i błyskawiczny pobudza nas do działań emocjonalnych zanim pojawi się racjonalne myślenie. To on aktywuje w nas potrzeby zaspokojenia głodu i bezpieczeństwa, ale też uruchamia odruchy stadne czy każe walczyć w obronie życia lub honoru. To w wyniku jego działania nie możemy uwierzyć po czasie i już w pełni świadomości, że zrobiliśmy to czy tamto w sposób tak nieracjonalny. Te instynkty pomagały przetrwać naszym przodkom ale przeszkadzają radzić sobie w obecnym, kompleksowo złożonym świecie.
Sprawę owych reliktów w naszym systemie opisuje Terry Burnham w książce „Mean markets and Lizard Brains”. Ostrzegę, że nie jest zbytnio przydatna dla chcących pogłębiać wiedzę z dziedziny tradingu, męczyłem się strasznie szczególnie z drugą, praktyczną jej połową 🙂 Ale mam za to dwie informacje dobre:
1. Można się nauczyć opanowywać owe archaiczne reakcje naszego organizmu, co chyba nie jest niczym zaskakującym
2. Lizard Brain jest tym „urządzeniem”, które pozwala nam szybko identyfikować, uczyć się i wykorzystywać wzory/formacje (ang. patterns) na wykresach, w danych, w zachowaniach inwestorów
Niestety nawet w świadomości, w racjonalnej części naszego mózgu, tej najnowocześniejszej zdobyczy ludzkiej ewolucji, czai się kilka nie uświadamianych przez wielu nawet zaawansowanych inwestorów pułapek, które powodują brak synchronizacji z tym czego wymaga trading. Gdybym miał wymienić pokrótce te podstawowe:
– wysoki czy wszechstronny poziom wykształcenia wcale nie zapewnia sukcesów w tradingu (choć pewnie pomaga w szybszej adaptacji), być może wręcz nawet przeszkadza na skutek nazbyt mocnej wiary w swoją wiedzę; tu potrzebny jest raczej nieco inny rodzaj inteligencji i kompetencji,
– człowiek od dzieciństwa jest przysposabiany do posiadania racji jak najczęściej, do nie mylenia się; tymczasem trading zmusza do naturalnej rezygnacji z tej skłonności ponieważ straty to nieunikniona, na stałe wpisana w koszty część końcowego sukcesu, rodzaj kapitałowej „inwestycji”,
– naturalną skłonnością ludzką jest oczywiście potrzeba spojrzenia w przyszłość, uprzedzania faktów a więc przepowiadania, prognozowania z całym swym bogactwem i przekleństwem; tymczasem trading nie za wiele ma z tym wspólnego o czym zaświadczają również dziesiątki wypowiedzi tych, którzy na szczyt się wspięli
– umiejętność tradingu nie musi być talentem, wrodzonym, genetycznym darem jak się czasem sądzi, można się tego nauczyć tyle, że nie na uniwersytetach; do tego nie wskakuje się z ulicy ale potrzeba miesięcy jeśli nie lat doświadczeń
– nasze mózgi są nauczone myśleć w sposób liniowy, potrzebują zasilania typu „przyczyna – efekt”, pracują za pomocą skrótów myślowych, a tymczasem giełda to kompleksowy system o nieliniowym charakterze
– zbyt łatwo ulegamy magii nazwisk, liczb, niesprawdzonych przekazów, niedoszacowujemy lub przestrzelamy mocno prawdopodobieństwa, podlegamy całej plejadzie behawioralnych błędów i co gorsza – chcąc iść na skróty ignorujemy wiedzę o nich z powodu dziesiątków ludzkich słabości…
Można by długo mnożyć te procesy w rozkładzie na poszczególne etapy edukacji , ale i samego wykonania transakcji. Gdyby ktoś chciał pogłębić swoją wiedzę na te tematy zachęcam do lektury M. Douglasa „Trading in the zone”. Niestety do tej pory jedynie w języku angielskim, ale mam nadzieję, że Grzegorz coś temu zaradzi 🙂
—***Kat***—


Dodaj komentarz