Tag: kryzys

  • O chciwości

    Poprzednia notka O szaleństwie znalazła ograniczone zrozumienie i czytelników, ale – nie wątpię – utrwaliła obraz mojej skromnej osoby, jako zwolennika chciwych drani. Widać taka rola blogera, że pisze a internet słowa nosi. Z honorem zatem przyjmuję obsadzenie w roli ambasadora zepsutej Wall Street, pociągnę temat w przyszłości a dziś zajmę się kolejną kliszą, jaka funkcjonuje w opisie rynku – chciwością.

  • O szaleństwie

    Czy może być lepszy czas na notkę o szalonych samobójcach z Wall Street niż Halloween?

  • Szlachectwo dla Wall Street

    Zamieszanie wokół OFE i government shutdown w USA spowodowały, iż właściwie bez echa przeszliśmy nad ważnym wydarzeniem na rynku, jakim była zmiana składu indeksu DJIA. W istocie od samego faktu zmiany ważniejszym wydaje się jakość owej zmiany.

  • Paul Krugman – zapraszam na wybory do Polski

    Zanim przejdę do rzeczy, chciałbym od razu zrobić zastrzeżenie – proszę nie zaliczać mnie do żadnej szkoły ani nurtu ekonomicznego. Chciałbym tu napisać, że nie znam się na ekonomii, choć to jest przecież nieprawda – jako Polak, znam się na ekonomii, polityce, piłce nożnej i paru innych sprawach, o których nie mam pojęcia. Żarty na bok, przysłuchując (bądź podczytując) się czasem rozmowom zwolenników A. Smitha, J.M.Keynesa, L. von Misesa, D. Ricardo, czy kogo tam jeszcze można wymienić mam przekonanie graniczące z pewnością, że dyskutanci operują co najwyżej popularnymi kalkami poglądów, a nie znają w pełni oryginalne dzieła, tych z którymi polemizują, bądź których wielbią. Dopóki więc nie poznam osobiście i w całości dzieł, któregoś z wymienionych panów będę twardo stał na stanowisku, że nie mam pojęcia o ekonomii.

  • Chór optymistów

    W życiu każdej osoby uprawiającej swój kawałek pola na rynku przychodzi moment, w którym odnosi się wrażenie, iż spora część współuczestników biesiady popadła w ślepotę. Rozsądek podpowiada, żeby nie stawać na drodze rozpędzonemu pociągowi hossy, w który większość już chyba uwierzyła, ale pierwszy raz od wielu miesięcy trudno nie odnieść wrażenia, iż optymizm komentatorów jest mocno przesadzony.

  • Nieluzowanie jakościowe

    Czwartkowa decyzja Europejskiego Banku Centralnego obiecująca uruchomienie programu Outright Market Transactions dołożyła kolejną cegiełkę w walce z kryzysem zadłużenia w Europie. Jak słusznie napisał w komentarzu naszego biura Marek Rogalski, EBC odbił piłeczkę w stronę polityków i na ich ramiona przerzucił decyzje, czy bank centralny zacznie skupować papiery z rynku. Warto jednak odnotować kilka faktów, zanim zostaną przekręcone przez co bardziej krytycznych komentatorów.

  • W szachu

    Jak większość Państwa słuchałem konferencji szefa Europejskiego Banku Centralnego. Jak większość wczytywałem się w komunikat Rezerwy Federalnej. Pewnie wszyscy mieliśmy okazję obserwować reakcje rynków i komentarze tłumaczące spadki cen akcji rozczarowaniem. Pytanie, czy naprawdę jest czym się rozczarować?

  • Grzech i pycha

    Na blogach bossy i w szeroko rozumianej blogosferze okołorynkowej często wraca temat wynagrodzeń prezesów spółek z akcentem, co zrozumiałe, na szefów instytucji finansowych. Nie oceniając intencji tych opinii, odnoszę wrażenie, iż w sporze pomija się kluczowy fakt w postaci kondycji spółek o słabej polityce kadrowej, których porażki są bazą do wielkich zarobków ludzi dobrze zarządzają firmami.

  • Recesyjna sztafeta

    Trwający właśnie szczyt Unii Europejskiej przedstawia się na rynkach, jako wydarzenie na miarę finalnego aktu, po którym strefę euro czeka rozpad i powrót do walut narodowych. Po zachowaniu giełd widać jednak, że rynek daleki jest od takiej perspektywy. Dlatego warto już przygotować się na kolejne wielkie wydarzenie, jakim będzie powrót pytań o zdolność amerykańskiej klasy politycznej do uporania się z perspektywą zmian w systemie podatkowym oraz wymuszonymi ograniczeniami wydatków budżetowych.

  • A rynki szaleją, szaleją…

    W ostatnich tygodniach w komentarzach analityków i w mediach branżowych zaczynam odnajdywać znaną z najostrzejszego fazy kryzysu nutę, która składa się symfonię podniecenia. Po okresie względnej stabilizacji powróciły krwiste metafory i a tytuły biją po oczach czerwonym czcionkami. Pochodną jest większa nerwowość części klientów biur maklerskich, której ślady znajduję w skrzynce mailowej. Skorzystam zatem z okazji, żeby wyjaśnić punkt widzenia, który zmusza do spokojnego przyglądania się ostatnim wydarzeniom, bez poddawania się bieżączce medialnej.

Polecamy

Autorzy

Najnowsze komentarze

  1. @ Czytelnik To są interesujące pytania ale wymagają dobrej, "długiej", bazy danych z notowaniami amerykańskich spółek.

  2. 1. Czy takie same zależności/zachowania kursów można zaobserwować w przypadku pojedynczych akcji? Mam tutaj wątpliwości. 2. Kiedy po kilkuletnim boomie…

  3. To jest bardzo ciekawy komentarz, dziękuję. Zastanawiam się teraz, skoro taki spadek oczekiwanych zysków (do 3% w IIQ-2027) jest spodziewany,…

  4. Tak. 12345678901234567890 (te cyferki są tylko dlatego, że tak krótki komentarz nie był akceptowany) 🙂

Tagi

Najnowsze wpisy