Wielkość użytej dźwigni na rachunku nie ma żadnego znaczenia dla ryzyka. Tak przynajmniej do tej kwestii podchodzą profesjonalni inwestorzy i traderzy.
Jak to poprawnie rozumieć?
W jednym z testów badających umiejętności inwestorów na polskim rynku znajduje się takie pytanie wraz z możliwym odpowiedziami:
Im wyższy poziom dźwigni finansowej tym:
· Niższe ryzyko
· Poziom dźwigni nie ma wpływu na ryzyko transakcji
· Wyższe ryzyko
Jak odpowiedział(*)byś Ty na to pytanie?
Z oczywistych względów odpada pierwsza odpowiedź. Wybór z dwóch pozostałych nie jest tak oczywisty. Paradoks, który się tu kryje polega na tym, że to zależy od tego kto zadaje i kto ocenia pytanie. Zastanawialiśmy się w naszym wewnętrznym gronie nad poprawnym wyborem, ale nasza decyzja także w rezultacie zakończyła właśnie pytaniem: a kto ocenia?
Nie wiem, jaka była prawidłowa odpowiedź wg oceniającego, wiem jaka powinna być wg racjonalnych i wyszkolonych inwestorów/traderów. Jednak o tym za chwilę.
Podobny problem wypłynął w tekście pewnego „influencera”, który dość ostro krytykowałem na łamach naszych blogów w tym -> wpisie.
Otóż autor ten użył w owym tekście na wiele sposobów sugestii, jaka to dźwignia jest zła, używając m.in. takiego sformułowania: „Nie spekuluj na dźwigni”. Nie poparł to żadnymi dowodami poza anegdotami, a dodatkowo część tego tekstu poprawił po przeczytaniu mojej krytyki. Zrobił się zresztą z tego jeszcze bardziej niespójny koszmar.
To wróćmy teraz do pytania z ankiety, łącząc odpowiedź z tym feralnym stwierdzeniem owego „influencera”:
W profesjonalnym inwestowaniu/tradingu, gdzie dba się o zarządzanie ryzykiem oraz ma świadomość generowania przewagi (statystycznej pozytywnej wartości oczekiwanej), dźwignia nie zmienia nic w ryzyku transakcji. W takim razie w cytowanej na wstępie ankiecie poprawna powinna być odpowiedź 2.
A dlaczego tak być nie musi?
Powód jest prosty: w pytaniu nie pojawia się wyraźny warunek, czy dany inwestor zarządza ryzykiem w sposób systematyczny, używając stopów obronnych wszelkiego rodzaju (w tym stop-lossów), czy takiego zarządzania de facto tam nie ma. Część traderów nie stosuje takiego zarządzania, ponieważ nie mają oni wiedzy i umiejętności jak to poprawnie i skutecznie robić. Z kolei inwestorzy z reguły nie potrzebują tego rodzaju zdefiniowanego zarządzania kupując akcje czy ETFy na długi termin.
W takim razie w przypadku traderów i inwestorów nie używających systematycznych metod zarządzania, ryzyko będzie oczywiście rosnąć wraz z użyciem dźwigni. Jeśli bowiem godzą się oni z obsunięciem kapitału w transakcji o np. 10%, to używając dźwigni choćby 3:1 ich ryzyko w obsunięciu wzrasta do 30%. I to jest ryzyko nie tylko obsunięcia, ale także konieczności zamknięcia ze stratą, czy ryzyko popełnienia błędów w decyzji i ocenie. Ktoś, to jest w stanie przeżyć 10% straty bez dźwigni, może nie przeżyć straty 30%, albo zupełnie się wyzerować jeśli ta dźwignia będzie wynosić 10:1 w powyższym przypadku.
Skoro temat jest już naświetlony, to możemy wrócić do kwestii tego, dlaczego użycie dźwigni przez wspomnianego „influencera” może wydawać się taką tragedią. Szczególnie w zestawieniu z kontraktami CFD, czyli kolejnego „zła” opisanego przez niego w tym samym artykule.
Sprawa w tym momencie wydaje się mam nadzieję już dużo prostsza. Jeśli ktoś wie jak generować przewagę i używa stopów obronnych, to dla niego kwestia ryzyka z powodu dźwigni zwyczajnie przestaje być problemem z prostego powodu:
Ryzyko straty w pojedynczej transakcji jest stałe!
Co to znaczy?
Jeśli założysz, że w każdej transakcji możesz stracić maksymalnie np. 1% kapitału, to nie ma znaczenia czy dźwignia wynosi 2:1 czy 100:1, ta założona strata NIE ULEGA ZMIANIE!!! Zawsze jest to 1%, a nie np. 10%, bo ktoś użył dźwigni 10:1.
Gdzie tkwi haczyk profesjonalnego podejścia do tej kwestii? W wielkości pozycji. Jeśli zwiększasz dźwignię na rachunku, inaczej po prostu liczysz wielkości pozycji (depozytu) w transakcji. Ale zawsze tak, aby strata wyniosła niezmiennie 1%.
Inaczej wygląda to w przypadku tych wszystkich traderów, którzy nie używają zarządzania ryzykiem z jakiegoś powodu. Dla nich nie ma znaczenia, czy z dźwignią czy bez, finał zwykle jest taki sam, czyli straty. Po prostu z dźwignią przychodzą one znacznie szybciej i często gwałtowniej.
To jednak nie koniec problemów z dźwignią pojawiających się w socjal mediach. CDN.
—kat—


Dodaj komentarz