Feynman o spekulacji (2)

Kontynuując wątek przygód R. Feynmana w Las Vegas

Feynman był dość rozrywkowym facetem, który w Las Vegas poznał sporo tancerek z klubów nocnych i kasyn. Któregoś razu jedna z nich obiecała mu, że pozna go z zawodowym hazardzistą o ksywce „Grek”.

Feynman zapytał wprost, w jaki sposób utrzymuje się on z hazardu przy grze, w której szanse na wygraną są 0.493.

„Grek” wyjaśnił mu, że stawia tylko wtedy, gdy jego szanse są wyższe niż połowa. Oczywiście w ruletce nie ma takich możliwości.

„Nie ma w tym nic nadzywczajnego. Stoję na przykład koło ruletki i jakiś facet mówi: Będzie dziewiątka! Musi być dziewiątka”. Facet jest podrajcowant, myśli, że wypadnie dziewiątka i chce się założyć. Ja znam na pamięć szanse wypadnięcia wszystkich numerów, więc mówię do niego „stawiam cztery do trzech, że wyjdzie co innego niż dziewiątka” i na dłuższą metę wygrywam. Nie stawiam przy stole, tylko zakładam się z ludźmi, którzy kierują się przesądami o szczęśliwych liczbach”.

Nie zdążyłem napisać tego felietonu dziś rano, gdy inwestorzy rozgrzani wczorajszymi wzrostami, zaczęli wierzyć w koniec spadków. Moja sytuacja przetargowa jest więc nieco gorsza (może nie być chętnych) 🙂

Więc tylko podpowiem, że podobne zakłady można by robić na naszym rynku. Na przykład zakładając się z jakimś inwestorem, że w ciągu najbliższych dwóch tygodni dwóch tygodni indeks WIG20 nie zdoła dojść do poziomu 3700 pkt. (tylko stawki liczone w setkach złotych)

Co więcej niemalże z gwarancją wygranej.
[ArchiwumGZ, oryginalny link z komentarzami]

Podziel się tym artykułem:

Polecamy

Autorzy

Najnowsze komentarze

  1. Pytanie, po co obradują. Bo chyba nie tylko po to, żeby pobrać wynagrodzenie. Rada nie ma mocy decyzyjnej, ale ktoś…

Tagi

Najnowsze wpisy