Hektolitry bitów wydaliśmy z siebie na temat Analizy technicznej na tych blogach, ale okazuje się, że to temat wiecznie żywy.
A do tego dla wielu niezmiennie inspirujący i wciągający, a przy okazji w przypadku wielu innych również sporny i kontrowersyjny. Pewnie więc i jedni i drudzy znajdą poniżej coś dla siebie.
Nie tak dawno temu przedstawiałem tutaj nowe, darmowe dla wszystkich narzędzie stworzone przez bossafx dla techników – Pattern Recognizer (w tym -> wpisie). Dostałem właśnie informację, że jest już dostępna kolejna jego wersja, w której poza oczywistymi ulepszeniami znalazł się nowy moduł wykrywający szereg formacji (łącznie 72), tym razem świecowych, nie mniej popularnych od klasycznych. Ja wolę je zdecydowanie bardziej, głównie ze względu na większą precyzję wykrywania.
Przy okazji nowej wersji Pattern Recognizera dostałem od jego współtwórcy – Łukasza Saby – informację, że do bossowego Magazynu on-line dołożył artykuł pod tytułem „Czy analiza techniczna może być skuteczna”. Ponieważ A.T. to mój konik więc nie ominę okazji by wtrącić swoje skromne dwa grosze.
Tekst ów pokazuje w trzech krótkich testach na parze walutowej EUR/USD swego rodzaju podglebie, które pozwala w ogóle A.T. istnieć w świecie finansów, bo wyrażenie „być skuteczną” jest być może nieco na wyrost i wymaga najpierw nakreślenia kontekstu. Ale i do tego wrócimy w części dalszej.
Oto bowiem zasadniczym warunkiem, który musi spełniać analizowany technicznie szereg cen, powinien być nielosowy charakter. Losowość wprawdzie nie wyklucza zaistnienia trendów (czyli samego miodu dla zyskowności A.T.), ale generalnie zabija ona wszelkie potencjalne relacje między kursami, które pozwolą korzystać z tego rodzaju analizy na wykresie z zamiarem osiągnięcia skuteczności //przypomnę ponownie, że skuteczność w A.T. musi mieć kontekst//. I w tym miejscu rzucić mogę pierwszą kontrowersję, gdyby ktoś chciał się z nią rozprawić:
Otóż technicy twierdzą, że nawet wykres generowany losowo da się również z szansami powodzenia analizować narzędziami i metodami z arsenału A.T. Żeby to ocenić, można treningowo zaglądnąć choćby do tego -> wpisu w historii bloga.
Nawet jeśli zabrzmiało to jak wyzwanie rzucone bogom to jest w tym pewna logika. Albowiem jeśli założymy pesymistycznie, że giełdowe kursy w najgorszym razie rzeczywiście są szeregiem czysto losowym, jak twierdzi część naukowców, to zdolni technicy potrafią przecież zrobić zyskowny użytek z metod wchodzących w skład A.T. Ale o ile ruchem losowym nie są, to tym bardziej powinni poradzić sobie z wykresami ich miłośnicy.
Hipoteza Efektywnego Rynku (HER), za którą poniekąd Fama dostał Nobla, zakłada, że giełdowe rynki są w pełni efektywne, co oznacza, że w notowaniach historycznych zawarta jest informacja, którą rynek na bieżąco i w pełni odzwierciedla już w kursach obecnych. A w takim razie wykorzystanie kursów historycznych do antycypowania tego co z dużym prawdopodobieństwem zdarzy się na giełdzie w przyszłości jest bezzasadne (nie lubię słowa „prognozowanie” w tym kontekście, stąd podkreślam właściwszą nazwę tego procesu). Rynku nie da się więc pobić w dłuższym terminie za pomocą analizy wykresów czyli cen i ich pochodnych oraz wolumenu. Co zresztą znaczna część inwestorów poniekąd udowadnia. Ale sama A.T. istnieje dlatego, że stosujący ją stoją w kontrze do HER uznając, że rynki są nieefektywne, a to właśnie stwarza okazję do potencjalnego ich pokonania.
I co ciekawe, główny paradygmat A.T. zasadę dyskontowania traktuje podobnie jak HER! Czyli, że ceny odzwierciedlają na bieżąco WSZYSTKIE możliwe informacje. Ups, coś tu nie gra! A więc jednak sama A.T. traktuje rynek jako efektywny!? Halo! W takim razie nie ma prawa działać!? Otóż ma prawo, tyle że dostajemy mylne informacje, o czym cicho w podręcznikach.
Oto bowiem prawidłowo brzmiąca reguła działania A.T. powinna brzmieć: rynek odzwierciedla w cenach aktualnych wszystko poza nią samą! (edited) I w tym momencie nabiera to logiki. A więc jedyną niezdyskontowaną w kursach informacją jest ta pochodząca z samych ruchów cen (i ich pochodnych). Rynek jest więc nieefektywny w rozumieniu techników właśnie dlatego, że zostawia miejsce na czytanie i wykorzystanie informacji zawartych w przebiegu wykresów. A wiemy o tym po prostu z analizy powtarzających się układów cenowych (drugi paradygmat AT), układających się w trendy (trzeci paradygmat).
Jedyny problem to ten czy rzeczywiście na tej niezdyskontowanej informacji da się zarobić. A to temat na kolejny wpis w takim razie.
—-* Kat *—-
Niezależny trader i bloger, czasem analityk czy wykładowca.
Freelancer, obecnie związany z DM BOŚ


Dodaj komentarz