Dlaczego lubimy się mamić i oszukiwać analizując rynek?
Jak wskazywałem w poprzednim wpisie, jałowe z kilku względów pytanie „dlaczego coś się dzieje?” dominuje nasze myślenie o rynku, pokonując dużo ważniejsze pytanie „co się właściwie dzieje?”. Powód? Historie, opowieści, narracje, które lubimy snuć i słuchać lub raczej które bezwiednie tworzy nasz mózg nie zawsze w pełni świadomie. I które lubimy czytać w wykonaniu analityków, chociaż sami niejednokrotnie zdajemy sobie sprawę z ich niewielkiej wartości. Jak to wszystko działa i jak nauczyć się z tym funkcjonować w optymalny sposób?
Ewolucja powołała nam do życia w lewej półkuli mózgowej dość cenny, choć chwilami zwodniczy prezent w postaci systemu połączeń nerwowych nazwany „Interpretator”. Odkrył go w latach 70-tych psycholog Michael Gazzaniga, badający ludzi z uszkodzeniem połączeń pomiędzy obiema półkulami. Ów Interpretator odpowiada właśnie za tworzenie historii tego dlaczego coś się dzieje, nie tylko na zewnątrz nas, ale i w naszym własnym zachowaniu i myśleniu. A że dosłownie zajmuje się interpretacją faktów, danych, zachowań i wszystkiego co zmysłami odbieramy, wobec czego pole do popisu ma niebywale obszerne. Widać to choćby w kwestii tego jak różni ludzie tłumaczą sobie choćby słynną katastrofę samolotową. Nas jak zwykle interesuje jednak jego rola w inwestowaniu i tradingu.
Zasadniczo Interpretator ma za zadanie wprowadzić spójność do naszego wewnętrznego świata, nadać mu sens, tłumaczyć przyczyny i skutki tego co otrzymuje od zmysłów by dopasować to do wcześniejszych doświadczeń, ocen i obserwacji. W ten sposób doznajemy uczucia bezpieczeństwa i utrzymujemy się w strefie komfortu.
Rola numer dwa, ale ściśle związana z tym co powyżej, to ochrona naszej tożsamości, nadawanie sobie wyjątkowości, poczucia spójności i atrakcyjności wobec siebie i otoczenia. W tym celu wypiera z pamięci niewygodne fakty, racjonalizuje wiele naszych wyborów, decyzji i działań, wybiela nas, inkorporuje pewne automatyczne zachowania, które odbywają się często na poziomie naszej podświadomości i emocjonalności.
Aby wszystko to było spójne musi być w tym ciągłość, kontynuacja. Tyle, że z jednej strony nasz mózg ma pewne ograniczenia a z drugiej nie dociera do niego wiele informacji, nie zawsze ma pełną wiedzę, brakuje mu pewnych umiejętności. Dysponując ograniczonymi zasobami przy tylu zadaniach musi sobie jakoś radzić aby tę lukę jakoś wypełnić. Jak sobie więc z tym daje radę?
No więc repertuar dostępnych środków zaradczych jest nieskończony i skrępowany jedynie granicami wyobraźni. Tworzymy iluzje wszelkiego rodzaju, konfabulujemy, szukamy powodów w wątpliwych korelacjach, dopowiadamy sobie lub wręcz przeciwnie- wypieramy, tworzymy własne obrazy rzeczywistości, jednym słowem hulaj dusza piekła nie ma.
I w tym momencie proszę sobie wyobrazić, że z takim arsenałem wybieramy się na poszukiwanie przyczyn tego co się dzieje na giełdzie i rzucamy się na prognozowanie rynku. Pół biedy jeśli musimy zmierzyć się tylko z faktami (czyli tym CO się dzieje), ale cóż dopiero może stworzyć nasz lub dowolnego analityka Interpretator kiedy każemy mu wymyślać co dzień DLACZEGO się to wszystko dzieje i jakie ruchy w związku z tym powinniśmy przedsięwziąć? Pytanie to zawieszam retorycznie w powietrzu dla własnego przemyślenia przez Czytelników.
Podpowiem jedynie, że Interpretator oczywiście pozwoli nam stworzyć historie osadzone na precyzyjnej logice, ale w których fakty odgrywają najmniejszą rolę, albo fakty dopiero powstaną naszym własnym asumptem, nawet jeśli komuś innemu będą wydawać się kompletną bzdurą i maniakalną brednią, a powtórzone kilka razy staną się dla nas rzeczywistością, w którą uwierzymy na dobre. Wówczas dyskusja o realnych faktach nie zawsze działa, nasz system interpretacyjny ma już swoją przyspawaną wersję, której potrafimy bronić jak nasi kibice niepodległości 11 listopada, zużywając na to ogrom energii. Dotrzeć do niego można co najwyżej na poziomie emocjonalnym albo posługując się opowiadaniem podobnej, choć może nieco wiarygodniejszej historii. Niemałą rolę w kształtowaniu tego świata opartego na narracjach odgrywają nasze prywatne autorytety, a więc i sławni analitycy czy inwestorzy…
Jeśli ktoś zna książkę „The Black Swan” („Czarny łabędź”) zapewne zauważył pewne podobieństwa do zjawiska nazwanego przez Taleba „narrative fallacy” („błąd narracji”, w dużej mierze oparty na w/w systemie Interpretatora). Polega ono na skłonności naszych umysłów do nadinterpretacji, tworzenia historii opartych na skrótach myślowych, łatwych podsumowaniach, suflowaniu sobie wygodnych raczej niż prawdziwych tłumaczeń. To zaburza nasze mentalne postrzeganie świata zależnie od doświadczeń i wiedzy.
Co ciekawe – nasz mózg ZAWSZE dodaje wyjaśnienia i interpretacje do postrzeganych faktów i ich sekwencji, nawet albo może szczególnie wówczas gdy są losowe, szukając w nich logiki, spajając je w całość i szukając powiązań, dając nam prawdziwe lub złudne poczucie rozumienia świata. Proszę spróbować nakazać mózgowi nie robić tego – energia, którą trzeba włożyć w NIE MYŚLENIE interpretacyjne jest wyczerpująca. Tłumaczymy i interpretujemy więc nieustannie, często na poziomie nieświadomości czyli przy udziale Systemu 1 (emocjonalnego) zamiast Systemu 2 (logicznego, myślowego).
W pewnym sensie jest w tym logika. Wiązanie tysięcy faktów w historie pozwala łatwiej je zapamiętać oraz zmagazynować tony informacji w mózgu na mniejszej powierzchni. Pozwala również radzić sobie ze złożonością świata oraz losowością zdarzeń, szczególnie właśnie w środowisku finansów. Nielinearny świat układamy sobie przy tym w głowie liniowo. Kosztem tego są jednak takie błędy jak: znajdowanie fałszywych przyczyn i skutków; doszukiwanie się korelacji tam gdzie rzeczywiście nie istnieją i tworzenie na ich podstawie powiązań sprawczych; wiara, że możemy coś przewidywać; powoływanie do życia nieistniejących faktów z naszych wspomnień; tworzenie miliona wyjaśnień jakiegoś zjawiska (np. dużego spadku ceny), z których żadne nie jest prawdziwe… itd…
Jak sobie z tym radzić?
Cóż, przede wszystkim używać systemu logicznego myślenia zamiast zostawiać wszystko intuicji i emocjom. Odwoływać się i poszukiwać danych, faktów i eksperymentów zamiast dawać się wpuszczać w piękne opowieści. Zdać się na wiedzę i badania a nie wydumane teorie bez pokrycia w źródłach i eksperymentach. Prowadzić zapiski, które ułatwią pamiętanie i analizę doświadczeń. Jeśli czytać analityków to tych, których możemy zweryfikować i którzy koncentrują się na poszukiwaniu faktów a nie tworzeniu ich.
Na nieszczęście dożyliśmy czasów, w których przestało się liczyć kreatywne dyskutowanie w oparciu o fakty, a cała energia idzie właśnie w to by je kwestionować, wypierać, zniekształcać lub przemilczać. I to w dobie informacyjnej rewolucji…
Na koniec nie odmówię sobie mini analogii do Analizy technicznej. Jej piękno to po części właściwość polegająca na tym, że nie ma tu potrzeby przebijać się przez stosy informacji z rynku i okolic by potem je analizować na wszelkie zawodne sposoby…
—kat—
p.s. na koniec proponuję mały eksperyment: proszę uruchomić System 2 (logiczne myślenie) i spróbować ocenić jaką narrację utworzyliśmy sobie czytając powyższy wpis.

