Skąd wiesz, że nie mieszkasz w Japonii?

Stracone dekady nie są czymś wyjątkowym na rynku akcji. Doświadczył ich nawet S&P 500, reprezentujący jeden z najlepszych rynków akcyjnych na świecie.

W latach 2000-2009 stracił 23,4% w ujęciu cenowym i około 9% po uwzględnieniu dywidend.

„Dekady pod kreską” często wynikają z tego, co działo się przed nimi. Mogą być naturalną konsekwencją ekscesów na rynku akcji: baniek spekulacyjnych i oderwanych od rzeczywistości wycen.

Nie ma lepszego przykładu takiej historii niż to, co działo się z indeksem Nikkei w ostatnim półwieczu.

Dekady cudów

Inwestor, który „kupił Nikkei” na początku 1970 roku i trzymał go do szczytu, pomnożył swoje pieniądze 16 razy i zarabiał niemal 15% rocznie. Dekada przed samym szczytem była jeszcze bardziej spektakularna: przyniosła inwestorom przeciętnie 19,5% rocznie.

Po szczycie z grudnia 1989 roku nastąpiła bessa i trzy stracone dekady. Ostateczny dołek Nikkei „znalazł” dopiero w czasie globalnego kryzysu finansowego w 2009 roku. W zbliżeniu się do poziomu szczytu z 1989 roku nie pomogła indeksowi nawet globalna bańka dot.com z przełomu stuleci.

Nowy szczyt Nikkei ustanowił dopiero po 34 latach, w 2024 roku.

Czy wszyscy inwestorzy tak samo doświadczyli 82-procentowego spadku indeksu? Wszyscy zaliczyli to samo obsunięcie wartości portfela. Jego rezultaty były jednak odmienne, zależnie od tego, w którym momencie weszli na rynek.

Portfel inwestora, który rozpoczął inwestowanie w 1970 roku, nigdy nie znalazł się pod wodą. W najgorszym momencie, w dołku z 2009 roku, jego portfel był niemal 200% powyżej wartości początkowej.

Inwestor z 1987 roku miał w dołku zaledwie 37% wartości początkowego wkładu. Po 22 latach inwestowania.

Widok ze szczytu

Japoński inwestor w 1989 roku miał wszystkie powody, by czuć się królem świata. Japońskie firmy przejmowały najbardziej prestiżowe aktywa na świecie, takie jak Rockefeller Center. Część źródeł podaje, że japońska giełda miała największą kapitalizację na świecie i stanowiła ponad 40% globalnego koszyka akcji.

Gigant telekomunikacyjny – NTT – był największą firmą na świecie, o kapitalizacji przekraczającej wartość wszystkich akcji na zachodnioniemieckiej giełdzie.

Nikkei był w trakcie kilkunastoletniej hossy. Japońska gospodarka miała za sobą trzy dekady gospodarczego cudu.

Jednocześnie w 1989 roku wskaźnik C/Z dla japońskich akcji wynosił 53,7. Analogiczna wartość dla S&P 500 wynosiła 14,8. Wskaźnik CAPE, czyli cyklicznie skorygowany wskaźnik C/Z, był blisko 100. To ponad dwukrotność wartości CAPE dla S&P 500 w czasie bańki dot.com.

Kenneth French i James Poterba w artykule z 1990 roku pod tytułem „Were Japanese Stock Prices Too High?” pokazują, że japońska hossa lat 80. była ekspansją mnożników.

Przez dwie dekady hossy wycena japońskich spółek wzrosła kilkukrotnie. Wskaźnik C/Z wzrósł z 9 w 1970 roku do 17,9 w 1980 roku i 58,6 w 1986 roku. W 1970 roku japońskie akcje były o połowę tańsze od amerykańskich. Na szczycie hossy były czterokrotnie droższe.

Można przegapić bańkę

French i Poterba podają, że przez pięć ostatnich lat hossy inwestorzy zagraniczni sprzedawali netto japońskie akcje. Ich udział w japońskim rynku akcji spadł z 8,8% w 1984 roku do 4,3%. Autorzy piszą wprost, że było to spójne z powszechnym przekonaniem – poza Japonią – że japońskie akcje są przewartościowane.

Cały świat o tym wiedział. Nie wiedzieli o tym Japończycy, bo mieszkali w Japonii. Od 1984 roku, a więc od momentu, w którym „zagranica” zaczęła się ewakuować, Nikkei wzrósł jeszcze o niemal 240%.

Co mieli robić japońscy inwestorzy? Widzieli, że rynek rośnie od dłuższego czasu. Zdawali sobie też sprawę, że wysokie wskaźniki fundamentalne nie przeszkadzają tym wzrostom.

Wskaźnik C/Z osiągnął szczyt w 1986 roku. Od tego czasu indeks więcej niż podwoił się do szczytu w 1989 roku.

Nie ma pewnego sposobu, by z wnętrza hossy odróżnić jej ostatni rok od kolejnego roku w jej środku.

Ucieczka przed pechem

Wielu inwestorów uważa, że kluczem do sukcesu na rynku jest posiadanie długiego horyzontu inwestycyjnego. Długi horyzont pomaga, ale nie zabezpiecza przed negatywnymi konsekwencjami wejścia na zły rynek, po złej cenie i w złym momencie.

Dywersyfikacja geograficzna jest obroną, która nie wymaga trafnej prognozy. Nie trzeba wiedzieć, czy rynek jest w bańce, ani zgadywać, ile zostało do jej końca.

Dywersyfikacja rozkłada ryzyko w przestrzeni: zamienia jedną dużą pomyłkę na kilkanaście małych. Jest naturalnym uzupełnieniem długiego terminu, który rozkłada cenę potencjalnej pomyłki na wiele lat.

W długim terminie inwestor, który kupił Nikkei w 1987 roku, „wyszedł na swoje”. Osiągnął skumulowany zysk na poziomie 265% i przeciętną roczną stopę zwrotu na poziomie 3,4%. Niewiele.

Inwestor z 1970 roku zarobił w tym samym okresie ok. 6% rocznie. Jednak wciąż jest to wartość dodatnia. W długim terminie rynek wybaczy nawet zakup koszyka ekstremalnie przewartościowanych akcji. Pod warunkiem, że inwestor doczeka tego wybaczenia.

1 Komentarz

  1. Grzegorz Link

    Ostatni fragment, „Ucieczka przed pechem”, to rewelacyjny tekst 🙂

    „Długi horyzont pomaga, ale nie zabezpiecza przed negatywnymi konsekwencjami wejścia na zły rynek, po złej cenie i w złym momencie.” – jest tak dobre, że powinno być zapisane na jakimś murze czy pomniku poległych na rynku inwestorów.

    Mam wrażenie, że dziś w debacie o pasywnym inwestowaniu, ludzie są tak zapatrzeni w średnie wieloletnie z tych debat, że totalnie nie mówi się, jak źle można trafić nawet w tej metodzie inwestycyjnej.

    I dla jasności – aktywne inwestowanie (przedstawiane jako kontra) też wcale nie jest bez grzechu. Tam też można bardzo źle trafić.

    Po prostu trzeba rozumieć, że w inwestowaniu, podobnie jak we wszystkich działalnościach, w których istnieje ryzyko, nie ma nic pewnego i można trafić zarówno szczególnie źle, jak i szczególnie dobrze. Przebieg naszego doświadczenia jako inwestorów to jedna z miliardów różnych realizacji procesu losowego, wykrzywionego jeszcze naszymi decyzjami i naszymi specyficznymi realiami, i jest zazwyczaj bardzo daleka od przebiegu średniej.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *


Twoje dane osobowe będą przetwarzane przez Dom Maklerski Banku Ochrony Środowiska S.A. w celu: zapewnienia najwyższej jakości naszych usług oraz dla zabezpieczenia roszczeń. Masz prawo dostępu do treści swoich danych osobowych oraz ich sprostowania, a jeżeli prawo na to pozwala także żądania ich usunięcia lub ograniczenia przetwarzania oraz wniesienia sprzeciwu wobec ich przetwarzania. Masz także prawo wniesienia skargi do organu nadzorczego.

Więcej informacji w sekcji "Blogi: osoby komentujące i zostawiające opinie we wpisach" w zakładce
"Dane osobowe".

Proszę podać wartość CAPTCHA: *

Opinie, założenia i przewidywania wyrażone w materiale należą do autora publikacji i nie muszą reprezentować poglądów DM BOŚ S.A. Informacje i dane zawarte w niniejszym materiale są udostępniane wyłącznie w celach informacyjnych i edukacyjnych oraz nie mogą stanowić podstawy do podjęcia decyzji inwestycyjnej. Nie należy traktować ich jako rekomendacji inwestowania w jakiekolwiek instrumenty finansowe lub formy doradztwa inwestycyjnego. DM BOŚ S.A. nie udziela gwarancji dokładności, aktualności oraz kompletności niniejszych informacji. Zaleca się przeprowadzenie we własnym zakresie niezależnego przeglądu informacji z niniejszego materiału.

Niezależnie, DM BOŚ S.A. zwraca uwagę, że inwestowanie w instrumenty finansowe wiąże się z ryzykiem utraty części lub całości zainwestowanych środków. Podjęcie decyzji inwestycyjnej powinno nastąpić po pełnym zrozumieniu potencjalnych ryzyk i korzyści związanych z danym instrumentem finansowym oraz rodzajem transakcji. Indywidualna stopa zwrotu klienta nie jest tożsama z wynikiem inwestycyjnym danego instrumentu finansowego i jest uzależniona od dnia nabycia i sprzedaży konkretnego instrumentu finansowego oraz od poziomu pobranych opłat i poniesionych kosztów. Opodatkowanie dochodów z inwestycji zależy od indywidualnej sytuacji każdego klienta i może ulec zmianie w przyszłości. W przypadku gdy materiał zawiera wyniki osiągnięte w przeszłości, to nie należy ich traktować jako pewnego wskaźnika na przyszłość. W przypadku gdy materiał zawiera wzmiankę lub odniesienie do symulacji wyników osiągniętych w przeszłości, to nie należy ich traktować jako pewnego wskaźnika przyszłych wyników. Więcej informacji o instrumentach finansowych i ryzyku z nimi związanym znajduje się w serwisie bossa.pl w części MIFID: Materiały informacyjne MiFID -> Ogólny opis istoty instrumentów finansowych oraz ryzyka związanego z inwestowaniem w instrumenty finansowe.