Deja Vu (2)

Spółka AS Motors zadebiutowała na GPW w 1999 roku jako dealer samochodów dostawczych.

W samym szczycie ?hossy interenetowej? podjęto decyzję o zmianie nazwy na 7bulls.com i zajęciu się działalnością internetową.
Nazwa zawierała wszystkie modne wówczas element: ?.com? – żeby nikt nie mial wątpliwości i ?cyferkę? – bo taki był ówczesny sznyt
W 1999 roku jako dealer samochodów, zysk netto spółki wyniósł 2,3 mln PLN
W 2000 roku było to 1,4 mln PLN

Na początku 2001 roku na konferencji prasowej Zarząd poinformowal ?7bulls.com SA przewiduje, że przychody z działalności w branży IT wyniosą w tym roku około 10 mln zł, przy niewielkiej stracie?
Strata za 2001 rok wyniosła 10,3 mln PLN. W następnym roku 9,2 mln.

W biznesie internetowym firma się nie sprawdziła

Na przełomie 2006/2007 spółka podjęła decyzję o zmianie nazwy i branży działania. Celem stała się modna w tym czasie deweloperka. Nazwa brzmiała Triton Development.
Tym razem w nazwie wykorzystano element mitologiczny ? na fali mody wykreowanej przez Romana Karkosika, i oczywiście ?Development?, żeby nikt nie miał wątpliwości.

Triton vs 7Bulls Vs AS Motors

[materiał z archiwum GZ/salon24, oryginalny link z dyskusjami]

Podziel się tym artykułem:

Polecamy

Autorzy

Najnowsze komentarze

  1. @ Czytelnik To są interesujące pytania ale wymagają dobrej, "długiej", bazy danych z notowaniami amerykańskich spółek.

  2. 1. Czy takie same zależności/zachowania kursów można zaobserwować w przypadku pojedynczych akcji? Mam tutaj wątpliwości. 2. Kiedy po kilkuletnim boomie…

  3. To jest bardzo ciekawy komentarz, dziękuję. Zastanawiam się teraz, skoro taki spadek oczekiwanych zysków (do 3% w IIQ-2027) jest spodziewany,…

  4. Tak. 12345678901234567890 (te cyferki są tylko dlatego, że tak krótki komentarz nie był akceptowany) 🙂

Tagi

Najnowsze wpisy

Komentarze

Jedna odpowiedź na “Deja Vu (2)”

  1. Awatar revolver
    revolver

    Interesujące. Zarządowi brakowało chyba piątej klepki 🙂 skoro się wykazali aż taką inercją działania (tj. zmiany nazwy dwukrotnie w krańcowych momentach hossy). No chyba że to była jakaś celowa zagrywka. Hmm… była?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *