Opublikowane niedawno wyniki najnowszej edycji Ogólnopolskiego Badania Inwestorów potwierdzają niepokojący trend demograficzny wśród inwestorów indywidualnych na polskiej giełdzie.
Od kilku lat konsekwentnie zmniejsza się udział młodych ludzi w grupie inwestorów giełdowych. Pomiędzy 2009 a 2016 rokiem udział osób w wieku poniżej 25 lat spadł z około 25% do 7% a udział osób w wieku poniżej 35 lat spadł z 63% do 34%. Warszawska giełda nie jest już miejscem dla młodych ludzi. Zasygnalizowany trend pokazany jest na poniższym wykresie:

Moim zdaniem spadek udziału młodych ludzi wśród inwestorów giełdowych związany jest z innym zjawiskiem pokazanym w wynikach OBI 2016: spadającym udziałem nowych czyli młodych stażem inwestorów wśród indywidualnych inwestorów na warszawskim parkiecie. Udział inwestorów o doświadczeniu inwestycyjnym krótszym niż 5 lat spadł z 63% w 2009 roku do 33% w 2016. Wspomniane wyżej trendy mogą być ściśle powiązane: GPW przyciąga coraz mniej nowych inwestorów, którzy z reguły byli ludźmi w trzeciej dekadzie życia.

Myślę, że jest to niepokojące zjawisko i to nie tylko z punktu widzenia operatora rynku akcyjnego i domów maklerskich, które najwyraźniej nie radzą sobie z przyciąganiem nowych klientów w segmencie inwestorów indywidualnych. Moim zdaniem największe straty mogą ponieść młodzi ludzie, których omijają korzyści związane z inwestowaniem na rynku akcyjnym. Zarówno dane historyczne jak i dominujące opinie o rynku finansowym sugerują, że rynek akcyjny oferuje w długim terminie atrakcyjniejsze stopy zwrotu niż rynek instrumentów dłużnych czy gotówka. Jeśli ostatnie stulecie na rynkach finansowych nie było anomalią to pokolenie młodych ludzi unikających inwestycji akcyjnych wyrządzi sobie sporą szkodę – przynajmniej z punktu widzenia realizacji długoterminowych celów finansowych, w których dominuje zgromadzenie adekwatnego kapitału emerytalnego. Unikanie rynku akcyjnego w młodym wieku jest tym bardziej kosztowne, że długi horyzont inwestycyjny dwudziestolatków i trzydziestolatków teoretycznie daje im większą wytrzymałość na ewentualne obsunięcia kapitału spowodowane przez bessy a tym samym umożliwia inwestowanie na rynku akcyjnym większej części aktywów niż w przypadku inwestorów w bardziej zaawansowanym wieku.
Co ciekawe, wspomniany wyżej trend unikania rynku akcyjnego przez młodych ludzi nie jest zjawiskiem lokalnym, ograniczonym do rynku polskiego. Od kilku lat anglojęzyczne media i blogi publikują artykuły o tym, że pokolenie millenialsów (ludzi w wieku 18-35) inwestuje bardzo ostrożnie i unika rynku akcyjnego. W przypadku mieszkańców USA (ale także Europy Zachodniej) za jeden z powodów takiej postawy uważa się generalnie trudniejszą sytuację ekonomiczną młodego pokolenia. Myślę, że ten czynnik nie odgrywa istotnej roli w Polsce a przynajmniej trudno pogodzić takie wytłumaczenie z rosnącymi płacami i zacieśniającym się rynkiem pracy.
Dlatego wśród przyczyn spadku zainteresowania giełdą w młodym pokoleniu Polaków widziałbym raczej niekorzystną koniunkturę giełdową i zmianę społecznego nastawienia do rynku finansowego. Z całą pewnością istotną rolę odegrała bolesna bessa z lat 2007-2009 zwłaszcza katastroficzne spadki na wielu małych i średnich spółkach. Takie epizody rynkowe potrafią zniechęcić całe pokolenia do inwestycji akcyjnych. Co więcej po początkowym silnym odbiciu koniunktura na polskim rynku akcyjnym daleka była od wytworzenia entuzjastycznej atmosfery wokół giełdy, która umożliwiłaby masowe przyciągnięcie nowych inwestorów. Gorączka związana z hossą w segmencie deweloperów gier komputerowych to najwyraźniej za mało by zrównoważyć negatywne sygnały dochodzące z rynku akcyjnego – takie na przykład jak spektakularnie słabe zachowanie spółek, które weszły na GPW w ramach nagłośnionych prywatyzacyjnych IPO.
Nie można także zignorować roli zmiany społecznego nastawienia do rynków finansowych. W okresie kilku lat po kryzysie finansowym niemalże wszystkie obozy polityczne i ideologiczne angażowały się w jakąś formę anty-finansowego populizmu. Anegdotycznym przykładem takiego populizmu jest niemalejąca popularność słowa bankster. Częste atakowanie rynków finansowych, w tym giełdy jako kasyna czy szulerni przez ideologiczne czy polityczne autorytety zapewne także odegrało rolę w zniechęceniu młodych ludzi do inwestycji akcyjnych. Nawet jeśli było tylko cynicznym populizmem mającym uzasadnić niepopularne decyzje polityczne – takie jak demontaż systemu OFE.

