W cotygodniowym zestawieniu Adam pokazał wykres złotego i indeksu WIG20, z formującymi się tam kształtami, które można by zaliczyć do formacji głowy i ramion.
Od wielu lat podkreślam, że ocena wykresów jest subiektywna i nie ma jednego „poprawnego” rozwiązania. Jest tylko analityk i jego decyzja, czy stawia na swój własny pomysł pieniądze, czy nie. Jeśli Adam na wykresie zauważa głowę z ramionami, to ona tam jest. Jeśli ja jej nie widzę, to dla mnie jej tam nie ma.
Obserwuję już od kilku tygodni tę naszą siłę rynku (i sporej części rynków rozwijających się) stawiam własne pieniądze na kontynuację tego trendu, co już sprawia, że mój ogląd sytuacji jest skrzywiony. Chcę jednak pokazać, zwłaszcza mniej doświadczonym uczestnikom rynku, że w odmiennym stanowisku nie ma nic złego.
Nie lubię rysować zbyt wielu rzeczy na własnych wykresach. Jeśli po silnym trendzie (spadkowym lub wzrostowym) następuje korekta lub konsolidacja i nie trwa ona zbyt długo. To standardowo ustawiam się na kontynuację tego trendu. Niektóre układy korekt lubię bardziej inne mniej.
W obecnej sytuacji, nie widzę zagrożenia dla formującego się trendu wzrostowego płynącego z wykresu. Owszem to co się dzieje wokół rynków – gospodarczo, politycznie – może rodzić pewien niepokój, ale paradoksalnie brak reakcji negatywnej na złe informacje, tylko wzmacnia moje przekonanie, że siła rynku jest perspektywiczna. Dodatkowo teksty w rodzaju „6 oznak tego, że rajd akcji dobiega końca”również traktuję zachęcająco.
Oczywiście za jakiś czas okaże się, kto z nas miał rację. Niestety na rynku nie ma to większego znaczenia, czy się miało rację czy nie. A strata? No cóż jest tylko pewnym kosztem.

