W ostatnich latach GPW nie miała szczęścia do polityki. Generalnie owoce działań przynosiły raczej szkodę – często wliczoną w koszty innych działań – niż pożytek. Tak było w przypadku procesów związanych z wygaszaniem OFE i podatkiem od kopalin. Nie pomagały również zapowiedzi wprowadzenia podatków bankowych i zupełnie absurdalne pomysły na rozwiązanie problemów kredytów we frankach. W bieżącym tygodniu pojawiła się zmiana, które nie możemy przegapić na blogach – politycy pomagają cenom akcji!
Na dwóch z czterech ostatnich sesji GPW wstrząsały informacje o podatkach i planach polityków. W poniedziałek zamieszanie wzbudziła informacja o możliwych zmianach w podatku od kopalin, którego jednym z największych „ofiar” jest KGHM. W środę w gorączce pogrążyły się banki, których akcjonariuszom „sprezentowano” termin wprowadzenia tzw. podatku bankowego. Całkiem sporo tego cenotwórczego szumu, jak na tak mały rynek. Niestety, cały ten zgiełk potwierdza stałą obecność procesu, o którym pisaliśmy na blogach w 2011 i 2013 rok w notkach Niedoceniona zmiana klimatu i Znacjonalizowany WIG20. Obecne wydarzenia potwierdzają rosnącą zależność kondycji GPW od działań polityków, a to oznacza coraz mocniejsze mrożenie polskiego rynku kapitałowego w koszyku rynków „wiecznie wschodzących”.
Mój wrodzony optymizm, który bez trudu godzę z nabytym pesymizmem wobec działań polityków, każde żywić nadzieję, że gdzieś tej gorączce ktoś rzuci myśl o szkodliwości podatku od zysków kapitałowych. W momencie wprowadzenia tego podatku było jasne, iż całość jest szkodliwa dla oszczędzających. W połączeniu z modą na politykę niskich stóp procentowych w skali globu, podatek spowodował, iż państwo przykłada rękę do okradania ludzi z należnych im zysków z kapitału. W obecnej sytuacji podatek od zysków kapitałowych oznacza, iż większość społeczeństwa na środkach trzymanych w banku zwyczajnie traci, bo idea lokat jest tak skonstruowana, żeby niosła możliwie najniższe koszty płacącym odsetki (temat na osobną notkę).
Może zatem czas, żeby politycy pochylili się z troską nad biednymi emerytami, którzy trzymając swoje środki „na czarną godzinę” sponsorują te znienawidzone banki? Może czas, żeby politycy odnotowali mizerię GPW, która ususzona działaniami wokół OFE zaczyna staczać się z pozycji urojonego lidera Europy Środkowo-Wschodniej, na pozycję marginalnego rynku, który ma problem z nowymi debiutami? Chcemy tego, czy nie proces coraz większej zależności GPW od państwa – który odnotowaliśmy tu już w 2011 i 2013 roku – postępuje i czas na strategiczne działania wzmacniające GPW, żeby nie stała się tylko kolejną spółką Skarbu Państwa, na której handluje się głównie spółkami Skarbu Państwa.
GPW potrzebuje płynności, większej atrakcyjności dla inwestorów i emitentów oraz zatrzymania ludzi np. takich, jak piszący, przed emigracją z oszczędnościami na inne rynki. Przy oczekiwanym spadku zysków z inwestycji w kolejnych latach, to podatek może przesądzić o tym, gdzie popłyną środki od oszczędzających. Działania w sprawie OFE spowodowały, iż kapitał polskiego emeryta już buduje fundament pod wzrost gospodarczy w innych krajach. Rosnąca świadomość marginalizacji GPW uruchomi mechanizm ucieczki resztki drobnych inwestorów, którzy będą mieli do wyboru państwowe banki ratujące państwowe kopalnie albo spółki z pierwszej ligi globalnej gospodarki. W kryzysie 2008 roku przerobiliśmy lekcję zależności od zagranicznych banków, więc może nie przerabiajmy zależności od zagranicznego kapitału finansującego polskich przedsiębiorców próbujących sprzedać akcje.


Dodaj komentarz