W ostatnich tekstach na blogu zwróciłem uwagę, że inwestorzy indywidualni znajdują się w niekorzystnej pozycji konkurencyjnej względem inwestorów instytucjonalnych w dziedzinie dostępu do nowoczesnych technologii i dostępu do informacji. Moim zdaniem powinno to skłaniać indywidualnych inwestorów do skupienia się na dziedzinach, w których mogą wypracować przewagę nad inwestorami instytucjonalnymi.
Myślę, że brak ryzyka kariery może być jednym z czynników sprzyjających drobnych inwestorów, którzy zarządzają własnymi pieniędzmi. Jeremy Grantham, jedna z najbardziej inspirujących postaci w sektorze inwestycyjnym omówił ryzyko kariery w liście do inwestorów z IQ 2012.
Managerowie zarządzający pieniędzmi innych ludzi są agentami i ich podstawowym zmartwieniem jest ochrona swoich dochodów, które pochodzą z opłat za zarządzanie. Krótko mówiąc, zarządzający jak miliony innych ludzi muszą starać się o to by nie stracić pracy.
Mogłoby się wydawać, że nie ma tu żadnego problemu – najlepszym sposobem na niestracenie pracy jest osiąganie świetnych wyników inwestycyjnych. Cele zarządzających i klientów doskonale się pokrywają. Rzeczywistość jest bardziej skomplikowana a Grantham opisuje ją słowami: By utrzymać swoją pracę, nigdy, przenigdy nie można się pomylić jako jedyny. By uniknąć tego nieszczęścia profesjonalni zarządzający muszę bezwzględnie obserwować poczynania innych inwestorów. Zdecydowana większość inwestorów płynie z prądem – całkowicie lub częściowo.
Martin Taylor, zarządzający Nevsky Fund, o którym pisałem w ramach serii Mistrzowie funduszy hedge zilustrował ryzyko kariery przykładem ze swojego zawodowego życia. Przypomnę, że dzięki wnikliwej analizie danych makroekonomicznych z Rosji, Martin Taylor nabrał negatywnego nastawienia do rosyjskiego rynku akcyjnego na kilka miesięcy przed wybuchem kryzysu w sierpniu 1998 roku. Oto jak Taylor opisuje swoją postawę na jesieni 1997 roku: Choć byłem zupełnie zniesmaczony Rosją w tym okresie, byłem gotowy utrzymać w niej pozycje tak długo jak rynek szedł w górę. Nie miałem zamiaru kłócić się z wszystkimi idiotami, którzy kupowali rosyjskie akcje. Jeśli bym wyszedł, a rynek kontynuował marsz w górę to mógłby to być koniec mojej kariery. Należy pamiętać, że Rosja stanowiła 40% mojego benchmarku.
Później Taylor dodał: Jeśli inwestujesz w aktywa o rocznej zmienności na poziomie od 20% do 40% bez wątpienia zaliczysz każdego roku dwa albo trzy mocne obsunięcia NAV (wartości netto aktywów funduszu – T.). Jeśli nie potrafisz przetrwać tych obsunięć ponieważ twoi klienci mówią ci, że nie potrafią przetrzymać tak wysokich miesięcznych obsunięć, to tak szybko jak rynek przesunie się przeciwko twojej pozycji, zamkniesz ją panice w okolicy dołka. Po tym będziesz zbyt psychologicznie osłabiony by odnowić pozycję i nie będziesz w stanie skorzystać z jakiekolwiek odbicia.
Grantham podsumowuje rozważania o ryzyku kariery parafrazą powiedzenia przypisywanego często Keynesowi: Rynek może pozostać nieracjonalny dłużej niż klienci funduszów mogą pozostać cierpliwi.
Moim zdaniem, zamieszczone wyżej rozważania profesjonalistów sektora inwestycyjnego mogą pomóc wielu obserwatorom zrozumieć pozornie nieracjonalne zachowania zarządzających funduszami.
Grantham zauważa także, że różne strategie inwestycyjne niosą ze sobą różne poziomy ryzyka kariery i sugeruje, że z punktu widzenia ryzyka kariery najbardziej niebezpieczne są pomyłki w ocenie szerokiego obrazu makroekonomicznego a tym samym błędne (z punktu widzenia nieracjonalnych, przewartościowanych rynków, które w okresie 2-3 lat mogą stać się jeszcze bardziej przewartościowane) decyzje w alokacji aktywów. Grantham uważa, że tam gdzie jest największe ryzyko kariery mogą znajdować się największe okazje inwestycyjne.
Martin Taylor i Jeremy Grantham zwrócili uwagę na potencjalną przewagę indywidualnych inwestorów nad inwestorami instytucjonalnymi zarządzającymi pieniędzmi klientów. Inwestorzy indywidualni mogą posiadać dokładniejszą wiedzę o odporności właścicieli środków, którymi zarządzają (ich samych), na osiąganie gorszych niż szeroki rynek stóp zwrotu i dysponują skuteczniejszymi narzędziami kształtowania tej odporności. Teoretycznie, dysponują więc większymi możliwościami dostosowania strategii inwestycyjnej do poziomu akceptowanego ryzyka negatywnie odstających od rynku stóp zwrotu.
Gdy ostatnim razem omawiałem rozważania Granthama zauważyłem, że ryzyko kariery nie jest jedynym powodem, dla którego inwestorzy mają skłonność do podążania za tłumem – równie silnym bodżcem może być tworzona przez samych inwestorów presja emocjonalna, często potęgowana opowiadaniami znajomych o tym ile zarobili na inwestycji w fundusz małych i średnich spółek albo o ile wzrosły ceny mieszkań w okolicy, w której kupili własne mieszkanie. Faktem jest jednak, że indywidualny inwestor może w większym stopniu kontrolować tę presję niż zarządzający funduszami mogą kontrolować cierpliwość klientów funduszy.
Tak więc inwestor skupiony na pracy nad dostosowaniem strategii inwestycyjnej do własnych, osobistych preferencji emocjonalnych może próbować wykorzystać brak ryzyka kariery jako swoją przewagę na rynku.


Dodaj komentarz