Coraz częściej pasywne inwestowanie zamienia się w spekulację, o czym świadczy aktywność uczestników różnych publicznych grup internetowych. To może mieć pewne negatywne konsekwencje, bo te pozytywne zwykle są krótkotrwałe.
Choć być może część pasywnych inwestorów nie zdaje sobie dokładnie sprawy, że swoimi decyzjami i działaniami wychodzą poza pewne formalne założenia o pasywności. Tym samym biorą na siebie dodatkowe, często niepotrzebne ryzyka.
W takim razie, aby ten temat gruntownie wyjaśnić, należałoby najpierw wyjść od zdefiniowania tego, czym naprawdę jest PASYWNE INWESTOWANIE. Okazuje się bowiem, że wielu jego praktyków nie potrafi tego poprawnie określić.
W najprostszym wydaniu – czysto pasywny inwestor to ktoś, kto:
- Kupuje cały rynek poprzez jeden lub kilka ETF-ów
- Nie angażuje się w akcje pojedynczych spółek
- Nie próbuje pokonać rynku, czyli osiągnąć więcej niż benchmark, którym zazwyczaj jest ETF na szeroki indeks
- Minimalizuje wszelkie koszty
- Trzyma się zdefiniowanej proporcji ETFów w portfelu
- Dokonuje zdefiniowanego rebalansowania w przypadku posiadania 2 lub więcej ETFów
- Akceptuje zwrot rynkowy minus koszty
- Opiera się na długoterminowym trzymaniu
- Nie angażuje się w prognozowanie rynku ani w analizę fundamentalną lub techniczną.
Najczystsza forma pasywnego inwestowania to kupno jednego ETF-u, który jest jak najbliższy benchmarkowi rynkowemu, czyli globalnie to np. VWCE lub IUSQ, w Polsce np. BETA ETF WIG20TR. To jest tzw. rozwiązanie jednofunduszowe (single-fund solution). Choć lepiej polski rynek oddaje składanka 3 ETFów – na WIG20TR, mWIG40TR, sWIG80TR.
Tu ważne zastrzeżenie. Wielu inwestorów porównuje się do zwykłego WIG20 i pilnie śledzi jego zmiany. To nie jest właściwy benchmark do porównań. Właściwym jest ten zawierający dywidendy, czyli WIG20TR. Ten ostatni wyprzedza WIG20 o wiele długości jeśli chodzi o zwroty. Właściwsze byłoby porównywanie do WIG, który już zawiera dywidendy, ale póki co nie jest objęty jednym ETFem.
Kiedy do portfela dodaje się kolejne ETFy, sprawa się komplikuje i łatwo wpaść w AKTYWNE podejście, czyli w zasadzie już czynną formę spekulacji.
W przypadku jakich działań i z jakich powodów wypada się z pasywnego inwestowania, narażającym tym samym na dodatkowe ryzyka?
Najczęstsze i najważniejsze z nich to:
- Zmiana proporcji ETFów w zależności od sytuacji na rynku czy własnych przekonań (to tzw. taktyczna alokacja).
- Dodawanie czy usuwanie ETFów, co często zdarza się pod wpływem jakichś zdarzeń rynkowych, mód czy narracji, zamiast trzymania szerokiego rynku, np. biorę technologie, bo „AI jest przyszłością”.
- Timing, czyli próba przewidywania kierunku, co objawia się redukowaniem lub zwiększaniem zaangażowania z uwagi na realne lub domniemane zmiany koniunktury, np. sprzedaż bo „rynek wygląda drogo”.
- Rebalansowanie bez z góry ustalonej reguły, tylko na podstawie doraźnego osądu.
- Reagowanie zmianami w portfelu w odpowiedzi na newsy, dane makro, politykę czy podpowiedzi, zamiast trzymania się stałego planu.
- Emocjonalna niestabilność i brak dyscypliny, powodujące nieracjonalne zmiany w portfelu, który domyślnie miał być pasywny i niezmienialny pod żadnym pozorem.
- Pokusa zapewnienia sobie wyższych zysków przez żonglowanie ETFami pod wpływem czynników zewnętrznych, np. bo znajomy zyskuje więcej, bo chcę się sprawdzić, bo mam czucie itd
- Sytuacje nieplanowane i wcześniej niezabezpieczone, np. okresowe zmniejszenie portfela, bo potrzeba na dom, samochód, podatki, wakacje itd.
- Optymalizacja podatkowa wszelkiego rodzaju.
Prawdziwie pasywne podejście to podjęcie decyzji powiedzmy raz na kilka lat i trzymanie się jej niezależnie od tego, co robi rynek w danym momencie. Wszystkie decyzje ją zaburzające to już aktywne inwestowanie.
Nie ma NIC ZŁEGO w aktywnym podejściu do pasywnego portfela. Pojawia się jednak kilka problemów z tego tytułu – od narażania się na dodatkowe ryzyka, które pasywność eliminuje, po uzyskiwanie wyników znacznie niższych niż rynek. O tym w kolejnej części.
—kat—

Niezależnie, DM BOŚ S.A. zwraca uwagę, że inwestowanie w instrumenty finansowe wiąże się z ryzykiem utraty części lub całości zainwestowanych środków. Podjęcie decyzji inwestycyjnej powinno nastąpić po pełnym zrozumieniu potencjalnych ryzyk i korzyści związanych z danym instrumentem finansowym oraz rodzajem transakcji. Indywidualna stopa zwrotu klienta nie jest tożsama z wynikiem inwestycyjnym danego instrumentu finansowego i jest uzależniona od dnia nabycia i sprzedaży konkretnego instrumentu finansowego oraz od poziomu pobranych opłat i poniesionych kosztów. Opodatkowanie dochodów z inwestycji zależy od indywidualnej sytuacji każdego klienta i może ulec zmianie w przyszłości. W przypadku gdy materiał zawiera wyniki osiągnięte w przeszłości, to nie należy ich traktować jako pewnego wskaźnika na przyszłość. W przypadku gdy materiał zawiera wzmiankę lub odniesienie do symulacji wyników osiągniętych w przeszłości, to nie należy ich traktować jako pewnego wskaźnika przyszłych wyników. Więcej informacji o instrumentach finansowych i ryzyku z nimi związanym znajduje się w serwisie bossa.pl w części MIFID: Materiały informacyjne MiFID -> Ogólny opis istoty instrumentów finansowych oraz ryzyka związanego z inwestowaniem w instrumenty finansowe.