W 2025 r. Donald Trump zarobił na kryptowalutach więcej niż każda publicznie notowana firma z sektora kryptowalut w USA. A teraz, zdaniem niektórych, deregulacją ten branży szykuje nam kryzys finansowy tej skali co ten sprzed prawie 20 lat.
Jeszcze 11 lipca 2019 r. na koncie Donalda Trumpa w portalu X ukazała się następująca wypowiedź. „Nie jestem fanem Bitcoina i innych kryptowalut, które nie są pieniędzmi i których wartość jest bardzo zmienna i oparta na niczym”. Przemiana Donalda Trumpa zbiegła się z faktem, że w 2024 r. 37 proc. wszystkich pieniędzy (170 mln USD) wpłaconych na rzecz kandydatów w wyborach federalnych pochodziło od firm z sektora kryptowalut. To oznacza, że ta branża była największym donatorem ze wszystkich sektorów gospodarki USA. Dla porównania dwa lata wcześniej, w 2022 r. wpłaty od kryptowaluciarzy stanowiły niecałe 3 proc. wszystkich wpłat od firm (4,6 mln z 179,6 mln USD).
W 2026 r. powtórzono ten manewr. Kryptowaluciarze wpłacili organizacjom wpływającym na wynik wyborów 189 mln USD, co stanowiło 37 proc. wszystkich wpłat od firm wynoszących 517,5 mln USD. Warto to porównać z wpłatami od innych sektor z silnymi lobbystami. I tak w pierwszej połowie 2026 r. wpłaty od sektora Big Tech/AI wyniosły 60 mln, a od branży hazardu on-line 46 mln USD. Tak więc kryptywaluciarze wydali na lobbing trzy razy więcej niż ich najbliżsi konkurenci i także w 2026 r., przynajmniej do tej pory, utrzymali pozycję największego donatora. W 2026 r. główne wpłaty ze sektora kryptowalut pochodziły od firm Ripple (49,6 mln USD), Foris Dax (38,6 mln USD) i Coinbase (35,2 mln USD). I takie wpłaty przynoszą efekt. Na przykład w 2024 r. z 58 kandydatów do Izby Reprezentantów i Senatu wspieranych przez jeden z ulubionych komitetów sektora kryptowalut Fairshake 53 wygrało. To daje imponującą skuteczność 91 proc.
Już w grudniu 2024 r., ledwo miesiąc po wygranych, Donald Trump mianował na szefa amerykańskiej Komisji ds. Papierów Wartościowych i Giełd (ang. Securities and Exchange Commission – SEC) Paula Atkinsa, który pracował dla firm z sektora krypto, m.in. był doradcą spółki z branży Securitize, Inc. Na początku 2025 r., pod zarządem nowego szefa, SEC zrezygnował z postawienia zarzutów m.in. firmie Coinbase, a więc tej która w 2024 r. była największym donatorem dla komitetów politycznych i poszedł na ugodę z kolejnym dużym darczyńcą spółką Ripple. Gdy w marcu 2025 r. Trump ogłosił, że rząd nie będzie sprzedawał pięciu kryptowalut, które staną się własnością państwa np. w wyniku konfiskat, jedną z nich była XRP, której ok. 40 proc. obiegu należy do Ripple. Jeszcze w styczniu 2025 r. Trump ogłosił, że USA staną się „krypto stolicą planety”. W kwietniu tego roku Trump rozwiązał agencję Departamentu Sprawiedliwości zajmującą się ściganiem przestępstw na rynku kryptowalut.
Równolegle z rozmontowywaniem nadzoru nad sektorem kryptowalut Trump, a dokładnie rzecz biorąc jego synowie, którzy zarządzają jego majątkiem w czasie, gdy pełni on obowiązki prezydenta USA, rozpoczęli tworzenie własnych kryptowalut. 17 stycznia 2025 r. stworzyli $Trump. Prezydent aktywnie ją promował zapraszając w kwietniu 2025 r. 220 osób, które miały najwięcej jednostek tej kryptowaluty na obiad. W całym 2025 r. Trump zarobił na sprzedaży tej kryptowaluty 635 mln USD. Kolejne 800 mln USD Trump zarobił dzięki World Liberty Financial, która również zarabia na emisji kryptowalut, a której prezydent i jego rodzina posiadają 60 proc. udziałów. W sumie Trump zarobił na kryptowalutach w 2025 r. więcej niż każda publicznie notowana firma z sektora kryptowalut w USA.
Wykres 1. Donald Trump zarobił w 2025 r. na kryptowalutach więcej niż każda notowana na giełdzie firma z branży kryptowalut w USA
Źrodło: https://x.com/puckrin/status/2072364484342301069?s=61
Tego nie można powiedzieć o większości nabywców tych kryptowalut. Na przykład 19 stycznia 2025 r. $Trumpem handlowano po 75,35 USD. Obecnie jest wyceniana poniżej 2 USD, co oznacza spadek wartości o ponad 97 proc. w ciągu półtora roku. Z szacunków inwestora Steva Rattnera wynika, że inwestujący w kryptowaluty Trumpa stracili 2,28 mld USD. Powstaje pytanie: dlaczego ktokolwiek miałby inwestować w kryptowaluty Trumpa, biorąc pod uwagę, że praktycznie wszyscy, poza ich emitenetem, na tych kryptowalutach tracą? Otóż jest to doskonały sposób na legalne przekazanie pieniędzy prezydentowi najpotężniejszego państwa świata. A mogą chcieć tak zrobić, bo na przykład chcą zyskać jego przychylność. Trudno nie zauważyć tutaj konfliktu interesów i wiele osób za oceanem podnosi ten argument. Trump twardo obstaje na stanowisku, że wszystko co robi jest zgodne z prawem.
Wykres 2. Zyski rodziny prezydenta Donalda Trumpa z emisji kryptowalut w porównaniu do strat tych, którzy w te kryptowaluty inwestowali
Źródło: Steve Rattner
Dlaczego jednak kogoś w Polsce miałyby interesować ciepłe stosunki prezydenta USA z branżą kryptowalut? Dla wszystkich inwestujących w niej jest to niewątpliwie sygnał, że traktowane do niedawna po macoszemu krytpowaluty zyskały sobie potężnego sojusznika. To jednak wcale nie oznacza, że inwestowanie w nie stało się mniej ryzykowne. Na stronie brytyjskiej gazety „The Guardian” pojawił się ostatnio komentarz, którego autor zauważa, że duże ryzyka wynikają z podpisanej przez niego w lipcu 2025 r. tzw. ustawy GENIUS (Guiding and Establishing National Innovation for U.S. Stablecoins Act – Ustawa o wyznaczaniu kierunków i ustanawianiu krajowych innowacji w zakresie stablecoinów w USA ). Stablecoiny to rodzaj kryptowaluty zabezpieczonej tzw. wiarygodnymi aktywami, na przykład dolarami. Obecnie jest na świecie ponad 200 stablecoinów, ale ponad 90 proc. obrotu odbywa się dwóch powiązanych na stałe z dolarem: Tether i USD Coin.
Po co komu kryptowaluta, której wartość jednej jednostki jest ustalona na 1 USD? Nie ma ona tego co wielu inwestorów szuka w kryptowalutach, szansy na szybkie wzbogacenie się. Ale można nimi np. szybko i tanio dokonywać zakupów kryptowalut, takich jak bitcoin, których wartość może rosnąć. Trump lobbuje przegłosowanie kolejnej ustawy tzw. Clarity Act, która jeszcze bardziej zdereguluje ten rynek. Problem polega na tym, że emitenci stablecoinów będą mieli motywację do tego, by inwestować pieniądze będące zabezpieczeniem ich kryptowalut w mniej pewne, ale zapewniające wyższe zyski aktywa. Z kolei podejrzewający takie zachowanie klienci mogą panicznie zacząć sprzedawać stablecoiny, co z kolei może zmusić ich emitentów, i to nawet tych, którzy nie próbowali kombinować, do panicznej wyprzedaży aktywów. Komentator „The Guardian” puentuje: „Minęło prawie 20 lat od ostatniego dużego kryzysu finansowego. Wygląda na to, że Trump i jego finansowani z kryptowalut poplecznicy z chęcią zafundują nam kolejny”.



Niezależnie, DM BOŚ S.A. zwraca uwagę, że inwestowanie w instrumenty finansowe wiąże się z ryzykiem utraty części lub całości zainwestowanych środków. Podjęcie decyzji inwestycyjnej powinno nastąpić po pełnym zrozumieniu potencjalnych ryzyk i korzyści związanych z danym instrumentem finansowym oraz rodzajem transakcji. Indywidualna stopa zwrotu klienta nie jest tożsama z wynikiem inwestycyjnym danego instrumentu finansowego i jest uzależniona od dnia nabycia i sprzedaży konkretnego instrumentu finansowego oraz od poziomu pobranych opłat i poniesionych kosztów. Opodatkowanie dochodów z inwestycji zależy od indywidualnej sytuacji każdego klienta i może ulec zmianie w przyszłości. W przypadku gdy materiał zawiera wyniki osiągnięte w przeszłości, to nie należy ich traktować jako pewnego wskaźnika na przyszłość. W przypadku gdy materiał zawiera wzmiankę lub odniesienie do symulacji wyników osiągniętych w przeszłości, to nie należy ich traktować jako pewnego wskaźnika przyszłych wyników. Więcej informacji o instrumentach finansowych i ryzyku z nimi związanym znajduje się w serwisie bossa.pl w części MIFID: Materiały informacyjne MiFID -> Ogólny opis istoty instrumentów finansowych oraz ryzyka związanego z inwestowaniem w instrumenty finansowe.