“Kiedy nie rozumiemy zdarzeń, które są dla nas ważne, czujemy się nieswojo, mamy poczucie zagrożenia i utraty kontroli nad sytuacją. Dlatego kiedy zdarzy się coś ważnego i nieoczekiwanego, natychmiast staramy się ustalić przyczynę, aby w pełni zrozumieć to zdarzenie” F. Försterling(*)

Tendencja do wyjaśniania codziennego zachowania rynków, jak i w ogóle tłumaczenia co działo się z cenami – akcji, surowców, obligacji i innych aktywów – przybiera czasem dość zabawne formy. Jeszcze nie tak dawno, gdy dominującym medium z opiniami i komentarzami giełdowymi, była prasa – trudno było monitorować nastroje i opinie analityków. Większość pisywała w interwałach tygodniowych. Pisanie prognoz czy próba wyjaśnienia co wydarzyło się na sesji i jakie będzie to miało przełożenie na przyszły tydzień jest w takiej sytuacji sporym wyzwaniem dla autora. Choćby nie wiadomo, jak był przekonany o słuszności swoich poglądów i sile prognoz, podświadomie w tekstach będzie wykorzystywał różnego rodzaju “sformułowania obronne”. Chodzi o pisanie w stylu: “moim zdaniem nadchodzący tydzień przyniesie wzrosty, choć w pewnej sytuacji należy liczyć się ze spadkami”. Wszyscy pewnie znamy ten rodzaj komentarzy. Po fakcie zawsze można powiedzieć, że miało się rację.
Dla obserwatora nastrojów i zachowań uczestników rynku monitorowanie takich opinii jest dość złożone. Choć w pewnym momencie zaczyna wyłuskiwać się autorów, którzy nadużywają takich wyjaśnień.
Przełom nastąpił jednak w momencie pojawienia się blogów konkretnych inwestorów i analityków. Po pierwsze komentarze zebrane są w jednym miejscu, po drugie zaś pojawiają się znacznie częściej.

Pierwsze blogi (wówczas jeszcze tak nie były nazywane) polskich inwestorów pojawiły się w czasie hossy internetowej. Od tamtej pory uwielbiam je czytać i nawet część kolekcjonować. Większość, z nich rozwija się według klasycznego schematu – mnóstwo wpisów w czasie, gdy autor chwali się swoimi sukcesami, aż do coraz rzadszych, gdy traci pieniądze. Spora część takich blogów umiera, wraz z nadziejami na szybkie zarobienie pieniędzy. Ot zwykłe ludzkie zachowania – od euforii do depresji.

Jednak poza tymi blogami, mającymi w zamierzeniu autora być świadectwem ich dokonań, dziś chciałbym się zająć tymi, które pozwalają pokazać, w jaki sposób chęć wyjaśnienia każdego ruchu ceny prowadzi do pewnych absurdów.

Mam nadzieję, że autor nie będzie miał tego za złe – niestety ta niekonsekwencja aż kłuła w oczy. Jak Państwo wiecie zachowanie się cen akcji można czasami próbować wyjaśnić zachowaniem się cen innych rynków. Relacje między rynkami akcji, towarów, obligacji widoczne są w długich terminach, choć często trudno znaleźć je w krótkich.
Przez sześć kolejnych dni licząc od 2 maja, cena ropy konsekwentnie rosła. W tym samym czasie ceny akcji amerykańskich raz rosły, raz spadały.
Mimo tego autor komentarzy próbował codziennie konsekwentnie wyjaśnić, dlaczego raz wzrost cen ropy prowadził do wzrostów cen, akcji a innym do spadków.

5.maja – akcje spadają, ropa rośnie
Komentarz po sesji
“To właśnie powrót ropy w okolice 120 USD zaniepokoił giełdowych graczy. Owszem wymieniane na początku czynniki też miały jakiś, psychologiczny wpływ, ale ropa i technika (50 procent zniesienia Fibonacciego) były najważniejsze.”

6 maja – akcje rosną, ropa rośnie
“Rynek chce wzrostu, a jeśli tego chce to nic mu nie jest w stanie przeszkodzić. Poza tym gracze przypomnieli sobie, że Wujek Sam czuwa i jest gotów pomóc w krytycznych sytuacjach. Nawet droga ropa, która w poniedziałek szkodziła (przypominam, że bardzo umiarkowanie) szerokiemu rynkowi, we wtorek już tylko pomagała, bo podnosiła ceny akcji w sektorze paliwowym.”

7 maja – akcje spadają, ropa rośnie
“Generalnie można powiedzieć, że gracze przejrzeli na oczy. Nagle zobaczyli, że ropa jest coraz droższa, co będzie napędzało inflacje i obniżało konsumpcję. Zauważyli też, że wzmacnia się dolar, co zaszkodzi drugiej nodze gospodarki amerykańskiej, czyli eksportowi.”

To dość popularny schemat w wielu komentarzach – jeśli cena akcji rośnie po (teoretycznie pozytywnym zdarzeniu), to znaczy że gracze widzą to zdarzenie, jeśli spada to znaczy, że “zdyskontowali je wcześniej”, albo “zauważą później”. Nie powinniśmy dać się wciągać w taką pułapkę. Rynki są zbyt złożonym systemem, by na siłę szukać jednoczynnikowych zależności.
Choć pokusa wyjaśniania niezrozumiałego leży u podstaw ludzkich zachowań.

* Atrybucje. Podstawowe teorie, badania i zastosowanie, GWP

PS. Piotrze, nie miej mi za złe, ale zamiast pisać ogólnikami “o pewnym rodzaju komentarzy”, dałeś fantastyczną próbkę do wykorzystania, jako przykład.

[Głosów:0    Średnia:0/5]

20 Komentarzy

  1. nik(t)

    "PS. Piotrze, nie miej mi za złe, ale zamiast pisać ogólnikami ?o pewnym rodzaju komentarzy?, dałeś fantastyczną próbkę do wykorzystania, jako przykład."

    Choćby nie wiadomo, jak był przekonany o słuszności swoich poglądów […] (pod)świadomie w tekstach będzie wykorzystywał różnego rodzaju ?sformułowania obronne?. 😉

  2. wino18

    rozumiem że jako przykład zastosowany został tu komentarz niejakiego Piotra K.?:)

  3. Jacek

    GZ – chyba wiesz dobrze, jak trudno jest pisać dobre komentarze giełdowe 😉
    Czytelnicy domagają sie wyjaśnień – dlaczego spada ?
    i często analityk musi lać wodę.
    Fajnie, że wyłapujesz jak robi to zbyt ostentacyjnie ;-), uważając, że ludzie i tak to kupią.

  4. Lucek

    A ja uważam, że najlepszym analitykiem jest trader – sam dla siebie.
    Rynek rośnie dlatego, że są chetni na kupno po wyższych cenach, spada gdyż są chetni na sprzedaż po nizszych cenach.
    Trader nie szuka winowjców wśród analityków, trader szuka miejsc, gdzie pojawia się równowaga pomiędzy popytem a podażą.
    Te mechanizmy działają na każdym rynku, a przedstawić je mozna w formie wykresu na każdym interwale.
    Analitycy piszą co chcą, ich krytycy piszą co chcą, a traderzy powinni robić swoje – patrząc na wykresy analizować to co widzą!

  5. Jacek

    słusznie, a najlepszym krytykiem stan rachunku 😉

  6. Kalto

    Do granic absurdu dochodzi czasami w pewnej ogólnopolskiej "biznesowej" stacji telewizyjnej gdy o 21:50 grupa "ekspertów" wraz z dziennikarzami przygląda się zakońceniu sesji w USA. Raz DJIA jest 0,1 po stronie czerwonej a po chwili 0,1 po zielonej. Gdy wreszcie sesja dobiega końca zaczynają się wyścigi, kto da najlepsze wytłumaczenie tego, że rynek jednak spadł o 0,1%.

  7. Trystero

    Tu mi sie przypomina podobny wpis z blogu freakonomics. W dziedzinie: doskonaly komentarz gieldowy: Dzis ceny akcji spadly. Najpierw zaczely spadac akcje kilku spolek a potem dolaczyly sie inne.

  8. piotr123

    można kogoś wyśmiewać, a jednocześnie wycinać nieprzychylne sobie wypowiedzi, wyjątkowe podejście, błysk myśli twórczej

  9. gzalewski

    @ piotr123
    Postaram sie poprosic admina, o zostawianie sladów wycinanych komentarzy – bo ja osobiscie jestem przeciw.
    Ten komentarz w zamierzeniu nie miał wysmiewac nikogo konkretnego, ale na “zywym” organizmie pokazal pewna tendencje istniejaca w komentarzach

  10. astanczak

    @piotr123

    to ja wyciąłem – nie uczestniczę w dyskusji, ale naruszył Pan część regulaminu “usuwane będą komentarze, które zawierają wulgaryzmy”

    może Pan wygłaszać opinie, ale proszę powstrzymać się od pewnych słów – jak rozumiem odnosi się Pan do G. Zalewskiego – znając jego historię w sieci mogę zapewnić, że potrafi znieść wiele bez wycinania. Jednak w tym przypadku sprawa odbyła się bez jego udziału. Zasada na blogach bossy jest prosta – wycinamy każdy wulgaryzm bez zastanawiania się nad tym, czy będzie to wyglądało na wycinanie opinii. Uznaliśmy, że lepiej wycinać wulgaryzmy ręcznie niż wbudowywać w system skrypt blokujący.

    Może Pan wkleić swój post jeszcze raz, tylko proszę wyciąć z niego pachnące słowa. Nikt nie zabrania opinii – zabraniamy skatologii.

  11. HDK

    A może inaczej, czy komukolwiek udało się uzyskać stały dochód w dłuższym okresie kierując się codziennymi komentarzami analityków? (Może konsekwentnym graczom systemu Rejczaka, ale to inna kategoria.) I druga rzecz o której sam się przekonałem na swoim rachunku – tłumaczenie każdego kolejnego ruchu rynku wyszukanymi oporami, formacjami, falami, zniesieniami Fibo może przyjąć podobną formę argumentacji do stosowanej przez analityków, a opisanej w artykule. Zdecydowanie pomaga w afirmacji własnych decyzji, lecz również w stratach na koncie.

  12. gzalewski

    HDK nieźle to ująl. Najwiekszy problem pojawia sie wlasnie wtedy gdy na sile probujemy wyjasniac swoje wlasne dzialania.
    czyli zamiast planu, probujemy po fakcie dopasowywac rzeczywistosc.

    Lucek – nie kazdy trader musi byc dobrym analitykiem i odwrotnie. Ale obaj moga byc dobrzy w swoim fachu

  13. Lucek

    Ja nie twierdzę, ze trader musi byc dobrym analitykiem, tak samo jak nie każdy trader jest dobrym traderem.
    Moja filozofia opiera sie na tym, aby trader sam dla siebie analizował rynek.
    Natomiast jeśli chodzi o wypowiedź HDK, to widać w niej całkowite niezrozumienie sensu stosowania takich narzędzi jakie wymienił.
    Trzeba sobie zdawać sprawę, że rynek może wykonać KAŻDY ruch, a nie taki jaki sobie ktokolwiek założy.
    To, że niekiedy pewne poziomy się sprawdzają wynika jedynie z tego, ze wiele osób posługując sie podobnymi narzędziami dokonuje podobnych posunięć, a więc składa podobne zlecenia na podobnych poziomach.
    Tłumaczenie sobie po fakcie czegokolwiek PO sesji jest przydatne jako część nauki tradingu i pozwala analizować to, co zostało zrobione w czasie jej trwania.
    Jedyne co działa na każdym rynku to trading w oparciu o Price Action, ale to osobny temat i może kiedyś zostanie tutaj poruszony.

  14. Lucek

    O tym, że taką mam filozofię pisałem już wiele lat temu na pl.biznes.wgpw
    Właśnie z tamtego forum zachował sie mój wpis, który wykorzystał Piotrek Kaleta
    i zamieścił go na swojej stronie:
    http://trader.online.pl/MSZ/e-w-Coppock_Curve-CCT_II.html
    To samo było kiedyś na stronach bossa, ale teraz nie mogę tego tutaj odszukać.

  15. HDK

    Lucek, nie neguję tych narzędzi, sam z nich korzystam. Neguję natomiast ich dowolne, pozbawione statystyki interpretowanie.

  16. TomekB

    ilu z Was mistrzów tradingu pochwaliłoby się swoim Pitem?

  17. Lucek

    Nikomu nie odradzam robienie jakichkolwiek statystyk. Z tym, że ja nie widze ich sensu w odniesieniu do tradingu.
    Zapytaj kogoś, kto leży połamany w szpitalu po wypadku samochodowym, czy statystyczne wyliczenia pozwalały przypuszczać,
    że kolejna jazda zakończy się wypadkiem?
    Podobnie jest z rynkiem. Możesz wiedzieć, że coś się wydarzyło 100 razy, ale to wcale nie znaczy, że wydarzy się po raz 101.
    Albo odwrotnie. Na przykład przekręt z 4 lutego 2004 nie miał nigdy precedensu na naszym rynku.
    Na rynku przegrywa ten, kto wierzy w magiczną moc jakiegos narzędzia, nie troszcząc się o to, co należy uczynić, gdy owo narzędzie dotychczas statystycznie się sprawadzało, a nagle przestaje działać.

  18. astanczak

    @TomekB

    Myślę, że nikt nie będzie skłonny robić tego publicznie. Jeśli pokaże ktoś Panu, że w zeszłym roku zarobił tylko na GPW – powiedzmy 5000 zł – to będzie to satysfakcjonujące? PIT niczego nie mówi tak długo, jak nie porówna go Pan z całością inwestycji danego człowieka (np w nieruchomości) i benchmarkami. Czy gość, który w zeszłym roku wycisnął z rynku 4000 zł z 20000 zł na rachunku jest lepszy od tego, który wycisnął 4000 zł ze 100000 zł? Czy człowiek, który zrealizował stratę, żeby uniknąć większego podatku będzie gorszy od tego, który zadbał o to, żeby jego PIT wyglądał dobrze, ale za wszelką cenę nie chciał się pogodzić z tym, żeby zamknąć pozycje stratne? Myślę, że na inwestycje pojedynczych osób nie da się spojrzeć tylko przez pryzmat PIT.

  19. TomekB

    to był taki trochę niewybredny żart, po prostu w komentarzach pojawiło się już takie nagromadzenie "traderskich" określeń i stwierdzeń, że zamarzył mi się rzut oka na jakiegoś Pita. Nieważne że zaburzony, nieważne ( /-) jaką ktoś gra kwotą, jakbym zobaczył przynajmniej 10.000zł na derywatach bez pokrycia w kasowym to bym te rozmowy o Fibonaccim potraktował z należnym respektem.

  20. astanczak

    @TomekB

    teraz rozumiem 🙂

    zdaje mi się, że jednak Fibonacci nie ma w tym gronie najwyższych not.

    A poważniej:

    Powiedzmy, że ktoś przedstawi tu jakiś system tylko po to, żeby pokazać, iż nie ma szans on zarobić nawet złotówki, to i tak jest to wartość, bo pozwala oszczędzić czas i może otworzyć drogę do dalszych poszukiwań. Myślę, że dla osób zajmujących się systemami poczytanie o tym, że coś nie działa ma równą wartość, jak to, że coś działało w przeszłości i może zadziałać w przyszłości. W przypadku systemów teoretyzowanie ma zawsze wartość dodatkową w postaci jakiegoś typu wiedzy. Tak naprawdę spora część tekstów w pismach typu The Journal of Portfolio Management ma bazę czysto teoretyczną – konstruuje się tam narzędzia do testów tez pozwalających szukania nowych ścieżek na rynku. Oczywiście tam tekst ma 40 stron a nie 3000 znaków – co jest standardem większości blogów.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Proszę podać wartość CAPTCHA: *