Znalazłem interesującą anomalię rynkową, która może stanowić interesujący przykład w dyskusji o hipotezie efektywnego rynku i ograniczeniach arbitrażu.
Popatrzcie na poniższy wykres. Pokazuje on zachowanie kursów dwóch papierów wartościowych: akcji spółki FON i praw do akcji spółki (PDA) FON:

W giełdowym obrocie znajduje się 337,75 mln akcji FON oraz 1,75 mln praw do akcji FON. Akcje FON kosztują na WGPW 15 groszy. Prawa do akcji FON kosztują 1,29 zł.
Oczywiście, rynek obydwu papierów wartościowych nie jest płynny: dzisiejsze obroty na akcjach to obecnie około 800 000 złotych, obroty na PDA to 40 000 złotych. Co ciekawe, daje to akcjom FON miejsce w pierwszej ‘30’ na WGPW pod względem obrotów. PDA FON znajdują się w tej klasyfikacji tuż za pierwszą ‘100’.
Prawa do akcji FON powstały wskutek emisji akcji serii M, która została objęta przez jedną osobę fizyczną i dwie osoby prawne po cenie emisyjnej równej 18 groszy.
Inwestorzy zdają sobie sprawę, że cała wartość praw do akcji wynika z tego, że wraz z zarejestrowaniem akcji nowej emisji w depozycie papierów wartościowych, prawa do akcji staną się akcjami, zostaną zasymilowane. Innymi słowy: wartość PDA wynika z tego, że kiedyś staną się akcjami (choć istnieje ryzyko, że do tego nie dojdzie – dlatego PDA z reguły notowane są z dyskontem względem akcji).
Skąd się więc wzięła gigantyczna dywergencja w notowaniach akcji FON i PDA FON? Dla większości inwestorów wystarczającą odpowiedzią będzie przypomnienie, że spółka FON kojarzona jest ze znanym inwestorem – Mariuszem Patrowiczem.
Z kontekście dyskusji o EMH i arbitrażu warto zwrócić uwagę na kilka szczegółów:
- koncentrację PDA w rękach trzech (być może współpracujących ze sobą) podmiotów
- bardzo ograniczoną płynność notowań PDA
- brak możliwości dokonywania krótkiej sprzedaży PDA
Powyższe czynniki wyjaśniają absurdalnie wysoką premię z jaką względem akcji notowane są PDA.
Powstaje jednak pytanie: kto handluje prawami do akcji FON? Czy są wśród handlujących zwykli, nie związani ze spółką ani podmiotami, które objęły emisję akcji serii M, inwestorzy? Jeśli tak, to trudno ich zachowaniem interpretować inaczej niż chęć wzięcia udziału w grze polegającej na przerzucaniu gorącego kartofla.


Dodaj komentarz