Jak znaleźć, jak wykryć, jak rozpoznać, jak wykorzystać prawidłowo własną PRZEWAGĘ? To praktyczne rozwinięcie wpisu o definicji i pułapkach tego zjawiska.
Przykro, że to właśnie mi przypadła ponownie rola herolda złych wiadomości, ale żywię odrobinę nadziei, że pomoże to w przemyśleniach tym, którzy mnie o brak sukcesów w tradingu pytali albo pytać zamierzali:
PROBLEM Z PRZEWAGĄ POLEGA NA TYM, ŻE O JEJ POSIADANIU MOŻEMY SIĘ DOWIEDZIEĆ DOPIERO PO FAKCIE CZYLI NA PODSTAWIE OSIĄGNIĘTYCH JUŻ WYNIKÓW. DO TEGO CZASU MA ONA JEDYNIE HIPOTETYCZNY CHARAKTER.
Powodem tego stanu niezmiennie jest złożona dynamika rynków i ich nieliniowy charakter (ta sama przyczyna może rodzić niejednakowe co do kierunku i wielkości zmiany kursów, co utrudnia lub wręcz uniemożliwia efektywne prognozowanie). Przewaga, którą dysponują kasyna, została można by rzecz „wyryta w kamieniu” i chociaż zdarzają się im duże przegrane na rzecz klientów to w długim terminie dopływ zysków mają zapewniony. My w zdecydowanej większości wypadków przekonujemy się o przewadze dopiero gdy w miarę regularnie wygrywamy z rynkiem, ale z drugiej strony przegrana nie oznacza jeszcze braku przewagi – być może wymaga dłuższych terminów, korekt, być może to tylko nowe obsunięcie kapitału.
Zdobywanie przewagi, jej wykrycie i zdefiniowanie to kwestia dwóch rodzajów podejścia:
1/ Test danych historycznych (ang. backtesting).
Wszystko to co znamy pod hasłem „mechaniczne systemy inwestycyjne” jest najszybszym i wszechstronnym sposobem na wykrywanie potencjalnych możliwości osiągnięcia dodatniej „wartości oczekiwanej”. Trzeba pamiętać, że to jedynie historyczna, hipotetyczna przewaga. O ile uda się wykryć w przeszłości charakterystyczne zachowania, wzory, formacje i zależności między cenami czy ich przekształceniami (wskaźniki, cykle itd.) i nie są to jedynie losowe zdarzenia to istnieje szansa, że rynek powtórzy je w przyszłości ze zbliżonym prawdopodobieństwem i wygeneruje nam zyski. Istnieje oczywiście zagrożenie, że wykryta przewaga okaże się jedynie skutkiem dopasowania metody do danych historycznych i wówczas przyszłość nie odzwierciedli nam podobnych ani w ogóle pozytywnych rozkładów zysków i strat.
Podobnie ma się sprawa ze zdobywającymi masową popularność algorytmami, które swojej przewagi szukają nie tyle, jak my, w kierunkowych ruchach cen, co w szybkości wchodzenia na rynek przed resztą inwestorów czy też jeszcze częściej w arbitrażu lub quasi-arbitrażu.
Weryfikacja na danych historycznych to również sposób na sprawdzenie wartości (przewagi) narzędzi Analizy Technicznej, Fundamentalnej czy Portfelowej i choć można robić to ręcznie, szanse pomyłki są tym większe im bardziej subiektywne podejście założymy.
Dla pocieszenia i zachęty – do testów wystarczy nawet zwykły arkusz kalkulacyjny. Przewaga może ukrywać się również w zależnościach statystycznych (jak choćby kup pierwszy dzień miesiąca na WIG20), do sprawdzenia których wystarczy choćby właśnie Excell.
Jeszcze innym źródłem systematycznej przewagi może być zarządzanie pozycją i kapitałem – na przykład metody matryngałowe gdzie po każdej przegranej zwiększa się stawki w grze.
2/ Analiza wyników transakcji
To podejście obejmuje wszystkie te strategie, które określa się z angielska „discretionary” czyli UZNANIOWE. Z definicji już wynika, że nie istnieją tu żelazne, ustalone Z GÓRY reguły. Kolejne decyzje inwestycyjne to kwestia doświadczeń, zdolności, kompleksowego myślenia i wyczuwania, wyciągania wniosków na bieżąco, reagowania na zmiany elastycznie. Ustalenie jednak przewagi jest tu jednak cokolwiek złożone i może jedynie opierać się na obserwacji i pomiarze rezultatów już uzyskanych na giełdowym rachunku. Być może odczuwa się ją, wierzy w jej istnienie ale tylko dzięki retrospekcji daje się to potwierdzić i porównać do rozkładów losowych czy wynikających ze zmian samego rynku (dryfu wznoszącego, wspomnianego w poprzednim wpisie).
Tak zdefiniowana przewaga obejmuje również, co może dziwić, wiele narzędzi z zakresu Analizy Technicznej (ale również Fundamentalnej), które nie są używane w sposób systematyczny jak w punkcie 1. A to dlatego, że A.T. używana w sposób przypadkowo dobrany, losowy, niezorganizowany i niesprawdzony siłą rzeczy może być skuteczna tylko wówczas gdy stosujący dokłada przewagę tkwiącą w nim samym, w jego umiejętnościach i talentach. A.T. jest wówczas tylko narzędziem pomocniczym do jej uzyskania ale nie źródłem jej w samej sobie.
Najprostszym i najtańszym sposobem na sprawdzenie faktu posiadania wewnętrznej przewagi jest niestety papierowy trading lub demo trading. Ale taki uczciwy dla własnego dobra, z pełnym zaangażowaniem, bez usprawiedliwień i wymówek. Oszukiwanie się w nim jest bezcelowe. Wprawdzie nie oddaje on emocji w grze o rzeczywiste ryzyko i w warunkach przerażającej niepewności ale daje szansę poznania rynku, jego motoryki, charakterystyki, zebranie pomysłów, oswojenie ze zmiennością i mentalne przygotowanie. Szczególnie to ostatnie jest ważne gdyż może się okazać, że posiadanie przewagi (np. kupiony system) nie predysponuje nas wcale do jego konsekwentnej realizacji z wielu powodów, przekraczających ramy niniejszego tematu.
Jak wygląda realne przełożenie tego wszystkiego na praktykę dnia codziennego?
Jak już wiemy większość inwestorów/traderów wchodzących do gry nie ma w ogóle pojęcia o istnieniu i znaczeniu przewagi. Najczęściej jednak zakładają oni, że wystarczy do tego ich dotychczasowy spryt, umiejętności i wiedza nabyte na innych polach działań, na których odnieśli sukces, czy po prostu liczą na szczęście. Odbywa się to jednak najczęściej zgodnie z mickiewiczowskim „Szlachta na koń wsiędzie i jakoś to będzie”. Potem przychodzą kolejne „acha…!” albo zerowanie rachunku. Zdobycie wewnętrznej przewagi to trudny i kosztowny proces a wynik końcowy nie jest gwarantowany.
Przykro pisać ale nie inaczej sprawa ma się w przypadku wielu analityków a nawet zarządzających. Pytanie o „przewagę” może zostać niezrozumiane albo zastąpione, i tu podaję faktyczne przypadki, stwierdzeniami typu „siedzę tyle lat na rynku, że…” , „mam za sobą doświadczenie/staż tam i tam”, itp itd. To nie jest żadna kwalifikacja. Robiąc wykresy najczęściej nie zdają sobie sprawy, że w tym co używają do wyciągania wniosków decyzyjnych przewagi systematycznej (tej z punktu 1 wyżej) najczęściej nie ma, a zresztą jeśli by była łatwą ją zweryfikować w kilku testach, co byłoby bardzo niewygodnym faktem. Milcząco więc zakłada się najczęściej, że przewaga tkwi w nich samych (drugi z punktów wyżej). Niezorientowani czytelnicy nie zwracają na to uwagi. I tak kręci się ten biznes, w którym jak mawia Buffett, ci którzy dojeżdżają metrem do pracy próbują doradzać tym, którzy odwiedzają ich Rolls-Roycem…
—*Kat*—


Dodaj komentarz