Tydzień temu pisałem o najlepszych spółkach w historii GPW – spółkach, które od swojego debiutu wypracowały stopy zwrotu powyżej 900%, czyli stały się dziesięciokrotniakami i utrzymały ten status do dziś. Liderem w tej grupie jest LPP ze stopą zwrotu zbliżoną do 40 000%. Grupę zamyka Auto Partner ze stopą zwrotu na poziomie 924%.
W dużym uproszczeniu z Łukaszem Wojtów chcieliśmy sprawdzić, czy warto inwestować w dziesięciokrotniaki. Identyfikowanie takich spółek, gdy już osiągną status ten-baggerów, może być niezwykle trudne. Natomiast identyfikowanie spółek, które wypracowały 900% stopy zwrotu od debiutu lub minimum poprzedzającego rajd, jest łatwiejsze.
Część czytelników zauważy zapewne, że sprawdzaliśmy, czy w przypadku dziesięciokrotniaków występuje efekt momentum, czyli efekt kontynuowania ruchu. W żargonie inwestycyjnym oznacza to kupowanie zwycięzców – w tym przypadku spektakularnych zwycięzców, ponieważ chodzi o spółki generujące 900% stopy zwrotu.
W pierwszej części cyklu zajmowałem się dziesięciokrotniakami od debiutu. Spodziewaliśmy się, że w tym przypadku efekt momentum może być słaby, ponieważ od debiutu do osiągnięcia statusu ten-baggera może minąć dużo czasu, a samo osiągnięcie tego progu nie musiało być poprzedzone silnym rajdem.
W ostatnim tekście pokazałem, że stopy zwrotu z najlepszych spółek po osiągnięciu przez nie statusu ten-baggera nie robią wrażenia. Przeciętna stopa zwrotu od momentu osiągnięcia progu do teraz wynosi „tylko” 328%. Mediana to 64%. Kupowanie ich „na wieczność” nie jest dobrą strategią inwestycyjną.
Sytuacja wygląda lepiej, jeśli zmierzymy stopę zwrotu od osiągnięcia statusu ten-baggera do historycznego szczytu. Przy takim kryterium przeciętna stopa zwrotu wynosi 467%, a mediana to 165%.
Powyższe dane są interesujące, ale nie mają praktycznej wartości inwestycyjnej. Po pierwsze, dotyczą „wygranych ten-baggerów”, więc są całkowicie skażone efektem pewności wstecznej (nie wiemy, który ten-bagger utrzyma swój status). Nie wiemy również, który szczyt okaże się historycznym maksimum.
Liczyliśmy roczne, 2-letnie, 3-letnie i 5-letnie stopy zwrotu od momentu osiągnięcia progu ten-baggera. Liczyliśmy je dla wszystkich ten-baggerów w bazie notowań Stooq. Było ich 99. Połowa z nich utrzymała ten status, połowa go straciła. Zanim przejdę do zbiorczej analizy momentum dla progu ten-baggera liczonego od debiutu, chciałbym zapoznać czytelników z grupą przegranych wygranych – spółkami, które zdobyły status ten-baggera, a później go straciły. Czasem spektakularnie.
Z zestawienia ten-baggerów wybrałem spółki, które od historycznego szczytu do teraz (koniec sierpnia) lub ostatniego notowania w przypadku spółek wycofanych straciły co najmniej 60%. Myślę, że powstała bardzo interesująca i zróżnicowana grupa. Wygląda tak:
Spółki z powyższego zestawienia można podzielić na kilka grup:
- spekulacyjne „grzanki”, które spektakularnie napompowano, a później spuszczono z nich powietrze (np. Elkop czy PC Guard)
- spółki z dużym potencjałem, którym nie wyszło (np. Bioton albo Medicalgorithmics)
- spółki, których kurs spektakularnie wzrósł w okresie świetnej koniunktury w branży (np. PCC Exol albo Mostostal Płock)
- spółki, które zaliczyły rajd w okresie hossy w reprezentowanym przez nie temacie inwestycyjnym (np. Photon Energy, Protektor)
- spółki, w których popełniono wyraźne błędy w zarządzaniu (np. PBG czy IDM)
Oczywiście, niektóre spółki można przypisać do kilku kategorii jednocześnie. Wiele spółek budowlanych pasuje zarówno do trzeciej, czwartej, jak i piątej kategorii (np. PBG). Granica między „nie wyszło” a „popełniono wyraźne błędy” nie jest wyraźna.
Moim zdaniem zestawienie przegranych wygranych jest równie interesujące, co zestawienie najlepszych spółek w historii GPW. Pokazuje, że status wygranej spółki można stracić, a wiele spółek, które wydają się inwestycjami „na wieczność”, okazuje się jedynie „przelotnymi okazjami inwestycyjnymi”.
Powyższe zestawienie jest także interesującą bazą do zrobienia ćwiczenia „post mortem”, czyli analizy tego, co może nie wyjść w dobrze zapowiadających się historiach inwestycyjnych. W przypadku ten-baggerów inwestorzy skupiają się na identyfikacji wygranych. Poznanie przegranych w tej grupie może być równie przydatne w kontekście analizy fundamentalnej.


