Euforyczna reakcja rynków na wczorajszą zmianę w sygnałach płynących ze strony Fed pozwala zadać kilka pytań o elementy, które będą grane w bliskiej przyszłości, z kluczowymi: o ilość wycenionych scenariuszy i przyczyn obniżek stóp procentowych, które tak bardzo ucieszyły rynki.
Po miesiącach uporu ze strony Fed, iż stopy procentowe pozostaną bez zmian dłużej niż oczekują inwestorzy, grudniowy komunikat FOMC przyniósł radykalną zmianę. W polu dyskusji pojawiły się tematy szybszego spadku inflacji, przestrzeni do obniżek ceny kredytu, pierwszego terminu nowego cyklu i wreszcie skali obniżek w przyszłym roku. Całość sprowadza się do scenariusza, w którym Fed wreszcie będzie mógł – lub musiał, o czym za chwilę – obniżyć stopy procentowe.
Problem w tym, iż na dziś nie wiemy, z jakiego powodu Fed obniży stopy procentowe. Scenariuszem bazowym jest, iż pierwsza obniżka pojawi się, bo inflacja spada bez recesji. Trudno jednak nie myśleć o scenariuszu, w którym Fed będzie jednak obniżał stopy procentowe, bo polityka monetarna doprowadzi finalnie do recesji. Inaczej mówiąc, wczorajsza radość rynków była w pewnym sensie wycenianiem scenariusza najlepszego z możliwych. Ustawmy to jako pierwszy fundament, na którym został zbudowany optymizm.
Drugim fundamentem jest przekonanie, iż Fed znów się pomyli i jednak – wbrew wczorajszym sygnałom – obniży stopy procentowe szybciej i mocniej od prognoz członków FOMC. W istocie komunikat FOMC sprowadzony do wspólnego mianownika sygnalizuje ledwie trzy obniżki ceny kredytu przez Fed na sumę 75 punktów bazowych, gdy rynek wycenia już obniżkę na sumę 150 punktów bazowych w sześciu krokach. W praktyce szybką serię na każdym posiedzeniu FOMC od marca przyszłego roku.
Kolejnym argumentem popytu ma być też fakt, iż wyrysowane właśnie nowe szczyty hossy w USA są pochodną oczekiwań na dobrą kondycję spółek, również w IV kwartale. W takim wypadku można zatem mówić o scenariuszu, w którym rynek już w grudniu wycenił dobry sezon wyników kwartalnych i dobrą kondycję spółek w bliskiej przyszłości. Jeśli pojawią się jakieś pęknięcia w tym układzie, to może dojść do skokowego dostosowania, które zostanie wymuszone przez wycenę zbyt optymistycznego scenariusza.
W tym kontekście, zasadnym wydaje się zadanie kolejnych pytań. Co właściwie zostało do wyceny, skoro wszystko, co dobre zostało już wycenione? Tani kredyt i brak recesji możemy uznać za odliczone. Dobre wyniki spółek i brak wpływu spowolnienia gospodarki też zdają się być w cenach. Pytanie o dobre scenariusze dla spółek, gdy indeksy szybują na rekordach hossy i flirtują z historycznymi maksimami jawi się jako troszkę bezzasadne. Wreszcie przekonanie, że po pierwszym roku hossy zwykle przychodzi drugi, jest oczywistością. Co zatem może pójść nie tak?

