Podbudowany wygranym meczem drogiej memu sercu drużyny piłkarskiej przeciwko Man City, postanowiłem sięgnąć do miejsca gdzie zbiegają się ścieżki piłki nożnej i tradingu.
Jakiś czas temu dotarłem do dyskusji, której obiektem były eksperymenty holenderskiego psychologa Apa Dijksteruisa, opisane w pracy “Predicting Soccer Matches After Unconscious and Conscious Thought as a Function of Expertise” ( w tłumaczeniu mniej więcej: „Typowanie wyników meczów piłki nożnej w wyniku świadomego i nieświadomego myślenia jako funkcja bycia ekspertem”). Wnioski z tej dyskusji zainteresują być może nawet tych nie przepadających za piłką kopaną. I chociaż nie przekładają się one bezpośrednio na procesy decyzyjne w spekulacji to sięgają do tych samych narzędzi w mózgu człowieka- zasobów instynktu i przeczucia, pod warunkiem, że są tam wcześniej zmagazynowane w procesie nauki, doświadczeń czy po prostu gromadzenia wiedzy.
W pierwszym eksperymencie autor zgromadził ekspertów od futbolu oraz całkowitych nowicjuszy i podzielił ich na 3 grupy zależne od zadania, które mieli wykonać. Celem było wytypowanie wyniku meczów ligi holenderskiej. Grupa pierwsza dostała 2 minuty czasu do namysłu (świadoma analiza), grupa druga- została poproszona o natychmiastową prognozę (odwołanie do błysku intuicji), trzecia- przed typowaniem, ale po określeniu celu zadania, uczestniczy przez 2 minuty zostali obciążeni zadaniem umysłowym, sięgającym do świadomości ale niezwiązanym ze sportem.
Wyniki pierwszej i drugiej grupy okazały się bardzo marne, gorsze od rzutu monetą, przy czym eksperci okazali się tylko odrobinę lepsi od amatorów. W trzeciej grupie trafność wyłaniania zwycięzców meczów nieco się podniosła ale co istotniejsze – przewaga ekspertów zdecydowanie wzrosła. Test ten pokazał siłę podświadomości, bo do niej właśnie się odwołano, zajmując wcześniej świadomość. Nie przekłada się to bezpośrednio na decyzje w tradingu ale środowisko podejmowania decyzji jest bardzo podobne: o ile zajmujemy się na serio analizami zjawisk o niepewnym wyniku, kompleksowo zbudowanych, o dużej przypadkowości i związanych z ryzykiem warto wiedzieć, że w podświadomości ukrywa nam się potężna baza doświadczeń, wiedzy i intuicji, do których z wielu powodów trudno dotrzeć bezpośrednio (o czym jeszcze za chwilę) ale w których drzemie ogromna moc. Dlatego być może przed podjęciem bardzo dobrej decyzji warto przez chwilę na przykład porozwiązywać krzyżówkę, po czym wrócić do próby intuicyjnego rozwiązania problemu.
Autor przeprowadził na podobnych grupach ponowny eksperyment ale tym razem typowano zwycięzców meczów Mistrzostw Świata w piłce kopanej, przy czym poproszono również o podanie miejsca drużyn w rankingu FIFA czyli odwołano się do bardzo ważnego czynnika, determinującego możliwość zwycięstwa w meczu. Ponownie grupa świadomie analizująca przez 2 minuty oraz odpowiadający w błyskawicznym tempie wypadli słabo. Grupa trzecia, czyli zajęta przez 2 minuty niezwiązanym zadaniem umysłowym, podała najlepsze odpowiedzi i bardzo poprawnie umiejscowiła drużyny w rankingu.
Kilka luźnych wniosków, które wysnuł autor i komentatorzy jego pracy:
– prognozy ekspertów wypadają niewiele lepiej od prób określenie wyników zdarzeń przez amatorów, co najwyżej posiadają oni dużą wiedzę na temat opisywanego zjawiska
– najlepsze rezultaty znawców tematu, ekspertów, profesjonalistów mają swoje żródło w magazynach wiedzy, uczuć, przeczuć i instynktu, tkwiących w podświadomości; PODŚWIADOMOŚĆ WIE WIĘCEJ NIŻ WYDAJE NAM SIĘ ŻE WIEMY
– świadome analizy wypadają marnie z powodu zjawiska behawioralnego zwanego „błędem obciążenia” (ang. Weighting mistake), którym wspomniany autor zajmuje się w szeregu innych badań; powoduje ono, że nasze analizy i decyzja z nich wypływająca zwykle jest obciążona pewnym błędem nieobiektywności, brakiem wyważonej perspektywy, wpływem newsów itp. I tak na przykład w futbolu może nasze myślenie zafałszować głośna kontuzja jednego z ważnych graczy albo choćby plotki o niej. W inwestycjach – na przykład wydarzenie ekonomiczne, polityczne, obyczajowe, mające tylko pozornie istotny wpływ na spółkę.
Więcej w podobnym temacie w kolejnym wpisie.
—***Kat***—


Dodaj komentarz