Właściwie nie ma się nad czym zastanawiać. Wzrost obrotów, wyprzedaż akcji na warszawskiej giełdzie, to już nie konsekwencja tego co dzieje się na świecie, czy w strefie rynków rozwijających się. Wspominana przeze mnie pod koniec marca relatywna siła dużych rynek (i potencjalnego zainteresowania zagranicy) wygląda już na nieco przebrzmiałą.
Cena akcji PZU szoruje po dnie. Wygląda na to, że sprzedającym nie podoba się pomysł stworzenia super OFE. Zgadzam się z Andrzejem Nartowskim – ten pomysł jest tak niedorzeczny, że aż prawdopodobny. A że wywróci wszystko do góry nogami. Tak, wywróci. Bo trzeba będzie chyba anulować, zawiesić lub zlikwidować obowiązujące przepisy, żeby nie dokonywać wezwań na te wszystkie spółki, w których nagle Skarb Państwa zacznie przekraczać odpowiednie progi. Bo nagle w radach nadzorczych przedsiębiorstw będą musieli się znaleźć przedstawiciele tego jednego super-OFE. Trik z wmawianiem przez poprzednią ekipę rządzącą, że obligacje to tylko zapisy księgowe, był relatywnie prosty. Jeśli teraz kolejna ekipa postanowi zrobić podobny manewr z akcjami, to po raz kolejny okaże się, że w Polsce inwestowanie długoterminowe przede wszystkim obarczone jest ryzykiem politycznym. Ryzykiem niemożliwym do oceny, kiedy się pojawi. Takie pojęcia jak własność zdają się w Polsce, nie mieć większego znaczenia. Bez względu na to, po jakiej stronie opowiadają się politycy.


Dodaj komentarz