Przesunięcie wajchy? Od pewnego już czasu polski rynek, oraz inne rynki wymieszane w obszernym worku z etykietą „rynki rozwijające się” zachowują się dużo lepiej, niż indeksy krajów o tak zwanych stabilnych gospodarkach (cóż za przewrotna nazwa).
Z perspektywy naszego podwórka może się wydać to dziwne (przynajmniej części obserwatorom). Zamieszanie na scenie politycznej, niepewność co do przyszłych kierunków w gospodarce, podatkach i ogólnej stabilności, nie powinno sprzyjać wzrostom. Tymczasem są one faktem. Co ciekawe, gdy spojrzymy na indeks węgierskich akcji BUX, to mimo ogólnych obaw o stan gospodarki, demokracji i ratingu przez cały 2015 rok notował kolejne rekordy. I po chwilowej przerwie na przełomie 2015/2016 hossa znów wróciła. Właśnie w ubiegłym tygodniu BUX zanotował najwyższy poziom od kwietnia 2010 roku, zaś do szczytu z kryzysu 2007 roku, brakuje 16 procent wzrostu, czyli tyle ile indeks zrobił w ostatnim miesiącu.
Od połowy lutego ceny akcji niemieckich, amerykańskich czy francuskich zyskały zaledwie po kilka procent. W tym czasie WIG zwyżkował 13,5 procent, BUX – 11 procent, indeks brazylijskich firm BOVESPA – 34%. W Turcji wzrost to blisko 20 procent.
Na naszym rynku też widać delikatne przesunięcie w stronę spółek dużych. Lubianych przez inwestorów zagranicznych (z racji płynności i kapitalizacji). Czyżby ONI uznali, że dobra, zmiana! Teraz czas na rynki mniejsze! Bez względu na sytuację polityczną, gospodarczą, po prostu musimy gdzieś wrzucić nasze miliardy dolarów. Może złoty, forint, real są atrakcyjne przy tych poziomach?
Zwracałem kilka razy uwagę na charakterystyczne zachowanie się naszego rynku i reakcje wybranych walorów na złe wiadomości (siła polskiego rynku, KGHM). To jeden z dobrych sygnałów nadchodzących zmian.
W okresie listopad-grudzień 2015 podczas silnej fali spadkowej w Warszawie, miało miejsce 21 sesji, podczas których ceny akcji spadały. Na rynku niemieckim było ich w tym czasie 16. Od początku roku 2016 nastąpiła zmiana w proporcjach. DAX spadał w ciągu dnia 30 razy, zaś WIG20 23 razy. Co ciekawe podczas sesji, na których niemiecki indeks zniżkował ponad 1,5 procent nasz rynek od pewnego czasu reaguje na to znacznie mniej nerwowo.

Cieszmy się hossą, trwa już drugi miesiąc 😉


Dodaj komentarz