Tytuł oddaje to co za chwilę umieszczę w drugiej części tego wpisu. W pierwszej jeszcze jedno małe nawiązanie do poprzednich części tego cyklu.
Nie mam zamiaru rozstrzygać, które z dwóch porównywanych podejść jest skuteczniejsze. Znam traderów z obu stron tej konfrontacji, którzy sobie doskonale radzą. Jednakże trzeba pamiętać o tym, że to są ludzie, którzy zostali w tej branży jako nieliczni z rzeszy tysięcy innych, zaczynających tak jak oni ale ostatecznie nie znajdujących swojej przewagi lub owej intuicji na rynku. Ci przegrywający wchodzą w skład wskaźnika, po angielsku ładnie nazywanego ?mortality rate” (wskaźnik śmiertelności), który dla grających na derywatach sięga 80-90% w przypadku inwestorów indywidualnych. W przypadku profesjonalistów, mam na myśli wcześniej opisywanych CTA, ten odsetek jest dużo niższy ale i tak sięga ok. 45% w przypadku programów dyskrecjonalnych i ok. 37% systemowych (dane sprzed kilku lat). Ci pierwsi w zamian oferują minimalnie większe (o ok. 2%) roczne zyski i odrobinę mniejszą zmienność wyników.
Temat drążę w zasadzie tylko dla jednego celu – aby pokazać, że książkowa wiedza o Analizie Technicznej nie jest gotową metodą zarabiania na giełdzie, jak się wielu inwestorom mylnie wydaje, ale dopiero pierwszym etapem przygotowań do zyskownego inwestowania. Drugi etap to albo systematyczny, komputerowy zapis wszystkich reguł i ich dogłębny test albo dodanie do wyczytanej wiedzy tego boskiego pierwiastka, który ogólnie ujmuje się pod nazwą dyskrecjonalność / intuicja. To ostatnie albo dostaje się w darze od niebios przy urodzeniu albo trzeba to w pocie czoła wypracować – doświadczając, obserwując, ucząc się, trenując. Tak jak we wszystkich dyscyplinach nie istnieje droga na skróty – nie zostaje się pilotem czy lekarzem po przeczytaniu kilku książek. Tu przynajmniej wiedzę charakteryzuje duża liniowość (przyczyny i skutki są jasno powiązane) podczas gdy na giełdzie ta sama przyczyna może rodzić wiele różnych efektów i o różnorodnej skali.
Zacznijmy od ZALET:
Elastyczność
Możliwość relatywnie szybszej, dynamicznej oceny, interpretacji i kontroli zmian zachodzących na rynku w czasie rzeczywistym oraz dopasowania decyzji do nowych warunków. Wiadomo, że mózg ludzki jest najlepszą jak dotąd maszyną kreacji, abstrakcyjnego myślenia i korzystania z inteligencji.
Adaptowalność
W procesie inwestowania, zachodzącym przez lata, trader ma szansę coraz dogłębniej poznawać rynek, czuć jego rytm, uczyć się sukcesywnie czytać go i reagować, wchodzić na coraz wyższe poziomy profesjonalizmu. Wchodzą wprawdzie do branży coraz doskonalsze systemy samouczące się ale nie dorównują jeszcze możliwościom homo sapiens.
WADY:
Wrażliwość psychologiczna
Tutaj lista składników jest szczególnie długa. Począwszy od najbardziej znanych i najczęściej dyskutowanych czyli emocji i stresu, poprzez indywidualne problemy mentalne, po szczególnie bujny dorobek odkryć behawiorystów – heurystyki (skróty myślowe), teorię perspektywy i wszelkie efekty z nimi powiązane.
Ograniczenia możliwości
Konieczność ciągłych analiz, poszukiwania informacji, skupienia i nieustannej kontroli ograniczają ilość rynków, które można włączyć do dywersyfikacji, przy tym sposobność pomyłek jest dużo większa a możliwości obliczeniowe, precyzja i czas reakcji na niższym pułapie. Algorytmy potrafią obecnie wykonać transakcje na kilkudziesięciu rynkach jednocześnie, w dowolnej skali czasowej a przy tym złożyć tysiące zleceń dziennie.
Brak sprecyzowanej przewagi (the edge)
Możliwości przetestowania własnej intuicji na danych z historii jest ograniczona dlatego opracowanie reguł czasochłonne a często również kapitałochłonne. Subiektywność i tzw. efekt myślenia wstecznego (hindsight bias- tutaj i tutaj) mogą powodować zaburzenia oceny procesu przyczynowo-skutkowego. Objawia się to tym, że złe decyzje mogą prowadzić do dobrych efektów i odwrotnie – dobre decyzje przynieść marne efekty. W wielu wypadkach wynik jest pochodną po prostu szczęścia (Taleba ?fooled by randomness” czyli ?ogłupieni przez losowość” ).
Widać to szczególnie w przypadku intuicyjnej Analizy Technicznej, na której tutaj najbardziej nam zależy. Pomysły, które podsuwa literatura można za pomocą algorytmów sprawdzić bardzo szybko by ocenić ich efektywność, przedziały stabilność, rozkłady zysków i strat dla różnych ustawień ryzyka, wielkości pozycji itd. Intuicja jest wprawdzie wartością dodaną w A.T., a ta znów w znacznej mierze opiera się na matematyce, statystyce i probabilistyce więc w pewnych obszarach dyskrecja może przegrywać z komputerem.
Jedno jest pewne co do A.T. – skuteczny proces intuicyjnego podejmowania decyzji w warunkach ryzyka oraz niepewności nie będzie wynikiem przeczytanej książki czy nawet kilkunastu udanych transakcji. To dużo bardziej złożony cykl. Tym bardziej, że straty na derywatach biorą się głównie, wg moich szacunków i obserwacji, nie jedynie z samych narzędzi A.T. ale przeholowania z wielkością pozycji (chęć szybkiego odegrania się co skutkuje zwielokrotnianiem zakładów ponad miarę) i braku dyscypliny w zarządzaniu ryzykiem (hodowanie strat aż do margin calla). To co ma być więc siłą intuicji jest w rezultacie jej największą słabością!
Cdn
—————Kat—————————
P.s. Ostatnie wpisy nadaję z miejsca, gdzie lato trwa cały rok ale internet stoi średniowieczem. Ponieważ udaje mi się złapać kontakt tylko podczas wchłaniania fastfoodowych śmieci więc nie bardzo mam czas zająć się odpisywaniem na komentarze. Obiecuję nadrobić po powrocie już wkrótce.


Dodaj komentarz