Lektura raportu emerytalnego Goldman Sachs oraz bliskość Dnia Dziecka zainspirowały mnie do powrotu do prostej matematyki oszczędnościowo-inwestycyjnej.
Wskazuje ona, że w finansach osobistych czas odgrywa kluczową rolę. Może być ważniejszy niż wysokość pojedynczej wpłaty. Ta sama kwota odłożona w różnym wieku ma kompletnie inną wartość na emeryturze.
Zanim przedstawię kilka prostych wykresów, napiszę krótko o metodologii. Wszystkie obliczenia pokazuję w dzisiejszej sile nabywczej pieniądza. Przyjąłem realną, a więc uwzględniającą inflację, stopę zwrotu na poziomie 3%.
Założyłem prowadzenie globalnego portfela 60/40, czyli składającego się w 60% z globalnych akcji i w 40% z globalnych obligacji. To realistyczne założenia – analitycy szanowanego AQR przyjmują 3,4% przy długoterminowej średniej dla USA na poziomie prawie 5%. Nie jest to prognoza przyszłych stóp zwrotu, lecz założenie przyjęte po to, by pokazać skalę działania czasu i procentu składanego.
Wariant bazowy to 1000 zł miesięcznie odkładane od 25. do 65. roku życia przy realnej stopie zwrotu 3% rocznie.
Zacznijmy od wartości pieniądza w czasie. Wykres poniżej pokazuje „wartość emerytalną” 1000 złotych zainwestowanych jednorazowo w różnym wieku. Wniosek z tego zestawienia jest prosty – im dłużej pieniądze są na rynku, tym większe owoce przynoszą.
Powyższa idea skłoniła mnie do odświeżenia pomysłu „inwestycyjnego” potraktowania transferu społecznego w postaci 800+. Założyłem inwestowanie całej kwoty od urodzenia do 18. roku życia (3% realnej stopy zwrotu) i pozostawienie jej na rynku (bez dopłat) do 65. roku życia.
Takie podejście stworzyłoby ponad 900 tysięcy złotych kapitału emerytalnego. To kwota porównywalna z rezultatem comiesięcznego odkładania 1000 zł miesięcznie w czasie 40 lat zawodowego życia.
Nie jest to oczywiście argument, by przeznaczać 800+ na cele inwestycyjne. Dla wielu rodzin to kluczowe wsparcie domowego budżetu. To ćwiczenie pokazuje wartość bardzo wczesnego kapitału.
Rozważmy jeden z dwóch negatywnych scenariuszy – opóźnienie startu oszczędzania o 10 lat: przesunięcie go z 25. r.ż. na 35. r.ż. Dziesięć lat opóźnienia nie kosztuje tylko 120 tys. zł niewpłaconych pieniędzy. Kosztuje także utracony procent składany. Kapitał emerytalny będzie niższy o ponad 330 tys. zł.
Załóżmy teraz, że oszczędzający będzie regularnie popełniać błędy inwestycyjne, które kosztować go będą 1 punkt procentowy rocznych stóp zwrotu. Morningstar w badaniu Mind the Gap szacuje przeciętną lukę behawioralną amerykańskich inwestorów na 1,2%. To różnica pomiędzy wynikami funduszy inwestycyjnych a mierzonymi „zainwestowanymi dolarami” wynikami inwestorów indywidualnych.
W dużym skrócie: tyle inwestorzy tracą przez wpłacanie środków „na górkach” i wypłacanie ich „na dołkach”.
Gdy portfel zarabia realnie 2% rocznie, a nie 3% rocznie, to w moim scenariuszu bazowym (1000 zł miesięcznych oszczędności od 25. r.ż.) kapitał emerytalny będzie mniejszy o 20%: wyniesie około 730 tys. zł, a nie około 920 tys. zł.
Ten jeden punkt procentowy różnicy może mieć wiele przyczyn: korzystanie ze zbyt drogich produktów, duża rotacja portfela, paniczna sprzedaż na spadkach albo wieloletnie trzymanie nadmiaru gotówki w portfelu.
Jeden punkt procentowy wygląda niepozornie, ale w 40-letnim horyzoncie inwestycyjnym może sporo uszczuplić kapitał końcowy.
W moim przykładzie tyle samo co „samodzielne” obniżenie stopy zwrotu o 1 punkt procentowy kosztuje wcześniejsza emerytura. Skończenie kariery o 5 lat wcześniej oznacza zmniejszenie kapitału emerytalnego o 20%.
Rozważyłem też jeden pozytywny scenariusz. Założyłem, że wraz ze wzrostem dochodów wynikającym z rozwoju kariery zawodowej oszczędzający więcej odkłada: o 3% rocznie (realnie).
Taki dobry nawyk zwiększy kapitał emerytalny do ponad 1,5 mln zł z około 920 tys. zł. Jeśli wraz z rosnącą pensją rośnie tylko konsumpcja, to procent składany nie dostanie dodatkowego paliwa.
Tak wygląda zbiorcze podsumowanie pozytywnych i negatywnych scenariuszy.
Zdecydowałem się na powyższe ćwiczenie, by pokazać, że istnieje wiele sposobów na poprawienie lub pogorszenie perspektyw emerytalnych.
Późny start i „samodzielne” obniżenie stopy zwrotu generują koszty liczone w dziesiątkach procent końcowego kapitału.
Z drugiej strony, wczesne oszczędzanie oraz stopniowe zwiększanie wpłat mogą zmienić wynik bardziej niż pojedyncze decyzje inwestycyjne.
W oszczędzaniu emerytalnym kluczowe pytanie nie brzmi: „jak znaleźć idealny moment wejścia na rynek?”, lecz: „jak sprawić, by pieniądze jak najdłużej pracowały?”.
1 Komentarz
Dodaj komentarz
Niezależnie, DM BOŚ S.A. zwraca uwagę, że inwestowanie w instrumenty finansowe wiąże się z ryzykiem utraty części lub całości zainwestowanych środków. Podjęcie decyzji inwestycyjnej powinno nastąpić po pełnym zrozumieniu potencjalnych ryzyk i korzyści związanych z danym instrumentem finansowym oraz rodzajem transakcji. Indywidualna stopa zwrotu klienta nie jest tożsama z wynikiem inwestycyjnym danego instrumentu finansowego i jest uzależniona od dnia nabycia i sprzedaży konkretnego instrumentu finansowego oraz od poziomu pobranych opłat i poniesionych kosztów. Opodatkowanie dochodów z inwestycji zależy od indywidualnej sytuacji każdego klienta i może ulec zmianie w przyszłości. W przypadku gdy materiał zawiera wyniki osiągnięte w przeszłości, to nie należy ich traktować jako pewnego wskaźnika na przyszłość. W przypadku gdy materiał zawiera wzmiankę lub odniesienie do symulacji wyników osiągniętych w przeszłości, to nie należy ich traktować jako pewnego wskaźnika przyszłych wyników. Więcej informacji o instrumentach finansowych i ryzyku z nimi związanym znajduje się w serwisie bossa.pl w części MIFID: Materiały informacyjne MiFID -> Ogólny opis istoty instrumentów finansowych oraz ryzyka związanego z inwestowaniem w instrumenty finansowe.



Czuję motywy tego kanału: https://youtube.com/@metodamungerapol