Wczorajsza decyzja Rady Polityki Pieniężnej jest jednym z finalnych aktów przywracania świadomości inwestorom, iż w przypadku GPW nie mamy do czynienia z rynkiem europejskim, tylko wschodnioeuropejskim. Po latach sporów o to, czy może jesteśmy rynkiem rozwiniętym wracamy na swoje naturalne miejsce.
Inwestorzy na rynku polskim mogą pamiętać dyskusję sprzed kilku lat, w której centralnym pytaniem było: Czy polska GPW jest naprawdę już rynkiem rozwiniętym? Przyczynkiem była decyzja o umieszczeniu polskich akcji w koszyku rynków rozwiniętych przez ludzi z zagranicy. W Polsce sarkaliśmy na taki krok mając świadomość wad rynku i generalnie kultury, w jakiej muszą operować inwestorzy w Warszawie.
Minęło kilka lat, w których rynek został poddany procesowi czebolizacji i właściwie już nikt nie zadaje pytania o naszą tożsamość. Inwestorzy zagraniczni zagłosowali pieniędzmi grając GPW w stadzie innych rynków wschodzących, a inwestorzy lokalni szukaniem szansy na rynkach rozwiniętych. Spór rozwiązał się właściwie sam, przy znaczącej pomocy państwa, które zwyczajnie znacjonalizowało część biznesów najważniejszych spółek w Warszawie.
Jednak wczorajsza decyzja Rady Polityki Pieniężnej przesuwa nas w całości w rejony, w których polityka monetarna nie jest już właściwie europejska. Model europejskiej bankowości centralnej jest bowiem oparty o doświadczenia hiperinflacyjne, które doprowadziły do rozwoju faszyzmu i po części do dramatów II Wojny Światowej. Niezależność banku centralnego w tym modelu sprowadza się głównie do pilnowania stabilności cen, a pomoc rządom jest skrajnie ograniczona.
Oczywiście, granice polityki są płynne, a pokusy – zwłaszcza po kryzysach 2008 roku, PIIGS i pandemii – duże. Jednak od pewnego czasu nawet polscy analitycy bankowi zaczęli więcej uwagi przywiązywać do tego, co może zrobić prezes NBP i skąd są członkowie RPP. Podział na jastrzębi i gołębi został zamieniony na z rządu i z opozycji. Analiza polityczna zastąpiła w części analizę ekonomiczną. W tym kontekście wczorajszy krok RPP to efekt pewnego procesu – może nawet jego finalny akt – a w drobnym stopniu zaskoczenie.
Nie będę straszył czytelników scenariuszami tureckimi czy greckimi i kolejny raz przypominał, iż przez lata ostrzegałem na blogach bossy, by rynku polskiego i generalnie Polski nie traktować jako realnej alternatywy dla prawdziwych inwestycji. Wykorzystam jednak krok RPP, by powiedzieć nieco mocniejszą tezę. Wczorajsza obniżka stóp przez Radę o 75 pb jest finałowym potwierdzeniem faktu, iż nasze miejsce jest w Europie Wschodniej. Mówiąc Redlińskim, jesteśmy tutejsi i politykę mamy tutejszą.
Nie ma powodu do obruszeń. Mamy rynki i gospodarki południowoeuropejskie i traktujemy to naturalnie. Mamy gospodarkę turecką i tureckie eksperymenty ze zwalczaniem inflacji obniżkami ceny kredytu. Mamy wreszcie gospodarkę grecką i włoski model polityczny. My jesteśmy wschodnioeuropejscy i prowadzimy właśnie wschodnią politykę monetarną. Mamy do niej prawo. Gdyby taki krok pojawił się powiedzmy w Ułan Bator nie bylibyśmy zdziwieni. Im wcześniej się z tym pogodzicie jako inwestorzy, tym mniejsze będą rozczarowania. Założę się też, że ostatecznie będziecie bogatsi.

