„Rzeczy nie mają wartości same w sobie, a stają się użyteczne i uzyskują wartość dzięki opinii i modzie” Nicholas Barbon
Nie dziwi mnie, gdy analityk techniczny mówi ?kupuj, bo na wykresie jest formacja zakręconego diabła?, a dwadzieścia minut później w ekscytacji wrzeszczy ?sprzedaj, to jednak nie, zakręcony diabeł, tylko śpiący kot?. Sam jestem zwolennikiem AT i do aktywnej spekulacji wykorzystuję informacje płynące z wykresów, choćby nawet nikt inny nie widział na nich tego, co ja widzę.
Ponieważ najważniejszym celem działalności na rynku jest zarabianie pieniędzy, a nie udowadnianie sobie i innym, że miało się rację w prognozach, często zamykam dość szybko pozycję jeśli rynek nie realizuje tego, co początkowo mi się wydawało. Zdarza się, że kilka razy z rzędu zamykam pozycję ze stratą. Pomaga mi w tym zawsze składanie zleceń obronnych (stop). Każdorazowo, gdy stop zostanie aktywowany niedługo po otwarciu pozycji (czyli najczęściej ze stratą) podchodzę do tego, tak jakby mówił do mnie: ?koleś, nie traktuj tego osobiście?.
Rozumiem, że ?gadające stopy? mogą dla wielu być oznaką niestabilności emocjonalnej, do której prowadzi wykorzystywanie analizy technicznej, ale nic na to nie poradzę, że w moim przypadku jest to skuteczne.
Dziwi mnie natomiast, co innego. Brak jednoznacznego przyznawania się do błędów wśród części zwolenników analizy fundamentalnej. Wiele dyskusji w ostatnich miesiącach na różnych forach internetowych (w tym futures.pl – dyskusja) dotyczyło wyższości AF nad AT. Wiele z nich jest jałowych, dlatego z satysfakcją notuję wszelkie przejawy różnego rodzaju niekonsekwencji i wpadek, z jakimi musi się borykać admirator wycen fundamentalnych, poszukiwania wartości i wszystkich tych metod, które nakazują mu zagłębiać się w historyczne wyniki spółek, deprecjonując historyczne zachowania uczestników rynku (widoczne na wykresach).
Nie jest specjalnie trudno znaleźć niekonsekwencje w raportach analityków. Setki przykładów z ostatnich lat pokazują również, że często analitycy fundamentalni rekomendują kupno akcji, które coraz bardziej nurkują, by w pewnym momencie z ulgą wydać rekomendację ?sprzedaj? lub ?redukuj?. Z ulgą, bo straty wówczas sięgają kilkudziesięciu procent.
[Z uwagi na fakt, że niniejszy komentarz piszę pod barwami DM BOŚ S.A., zaś będzie on dotyczył analiz innego biura maklerskiego, chciałbym, żeby było jasne, że nie ma on na celu deprecjonowanie takiego czy innego konkurencyjnego biura. Jest to po prostu kolejny przykład zwracający uwagę na pewne niuanse rynku finansowego, które występują tak u nas, jak i na rozwiniętych rynkach. Nie ma zaś większego sensu, bym wzorem filmowców zaklejał logo w raportach, które będę za chwilę omawiał, bo internauci szybko by znaleźli oryginalne źródło.]
Od pierwszych chwil mojej działalności na rynku, AF budziła we mnie mnóstwo wątpliwości. Z jednej strony zaleca ?inwestowanie? nie zaś spekulację, czyli preferuje długi termin od szybkich strzałów, z drugiej zaś często przy ewidentnych błędach w swojej własnej wycenie, każe iść w zaparte. Niestety nie udało mi się znaleźć reguły, któryby mówiła, kiedy następuje ten moment ?przemiany?.
Oto cytat z raportu opublikowanego w maju 2008, z zaleceniem kupuj:
Bazując na metodzie DCF, szacujemy wartość Grajewa na 1696 mln PLN, czyli 34.2 PLN na akcję. Z kolei w oparciu o metodę porównawczą do spółek zagranicznych wyceniamy Grajewo na 1164 mln PLN (23.4 PLN na akcję), a do spółek polskich z branży drzewnej na 1308 mln PLN (26.4 PLN na akcję).
Trzy miesiące później:
Bazując na metodzie DCF, szacujemy wartość Grajewa na 675 mln PLN, czyli 13.6 PLN na akcję. Z kolei w oparciu o metodę porównawczą do spółek zagranicznych wyceniamy Grajewo na 387 mln PLN (7.8 PLN na akcję), a do spółek polskich z branży drzewnej na 396 mln PLN (8.0 PLN na akcję).
W ciągu jednego zaledwie kwartału ? wycena tego samego analityka różni się tak drastycznie jak podejście analityka technicznego, któremu załamała się formacja. Z tym, że niewielu znam skutecznych techników, którzy weryfikują swoje plany po grubo ponad 50% spadkach (założeń).
Żeby było zabawniej, w maju 2008 to była już kolejna rekomendacja kupuj (wcześniejsze akumuluj), z klasycznym uzasadnieniem -?jest tanio?.
Owo tanio, oznaczało, że od szczytu, który miał miejsce w lipcu 2007, cena akcji spadła 75%. W ciągu kwartału między jedną rekomendacją a drugą, o kolejne 40% (czyli od szczytu, ponad 80%).
Czytelnikom proponuję pewną rozrywkę ? warto otworzyć sobie oba raporty jednocześnie w jednym oknie (tak jak na obrazku na końcu tego tekstu) i przesuwać kolejne akapity sprawdzając, jak praktycznie niewiele różniące się raporty ? zawierające te same stwierdzenia, wnioski, obserwacje – prowadzą do całkowicie odmiennych wniosków.
Ze złośliwym pozdrowieniem technika, którego rozbawiły tytuły raportów.
Maj 2008 ?Pogorszenie wyników już w cenie? ? kupuj, cena docelowa 29.5
Sierpień 2008 ?Coraz trudniejsze warunki działalności? ? redukuj, cena docelowa 10.7
![]()


Dodaj komentarz