Od razu na początku chciałbym uprzedzić Czytelników, że nie próbujemy zwiększyć oglądalności blogów i fakt, że w poprzedniej swojej notce Adam użył słowa „pornografia”, a ja posiłkuję się „seksem” jest czysto przypadkowy.
Oczywiście być może powinienem w takim razie zmienić tytuł notki, niemniej jednak chciałem nadać temu słowu większą rangę, stąd jego pozycja w tytule. Być może po prostu mi żal, że polski wydawca książki Pauli Szuchman i Jenny Anderson nie pokombinował z oryginalnym tytułem, tylko zrobił banalną „Ekonomię miłości”. Co prawda mój koncept nie do końca odpowiada oryginałowi, czyli „Spousonomics”, ale wyjątkowo pasuje do treści książki i co więcej nawiązuje do książek z serii „freakonomia”. Książkę wydało WAB i gdyby bazować wyłącznie na opisach wydawniczych można by oczekiwać kolejnego poradnika, jak sobie radzić w małżeństwie, tym razem przez pryzmat kosztów i zysków, czyli ekonomii.
Z jednej strony faktycznie takim poradnikiem ta książka może być. Ale mam wrażenie, że jej rola jest jeszcze ważniejsza, bo tak naprawdę jest to ukryty kurs ekonomii, a że opowiedziany przez pryzmat relacji małżeńskich, seksu i wyśmienitego humoru. Więc jeśli przypadkiem Wasz partner życiowy (prawdopodobnie częściej będzie to partnerka) unika jak ognia książek tłumaczących podstawowe pojęcia związane z ekonomią czy gospodarką, możecie śmiało podetknąć jej/jemu tę pozycję, a być może po raz pierwszy w życiu zainteresuje się spekulacją, krzywą Laffera i na czym polega pokusa nadużycia, czyli ów nieszczęsny „moralny hazard” (samo wykorzystywanie tej dosłownej kalki z angielskiego przez wielu polskich autorów sugeruje, że chyba nie do końca zdają sobie sprawę z tego o czym piszą). Autorki przez wiele lat pracowały dla Wall Street Journal i New York Timesa i to widać niemal w każdym zdaniu. Po świecie pojęć z dziedziny finansów i ekonomii poruszają się z filuterną gracją (brawa również dla tłumacza p. Agnieszki Sobolewskiej). A do tego faktycznie próbują pokazać jak radzić sobie w małżeństwie wykorzystując „przewagę komparatywną”, czym jest „asymetria informacji”, jak dochodzi do powstawania „baniek spekulacyjnych”. No a poza tym autorki udowadniają np. że „codzienne zmywanie prowadzi do częstszego uprawiania seksu” (po szczegóły odsyłam do książki).
Więc, żeby już nie zanudzać Czytelników – sięgnijcie po książkę (lub ebooka) i … bawcie się dobrze.


Dodaj komentarz