Niemożliwe? Możliwe, i wcale nie trzeba banków nacjonalizować. A gdzie? Proste – w USA, bo tam jest wszystko możliwe. A dlaczego? Bo amerykańskie banki są niewiele warte. Jeśli przyjrzymy się strukturze jednego z największych i najczęściej obserwowanych indeksów światowych, czyli DJIA (Dow Jones Industrial Average), banki mają dziś naprawdę niewiele do powiedzenia w sprawie jego wysokości i zmienności. Hipotetycznie mogą nawet upaść, a indeks DJIA niemal nie zareaguje….. Dlaczego?
DJIA i WIG20 to nie „dwa bratanki”
Dwa najczęściej spotykane rodzaje indeksów giełdowych, to indeksy ważone cenowo lub wartościowo – czyli w oparciu o kapitalizację, lub różnego rodzaju hybrydy. W indeksie ważonym cenowo, każdy walor ma taki sam wpływ na indeks, którego wartość stanowi zwykła średnia arytmetyczna kursów wszystkich spółek wchodzących w skład indeksu. Indeks ważony wartościowo uwzględnia z kolei zmiany wartości pakietów akcji (czyli zmiany kapitalizacji całej firmy). DJIA jest indeksem kalkulowanym cenowo (w przeciwieństwie do naszego WIG20). Oznacza to tyle, iż nieważna jest wartość danej firmy (cena*liczba akcji), ale tylko cena nominalna waloru. Walory o wyższym nominale, nawet przy niewielkiej zmianie procentowej bardzo silnie wpływają zatem na indeks, a firmy o niskiej cenie nominalnej – wpływ mają znikomy, nawet jeśli ich kapitalizacja jest ogromna. U nas rynek zachowuje się tak zachowują się PKO BP, Pekao S.A. i TPSA, które najsilniej wpływają na zachowanie indeksów z racji kapitalizacji, choć to PBG czy CEZ mają wyższy nominał (ale mniej ważą w indeksie opartym na kapitalizacji). W USA – banki ?na dziś” nie mają indeksom nic do powiedzenia, ze względu niskie nominały, po silnej przecenie w trakcie trwającego kryzysu finansowego. Jak na dziś wygląda skład indeksu DJIA (spółki i bieżące ceny) można sprawdzić poniżej.
http://www.djindexes.com/mdsidx/?event=components&symbol=DJI
Kilka ważnych zasad
Nie będą wchodził w rys historyczny DJIA, natomiast poza historią i konstrukcją cenową ważniejsza jest zasada dobru firm, które powinny odzwierciedlać poszczególne sektory amerykańskiej gospodarki. To, jakie walory ?lądują” w tym indeksie jest na dobrą sprawę uznaniowe. Na tyle uznaniowe, iż do niedawna nie do pomyślenie było, aby w tym indeksie znajdowała się spółka o wartości poniżej 10 dolarów (a jest ich sporo). Żartuje się, iż GM, czy Citi nie zostały wyrzucone z indeksu, choć powinny, właśnie dlatego, że są bardzo reprezentatywne dla gospodarki amerykańskiej w jej obecnym stanie. Ważne jest również to, iż poza cenami bezwzględnymi, zastosowanie w obliczeniach ma także tzw. dzielnik (eng. divisor) korygujący ceny, czyli indeks w przypadku zmian jego składowych, wypłaty dywidend, splitów czy fuzji itp. – aby zachować ciągłość odczytów. Obecnie wartość dzielnika wynosi 0.125552709. Z tego właśnie powodu, suma cen akcji nie jest równa wartości indeksu i należy ja podzielić przez ów dzielnik, aby otrzymać wartość indeksu. Odwrotność dzielnika wynosi – 7,964782 i jest chyba wartość ?przyjemniejsza” do wyliczeń. Odwrotność ta obrazuje, w jakim stopniu zmieni się wartość indeksu w ujęciu punktowym, jeśli cena akcji zmieni się o jednego dolara. Zatem, jeśli cena Citi wzrośnie o 1 dolara, stanowi na dziś to aż 60% zmiany ceny waloru, ale wpływ tego będzie na indeks taki sam jak wzrost ceny np. Wal-Mart o jednego dolara (choć w tym przypadku zmiana ceny o dolara wynosi tylko nieco ponad 2% względem poprzedniego kursu). W jednym i drugim przypadku – mimo widocznej różnicy procentowej zmiany ceny i dużej zmiany kapitalizacji względem siebie – punktowa zmiana indeksu wyniesie i tu, i tu – 7,96 pkt.
Jeśli ktoś chciałby dokładniej zapoznać się z tym indeksem zapraszam na ?stronę matkę” – http://www.djaverages.com
Na co zwracać uwagę?
Wracając do banków. Dlaczego banki nie mają nic do powiedzenia? Kto prześledził skład i ceny indeksu pod podanym wcześniej linkiem – już wie. W DJIA jest Citi, Bank of America i JP Morgan. Po silnej przecenie amerykańskie banki znajdują się w grupie walorów o wyjątkowo niskich nominałach, podobnie jak General Motors. Zatem firmy, które najsilniej kojarzą się z kryzysem, nie maja teraz w zasadzie prawie żadnego wpływu na DJIA. Co warto śledzić? Jeśli ktoś sprawdził dokładnie strukturę indeksu i ceny, wie już, że chodzi głównie o IBM, Exxon Mobile, Chevron, Wal-Mart. Jaki stąd płynie wniosek dla tych którzy śledzą amerykańskie indeksy jak wyrocznię dla świata? Dla mnie taki, że nie warto przejmować się Citi czy GM (a niech sobie spadają po 50 procent) tylko firmami technologicznymi i sektorem surowców. Jeśli one będą w dobrej kondycji, także DJIA będzie w dobrej kondycji. To jak zachowują się ceny amerykańskich banków ma, co prawda, silny psychologiczny wpływ na inne rynki i ceny innych aktywów finansowych, ale z punktu widzenia zmienności DJIA – jest to ?siódma woda po kisielu”. Banki wypłukały już tego indeksu niemal wszystko co mogły, we wcześniejszym okresie. Potencjalny upadek Citi i General Motors i spadek ich cen do zera to zmiana DJIA (korygując dzielnikiem) w sumie o – UWAGA !!!! – tylko niecałe 26 punktów, czyli mniej niż pół procent zmiany indeksu. Z drugiej strony – np. przecena IBM o dziesięć procent to spadek całego DJIA już o ponad 1 procent. Różnica jest aż nadto widoczna.
Warto znać użyteczne podstawy.
Nie jestem ekspertem od amerykańskich indeksów, ale mam nadzieję, iż zwróciłem uwagę na kilka praktycznych aspektów które mogą okazać się przydatne przy ocenie możliwości przyszłego zachowania amerykańskich indeksów, na podstawie jego składowych. Jak by to ujął Faithless – ?God is a DJ”. Kto słucha – ten wie 🙂 Dobra muza nie jest zła, nawet podczas obserwowania indeksów, szczególnie jeśli tak dobrze się kojarzy ! O S&P 500 raczej nikt nie zaśpiewa „przez nazwę”, nawet przypadkiem 🙂 choć indeks nie mniej ciekawy.
Jacek Tyszko


Dodaj komentarz