W miarę, jak spadkowa korekta przeistaczała się w bessę mantra „w długim terminie na pewno da się zarobić na akcjach” brzmiała coraz donośniej. Najpierw zwolennicy są przekonani o jej słuszności. Póżniej doświadczenie (niedawnej hossy) zaczyna zastępować wiara, z czasem wiara staje się wyłącznie mitem, aż wreszcie pojawia się jakaś sytuacja, która wywraca to pierwotne przekonanie do góry nogami.Inwestorzy stają się filozofami – zaczynają wątpić.
Zadzwiło mnie, że pewna wyjątkowo interesująca informacja generalnie przeszła bez echa:
30.7.Warszawa (PAP) – Marek Stefański, prezes Pol-Aquy sprzedał
akcje spółki ze stratą po 48 zł, po tym jak wcześniej kupował
papiery po 72 zł – poinformował szef spółki w środowym komunikacie
prasowym.
„Jak wcześniej wielokrotnie informowałem rynek finansowy, zakupu
akcji swojej spółki dokonałem posiłkując się kredytem bankowym.
Inwestycję tę traktowałem jako lokatę kapitału, oczekując
zrealizowania na niej wysokiej stopy zwrotu. Kupowałem wówczas
akcje po średnim kursie 72 zł” – informuje prezes w komunikacie.
„Z żalem zmuszony byłem do sprzedaży swoich akcji po kursie 48
zł, tak aby móc spłacić kredyt bankowy mimo tego, iż uważam akcje
Pol-Aquy za zdecydowanie niedowartościowane” – dodaje.
Jednak w komunikacie prezes nie poinformował, ile akcji sprzedał
i jaką część kapitału spółki one stanowiły.
Według danych ze strony internetowej spółki Marek Stefański ma
53,44 proc. spółki plus 3,65 proc. w wyniku realizacji umowy
odkupienia papierów od Prokom Investments.(PAP)
Z żalem należy poinformować, że główną wadą inwestowania w długim terminie są różnego rodzaju nisepodziewane zdarzenia. Zdarzenia, które nie śniły się inwestorom.
PS. Jako ilustracja obrazek http://www.cartoonstock.com/lowres/aba0169l.jpg.
Zamieszczam tylko link, z uwagi na prawa autorskie.


Dodaj komentarz