„[15 października 1987 roku] Peter Palmedo kupił opcje put „out-of-the-money” za sześćdziesiąt tysięcy dolarów. Opcje, które zyskiwałyby na wartości w razie załamania rynku.[…]
Opcje które kupił Palmedo pare tygodni wcześniej za grosze, wzrosły ostatecznie do 20-30 dolarów. Kiedy na koniec tygodnia opadł kurz, dwudziestosiedmioletni Palmedo pożegnał się z nami i rozpoczął życie rentiera w Sun Valley w Idaho wraz ze swoją rodziną i siedmioma milionami dolarów na koncie”
“A Demon of Our Own Design” Richard Bookstaber
W ramach eksperymentu związanego z pojawieniem się (powtórnym) warratów na akcje i WIG20 postanowiłem dokonać kilku transakcji. Mam już swoje przemyślenia na ten temat i być może za jakiś czas giełda powinna przemyśleć sposób notowań tychże, albo… no właśnie, instrument znów nie spotka się z zainteresowaniem.
Generalnie sytuacja wygląda dość pozytywnie. Animator (Raiffeisen Centrobank AG) będący równocześnie emitentem warrantów kwotuje je wystawiając po stronie kupna i sprzedaży po 10 000 lub 20 000 sztuk. Spread nie jest zbyt atrakcyjny, ale jeśli się liczy na to na co liczył Palmedo – czyli gwałtowne zmiany nie ma to większego znaczenia. W tym momencie wszelkie sensowne wyceny również nie mają znaczenia. Ot po prostu bierzemy z rynku to co dają, licząc na łut szczęścia. W takich sytuacjach włożenie większej kwoty (nie mówiąc już o 60 tys. dolarów) byłoby dużą nieostrożnością. Animator ma nad nami władzę – bo może swoje oferty wycofać, a wtedy nawet najlepszy ruch nam nie pomoże. Zwłaszcza jeśli na rynku jesteśmy tylko my i grubas, czyli animator.
Krótko mówiąc w ramach eksperymentu kupiłem warranty put na PKN Orlen po cenie 0.45 zł Od razu zacznę narzekać, wybór warrantów put jest delikatnie mówiąc ograniczony – proporcja jest 5:1.
Po kilku dniach uznałem, że skasuje moje setki procent. No dobra, postawiłem na ten zakład 300 złotych. I nie setki tylko sto kilkadziesiąt.
Animator kwotował następujące ceny 1.21/1.40. Złożyłem zlecenie z limitem (na tym rynku nie można składać PKC) po 1.21 i widzę, że zlecenie nie weszło.
No tak oferta jest już 1.17/1.40
PKN spada, na warrantach put animator obniża oferty. Interesujące. Ale nie zdziwię się niczemu. Po kilku dniach eksperymentów zaczynam wierzyć w teorię spiskową. Bo co zrobiłem jakąś operację, to znikały oferty. Ofert również nie było przez sporą część na jednej sesji, gdy rynek szaleńczo jechał na dół. No dobra, wiem, że animator nie jest dobrym wujkiem, ale jednak jakaś gorycz pozostaje.
Wracając do transakcji, zmodyfikowałem zlecenie do 1.17 i… rynek stoi. Jest równoważenie.
Ki diabeł? Przecież oferty były.
Włączam widok rozszerzony i widzę, że widełki maksymalne to 0.90 groszy.
Zgłupiałem już zupełnie. Nie wierząc w to co widzę. Oferty są, ale ich nie ma.
Gorączkowo szukam warunków obrotu, żeby sprawdzić coś, w co nie wierzę, że zrobiono.
A jednak:
„Kurs otwarcia, kurs transakcyjny i kurs zamknięcia może być wyższy (górne ograniczenie) lub niższy (dolne ograniczenie) od kursu odniesienia najwyżej o 100%.”
Cudownie. A jeszcze cudowniejsze jest to, że kursem odniesienia jest moja transakcja sprzed kilku dni. Nie wierzę, że coś takiego zrobiono. Wyobraźcie sobie teraz jakbyście się czuli, gdybyście postawili całe 60 000 dolarów J
Bookstaber opisuje, co prawda, że w pewnym momencie oferty na opcjach, które posiadał Palmedo zamarły, ale wówczas generalnie był problem z ofertami, a nie wynikało to z nierozsądnych ograniczeń.
Jak można robić widełki na rynku, na którym robienie ich nie ma sensu. A poza tym po co je robić, skoro animator poza tymi widełkami pokazuje oferty. Coś system chyba szwankuje.
W końcu po piętnastu minutach moje zlecenie jest realizowane. No tak zadziałał punkt: „W przypadku równoważenia lub zawieszenia przewodniczący sesji może zmienić ograniczenia wahań kursów.”
Swoją drogą zadziwia mnie, że owa uznaniowość po tylu latach istnienia pochodnych na GPW wciąż istnieje. Bo owo „przewodniczący może zmienić ograniczenia” dotyczy również kontraktów. Co oznacza, że nie ma określonego czasu równoważenia. Rynek bazowy może spadać w przepaść, a pochodne wiszą i czekają na „decyzję przewodniczącego sesji”.
No dobra, ostatecznie zarobiłem swoje 160% będzie się czym chwalić przy piwie (zwłaszcza, że ta transakcja na trochę owego piwa zarobiła), ale nie jestem pewien, czy nie poczekam na parę zmian na tym rynku, zanim postawię więcej niż kilkaset złotych.


Dodaj komentarz