Większość inwestorów podejmuje decyzje intuicyjnie, a że emocje tę intuicję zaburzają, stąd rodzi się wiele problemów.
Próby okiełznywania emocji to proces skazany na porażkę (o czym była mowa w części 1.), a wszelkie inne próby ich regulowania, choć mogą się w dużej części powieść, to problem się nie rozwiązuje. Dlaczego? Ponieważ nigdy nie mamy pewności co z tych emocji pozostało w podświadomości, która jest zarazem siedliskiem intuicji.
To dlatego istnieje inne rozwiązanie problemu – skupianie się na swoim zachowaniu, na prawidłowej reakcji, na dokonywaniu ruchów wyłącznie zaplanowanych i zgodnych z regułami. Intuicyjnym decyzjom w takich kryzysowych sytuacjach niespecjalnie można bowiem ufać. Chyba każdy zna to już z własnego doświadczenia, nie tylko giełdowego.
W praktyce inwestora chodzi w takim razie przede wszystkim o zarządzanie odpowiedzią behawioralną na emocję, a nie samą emocją. Przy czym ma to być działanie NIE DYKTOWANE przez emocje.
Emocja zawsze bowiem generuje tendencję do niepożądanego działania. Np. strach kusi do ucieczki, sprzedaży; chciwość do dokupowania i zwiększanie ryzyka; FOMO do kupowania za każdą cenę; żal do zemsty, itd.
Nie wybieramy sobie fizjologicznego działania emocji i nie mamy na jej powstanie wpływu. Mamy jednak wpływ na to czy i jak prawidłowo zadziałamy pomimo niej. To przestrzeń między bodźcem a reakcją. Można czuć silny strach i nie sprzedać, jeśli działanie jest zgodne z planem. Można czuć euforię i nie zwiększyć ryzyka, jeśli proces na to nie pozwala.
Stąd lepsze niż zarządzanie emocjami jest zarządzanie decyzją w prawidłowy sposób w obecności emocji, czy zarządzanie relacją emocja–działanie.
Regulacja emocji jest pomocnicza w tym procesie. Warto nad tym pracować i się tego uczyć, przydaje się także w innych życiowych sytuacjach. Wkrótce pojawi pełen praktycznych porad przewodnik to tego celu w zakresie inwestowania. Jednak to regulacja działania jest tu nadrzędna. Można mieć silną emocję i podjąć dobrą decyzję. Można też czuć spokój i podjąć głupią decyzję, np. z powodu nadmiernej pewności siebie. Liczy się nie to, co czujesz, lecz to, co robisz z tym uczuciem i ze sobą.
Praktyczny model calego procesu powinien wyglądać tak:
- Emocja – pojawia się automatycznie.
- Pauza – nie klikamy od razu.
- Etykieta – nazywamy, co czujemy.
- Weryfikacja – sprawdzamy, czy działanie, jakie chcemy podjąć wynika z planu, z danych, z przyjętych reguł. Obserwujemy czy nie wynika z emocji.
- Decyzja – działamy albo świadomie unikamy działania.
- Zapis – analizujemy ten proces, nie tylko sam wynik.
- Poprawki – jeśli nie jesteśmy w stanie poprawnie podejmować decyzji zgodnie z regułami, być może trzeba dopracować reguły (np. sprzedać tylko część pozycji w razie kryzysu) albo popracować nad własnym małpim rozumem (np. z psychologiem).
Inwestor nie musi być stoickim posągiem. Ma mieć plan i strategię w których emocje informują, ale nie rządzą. Przewaga na rynku nie polega na braku emocji, lecz na przewidywalnej, zdyscyplinowanej odpowiedzi na nie.
Wielu inwestorów zakłada po cichu, że aby działać dobrze, trzeba najpierw poczuć spokój. Skoro spokoju nie ma, odkładają decyzję albo podejmują ją pod presją. To pułapka, bo spokój często nie nadejdzie, zanim rynek zmusi do ruchu. Czujesz strach? Świetnie. Teraz zrób to, co zaplanowałeś. I tu jest często problem, o ile ktoś nie ma planu, a koniecznie chce się zdawać na przebłyski intuicji (zawodne, jak już wiemy).
Kluczem jest w takim razie podejmowanie ustaleń, a potem tylko ich bezwzględna realizacja. To najważniejsze. Jeśli oglądaliście najnowszy film o Odyseuszu, to przypomnijcie sobie scenę przywiązania go do masztu. Po co mu to było? Wiedział, że usłyszy śpiew syren i straci rozsądek, więc zdecydował wcześniej, a załodze kazał nie słuchać późniejszych rozkazów. Plan inwestycyjny jest takim masztem. Powinien zawierać przynajmniej 3 punkty związane z emocjami:
Punkt 1 to własne zasady inwestycyjne. Muszą być na tyle konkretne, żeby w stresie nie trzeba było interpretować, tylko wykonać.
Punkt 2 to wypracowanie własnych zasad awaryjnych pod hasłem „co, jeśli”. Z góry przygotowana reakcja jest łatwiejsza do wykonania niż improwizacja pod presją.
Punkt 3 to zasady pozwalające UNIKAĆ powstawania niekoniecznych emocji. Typu nie otwierać nadmiernej pozycji nie pozwalającej spać. Albo nie sprawdzać co chwilę notowań przy inwestowaniu długoterminowym.
Naprawdę warto się tym zająć!

–kat–


Dodaj komentarz