Kurs ropy wysoki – dlaczego rynki akcji nie są tym przejęte?

Takie pytanie jak w tytule zadał nam na profilu X jeden z czytających nas inwestorów. Zwięzła odpowiedź w poniższym tekście.

Samo pytanie jest jak najbardziej zasadne. Ropa to w końcu krew gospodarki. Zakłócenia w jej dostawach z powodu blokady cieśniny Ormuz oznaczają perturbacje w gospodarkach, szczególnie zależnych od jej importu (jak Azja). A brak oznacza jej wzrost kursu, to z kolei bezpośrednio przekłada się na ceny dóbr i usług, czyli zwiększoną inflację. Zaczyna być ten efekt widoczny nawet w USA, o ironio największego producenta ropy na świecie.

Wszystkie te czynniki mogą zagrażać zyskom i cenom spółek giełdowych w negatywny sposób. Poza spółkami związanymi z energią, które na tym korzystają. One stanowią pierwszy z czynników powodujący, że rynek giełdowy jako całość trzyma się przy szczytach.

Spadki kursów akcji na świecie zaraz po wybuchu wojny USA-Iran były pokłosiem szoku z powodu gwałtownego skoku ceny ropy w górę i słusznych obaw o wpływ tego na gospodarki. Jednak kurs ropy nie przekroczył znacząco poziomów maksymalnych z początku konfliktu, a rynek zaczął się do tego przyzwyczajać. I na szczęście do tej perturbacji adoptować.

Kolejna rzecz to wielokrotne obiecanki Trumpa, że wojna jest skończona. To powodowało gwałtowne spadki ropy, które uspokajały rynek, a przy okazji dały zarobić ogromne pieniądze ludziom, którzy o informacjach Trumpa wiedzieli wcześniej. Nie trzeba długo szukać – w ostatnią środę kolejny raz rynek usłyszał zapewnienie o końcu wojny i ropa natychmiast spadała a akcje wzrosły. To dobry sposób manipulacji i rynek się wprost boi, że pozycje na jej wzrosty mogą w każdej chwili okazać się rujnujące dla rachunku.

Mieliśmy także w pewnym momencie uwolnienie awaryjnych rezerw ropy przez Międzynarodową Agencja Energetyczną IEA oraz podaż z zapasów wielu krajów. A Chiny nie dość, że wcześniej zrobiły sobie poduszkę, to ich statki przez Ormuz mogły pływać. Do tego ruszyła w tamtym kierunku ropa irańska, na którą przed konfliktem panowało embargo. To wszystko przynajmniej tamowało wzrosty kursu.

Więcej także sprzedają USA skoro jest to ropa łatwo dostępna. Zresztą samo zapotrzebowanie spadło, ponieważ konsumenci i biznes nastawiły się na oszczędne zużycie w tych warunkach. Rynek potrafił szybko się przystosować, znaleźć obejścia czy uruchomić szarą strefę.

Zbieg tych wszystkich okoliczności prowadzi do utrzymania się kursu ropy na wysokich poziomach dopóki Ormuz nadal jest blokowany, ale inwestorzy przestali się bać ryzyka z tej strony. Przy czym wciąż żyją nadzieją, że ten konflikt jest chwilowy i lada moment nastąpi odetkanie wąskich gardeł. A świat doskonale wie, że Trump już w zasadzie przegrał tę wojnę z powodów pozamilitarnych i nie może sobie pozwolić na jej kontynuację. I z powodu nadchodzących mistrzostw w piłce nożnej, i z powodu wyborów, a także z uwagi na drastyczne spadki poparcia obywateli. Brak strategii maskuje więc dziesiątkami obietnic na wyrost, choć niektórzy mówią wprost, że to kłamstwa.

No i wreszcie oczy inwestorów odwróciły się z ropy na gorące sektory związane z AI, półprzewodnikami, pamięciami i centrami danych. Mega wzrosty nakryły doniesienia z Iranu i na ropę tylko narzekają już tylko ci, którzy podjeżdżają na stacje benzynowe. Droższe paliwo jednak póki co nie spowalnia sprzedaży innych dóbr konsumpcyjnych, co rynek może tylko przyjąć z wdzięcznością.

A zresztą i historia cen nie wskazuje, by droga ropa była problemem dla indeksów giełdowych. Pokazuje to poniższy wykres. Zaznaczone na nim są czerwonymi strzałkami te okresy gdy istotne trendy wzrostu cen ropy (niebieskie) pokrywały się ze wzrostem indeksu S&P 500 (pomarańczowy):

Owszem, nie zawsze ta korelacja była pozytywna. Zdarzały się także okresy, gdy drożejąca ropa jednak dokładała się do zniżki indeksu (recesje). Czy tak może być i teraz?

Jak najbardziej. Jeśli brak ropy będzie się przedłużał i jej kurs pozostanie wysoki, rynki w końcu mogą realnie zacząć cierpieć. To może sprowokować jakiś impuls korekcyjny w akcjach. A eksperci szacują, że gdyby nawet Ormuz otworzyć zaraz, dojście do stanu obrotem ropy sprzed wojny potrwa miesiącami. To może być więc tykająca bomba, którą na szczęście maskują w międzyczasie inne pozytywy, z technologiami w szczególności.

—kat—

Podziel się tym artykułem:

Polecamy

Autorzy

Najnowsze komentarze

  1. @ Czytelnik To są interesujące pytania ale wymagają dobrej, "długiej", bazy danych z notowaniami amerykańskich spółek.

  2. 1. Czy takie same zależności/zachowania kursów można zaobserwować w przypadku pojedynczych akcji? Mam tutaj wątpliwości. 2. Kiedy po kilkuletnim boomie…

  3. To jest bardzo ciekawy komentarz, dziękuję. Zastanawiam się teraz, skoro taki spadek oczekiwanych zysków (do 3% w IIQ-2027) jest spodziewany,…

  4. Tak. 12345678901234567890 (te cyferki są tylko dlatego, że tak krótki komentarz nie był akceptowany) 🙂

Tagi

Najnowsze wpisy

Komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *