Biuro Prasowe wyjaśnia i tłumaczy

Na każdy złożony problem istnieje odpowiedź, która jest jasna, prosta i błędna.

H.L. Mencken

Powinienem zacząć od czegoś aktualnego. Na przykład od tego, jak Ministerstwo Finansów poradziło sobie z komunikacją w momencie wprowadzania systemu KSEF do księgowania faktur elektronicznych. System wprowadzono 1. lutego 2026, w niedzielę. I na koncie w X, pojawiały się optymistyczne komunikaty, ile to już wystawiono faktur i że pełen sukces, aż do poniedziałku, gdy wszystko stanęło. Użytkownicy nie mogli się zalogować. Liczba zapytań i prób wejścia była tak ogromna, że nastąpiła jedna wielka awaria. Ale, to była tylko subiektywna i powierzchowna ocena nieodpowiedzialnych użytkowników. I wówczas Na koncie twitterowym Ministerstwa Finansów pojawiło się wyjaśnienie.

Zgodnie z informacją Ministerstwa Cyfryzacji nastąpiło tymczasowe spowolnienie działania Profilu Zaufanego. Potwierdzamy, że KSeF działa bez zakłóceń. Przypominamy, że są inne metody logowania do KSeF.

Czyli komunikat był odpowiednikiem znanego „u mnie działa”.

Bardzo często odnoszę wrażenie, że zadaniem urzędników jest przede wszystkim nie przyznanie się do błędnych decyzji, pomyłek, czy po prostu potknięć. Z jakichś powodów, ktoś uznał, że taka komunikacja jest wyjątkowo przekonująca. Ani kroku wstecz. Jak autorytarny rodzic, który jest przekonany, że gdy powie przepraszam, to będzie skaza na jego wszechmocnym wizerunku.

Spędziłem kilka godzin pod koniec ubiegłego tygodnia w czytelni Biblioteki Narodowej. Zasiadłem nad rocznikami Gazety Giełdy Parkiet z lat 1994-1997. Szukałem jednego mojego tekstu, ale tak naprawdę zrobiłem sobie wycieczkę w przeszłość, przypominając sobie, co ciekawsze wydarzenia. Jeden z materiałów przykuł moją szczególną uwagę.

Pozwolę sobie zacytować fragment.

Kwestia hasła przewodniego kampanii „Zysk bez ryzyka” stanowi rozwinięcie motywów używanych w latach 1992–1994. Przez pojęcie „pewności” – pewności przyszłych przychodów i „zysku bez ryzyka” – w sensie prawnym – rozumie się świadczenie emitenta z góry określone, podczas gdy akcjonariusz spółki akcyjnej pozostaje w niepewności co do faktu wypłaty dywidendy.

Należy podkreślić, że w przypadku obrotu pożyczek Skarbu Państwa obligacje są instrumentem o wysokim stopniu prawdopodobieństwa uzyskania w ujęciu realnym, co wynika z konstrukcji stopy procentowej.

Oczekiwany przychód z obligacji nie jest przychodem o charakterze spekulacyjnym, zależnym od wahań notowań rynkowych. Co więcej, poziom wahań giełdowych kursów obligacji jest pomijalny w porównaniu z poziomem wahań kursów akcji.

Zarzut dokonania nadmiernego uproszczenia na potrzeby kampanii reklamowej nie wydaje się zasadny.

To jest część odpowiedzi Biura Prasowego Ministerstwa Finansów na tekst mojego redakcyjnego kolegi Darka Jarosza, w którym zastanawiał się, czy hasło „Obligacje – zysk bez ryzyka”, którym ministerstwo reklamowało nową emisję obligacji skarbowych, nie jest jednak nadużyciem i czy nie powinno się jednak wprowadzić jakieś zasady dotyczące reklam instrumentów finansowych. Dziś, po niemal 20 latach od tamtego czasu może się to wydawać zabawne, bo regulacje są nawet nadmierne, w niektórych sytuacjach, ale wówczas organ rządowy wykorzystuje uproszczony przekaz i co więcej tłumaczy, że wszystko jest zupełnie zgodne ze sztuką. Oto dalsza część odpowiedzi:

Chcemy wyraźnie zaznaczyć, że podnoszone argumenty dotyczące „pewności” zysków z obligacji w świetle praktycznego funkcjonowania rynku kapitałowego są w pełni uzasadnione.

W literaturze ekonomicznej powszechnie przyjmuje się bowiem, że obligacje emitowane przez rządy państw o stabilnej sytuacji finansowej charakteryzują się najwyższym poziomem bezpieczeństwa inwestycji.

W porównaniu z papierami udziałowymi obligacje skarbowe są instrumentami finansowymi o relatywnie niskim poziomie ryzyka.

Nie oznacza to jednak, że w historii nie występowały przypadki niewywiązywania się państw ze swoich zobowiązań jako emitenta.

Pomimo istnienia takich przypadków uważamy, że sformułowanie „Zysk bez ryzyka” jest w pełni uzasadnione na gruncie rozważań teoretycznych i praktycznego punktu widzenia potencjalnego inwestora.

Zastanawia jedynie, że tego typu artykuł ukazał się drugiego dnia sprzedaży obligacji rocznych serii o terminie wykupu 3 września 1998 r., oferowanych głównie inwestorom pozainstytucjonalnym, podczas gdy kampania reklamowa trwa już czwarty miesiąc.

Mamy rok 1997. Kryzys azjatycki i wzrost rentowności obligacji różnych krajów. Nie jest więc tak, że to dopiero początki rozwoju rynku, gdzie wszyscy się uczą i nie znają ryzyka kredytowego, ryzyka inflacji, czy ryzyka stóp procentowych. Rok później Rosja ogłosiła niewypłacalność i jej obligacje straciły na wartości. Ale w urzędniczych wyjaśnieniach należy zacząć zastanawiać się (ostatni akapit) jaki cel mógł mieć dziennikarz pisząc taki tekst, w takim momencie.

Co ciekawe autor tekstu, czyli Darek Jarosz skoncentrował się wówczas przede wszystkim na sytuacji nabywców obligacji skarbowych przed II wojną światową oraz zwykłym ryzykiem rynkowym, gdy nabywca straci sprzedając papiery po niższej cenie.

Bardzo mnie rozczuliła tamta odpowiedź biura prasowego ministerstwa sprzed dwudziestu lat, gdy przeglądałem archiwa. Sam zresztą kilka lat później również prowadziłem korespondencję z innym rzecznikiem tego samego ministerstwa, pracując w zupełnie innej gazecie. Łączy je zwykle to o czym mówił wspomniany na początku tego tekstu amerykański satyryk i publicysta. Proste odpowiedzi na złożone problemy niemal zawsze są błędne. A jeśli dodatkowo odpowiada urzędnik, to możemy uznać, że dodatkowo będzie próbą udowodnienia, że urząd ma zawsze rację.

Tekst D. Jarosza

Odpowiedź MinFIn

Podziel się tym artykułem:

Polecamy

Autorzy

Najnowsze komentarze

  1. @ Czytelnik To są interesujące pytania ale wymagają dobrej, "długiej", bazy danych z notowaniami amerykańskich spółek.

  2. 1. Czy takie same zależności/zachowania kursów można zaobserwować w przypadku pojedynczych akcji? Mam tutaj wątpliwości. 2. Kiedy po kilkuletnim boomie…

  3. To jest bardzo ciekawy komentarz, dziękuję. Zastanawiam się teraz, skoro taki spadek oczekiwanych zysków (do 3% w IIQ-2027) jest spodziewany,…

  4. Tak. 12345678901234567890 (te cyferki są tylko dlatego, że tak krótki komentarz nie był akceptowany) 🙂

Tagi

Najnowsze wpisy

Komentarze

2 odpowiedzi na “Biuro Prasowe wyjaśnia i tłumaczy”

  1. Awatar ktos

    Mala korekta: rozumiem ze mowimy o wydarzeniach sprzed prawie 30 lat a nie 20-tu?

    1. Awatar GZalewski
      GZalewski

      tak!!!!
      dzięki
      Chciałem wierzyć, że to nie było tak dawno
      😉

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *