Czwarty kwartał każdego roku jest zwykle pozytywnie kojarzony z koniunkturą na giełdzie, którą napędza rajd Św. Mikołaja, świąteczna sprzedaż, koniec roku i związana z tym inżynieria podatkowa oraz tzw. strojenie witryn.
Czy tak jest w istocie?
Poniższy diagram pokazuje średnie rozkłady zmian indeksu S&P500 w 4 kwartałach roku, liczone od powstania indeksu:

Jak widać 4 kwartał wypada bardzo okazale na tle pozostałych: 4,3% średniego wzrostu, czyli 2 x tyle co w 1 i 2 kwartale, do tego zyskowne było 79,7% czwartych kwartałów. Nie zawsze więc optymizm rządzi ostatnim kwartałem, co 1/5 zakończyła się jednak pod kreską.
Takie samo wyliczenie zrobiłem dla naszego WIG20:

Zielone słupki pokazują średnią zmianę we wszystkich 4 kwartałach roku w historii. I u nas cechuje się on najwyższą stopą zwrotu wśród wszystkich: 7,84%. Jednak jeśli chodzi o procent kwartałów z pozytywną zmianą, to mamy nieco mniej niż w USA bo tylko 63,6%. I to dokładnie tyle samo, co zyskownych 1-szych kwartałów.
Pomijając lata 90-te, czyli mocnej niepłynności, najlepszy 4-ty kwartał w XXI wieku mieliśmy na WIG20 w 2022 roku, czyli na początku obecnej hossy: +30%. Najgorszy wypadł w okresie kryzysu, czyli w 2008 roku: minus 24,9%.
Poprzedni kwartał skończył się na minusie. W historii WIG20 gdy trzeci kwartał był negatywny, w 2/3 przypadków czwarty kwartał okazywał się dodatni.
Jedyne co nam pozostaje to nadzieja, że mimo wszystko na koniec roku pojawi się jakiś tradycyjny rajd na GPW i wyciągnie nieco indeks z ostatnich spadków.
—kat—

