W kończącym się roku mieliśmy w Warszawie okresy, w których mogliśmy – wreszcie – cieszyć się lepszą postawą rynku na tle otoczenia. W końcówce GPW znów zaczyna być relatywnie słabsza i ponownie staje się częścią przegranej walki z najtańszym dostępnym sposobem inwestowania w jakiś ETF na S&P500.
Poniższy wykres pokazuje zmiany roczne indeksów S&P500, WIG20, WIG i ETF iShares MSCI Emerging Markets (EEM). Przy wielu wadach prostych porównań bez trudu można odnotować, iż do finałowego kwartału roku gracze na GPW mieli powody do radości. Wygrana Warszawyy z najważniejszym rynkiem świata utożsamionym z S&P500 i z resztą rynków wschodzących utożsamionych z EEM, to widok w ostatnich latach równie rzadki, jak sukcesy polskich piłkarzy. Część inwestorów w Warszawie czekała na taki rok zdecydowanie za długo. Naprawdę bez ekspozycji na rynki zagraniczne ponosiła koszt alternatywny w postaci utraty łatwych zysków przy mniejszym ryzyku.
za: stooq
Końcówka roku przynosi kolejną odsłonę rozczarowania. WIG i WIG20 znów są słabsze od S&P500 i już raczej nie wygrają ze światem. Pocieszeniem może być relatywna siła na tle rynków wschodzących, ale przedłużenie perspektywy z pierwszego wykresu na okres 5 lat pozwala odnotować, iż stale jesteśmy relatywnie słabi. Dla graczy, którzy szukają swoich szans w szybkiej spekulacji zachowanie GPW nie jest tragiczne, ale dla inwestujących w średnich terminach – nie mówiąc już o perspektywach typu dekada – rynek warszawski ma za sobą kolejny rok, w którym patrioci rynkowi liczą straty związane z brakiem ucieczki na rynki zagraniczne.
za: stooq




Dodaj komentarz