Finałowy kwartał

Finałową sesją września dobiliśmy do końca III kwartału. Końcówka okazała się korekcyjna i w sumie dość standardowa jeśli chodzi o zachowanie rynków we wrześniu. Warto zatem spojrzeć na bilans pierwszych dziewięciu miesięcy roku i rzucić okiem w szklaną kulę w poszukiwaniu prognozy na finał roku.


Wykres poniżej pokazuje zmiany indeksów i dwóch towarów w perspektywie year-to-date. Oczywiście indeksy amerykańskie jeszcze nie zakończyły swoich finalnych sesji września, ale wpływ dzisiejszych rozdań na Wall Street będzie marginalny dla obrazu roku do końca września. Na pierwszy rzut oka widać, iż fajerwerków nie ma. Dominują zmiany od kilku do kilkunastu procent, z wybijającym się na plan pierwszy wzrostem indeksu WIG o 23,3 procent. Kto pomyślał, że będziemy najlepszym rynkiem roku? Bijemy Nasdaqa. Bijemy Chińczyka. W zestawieniu przegrywamy tylko z ropą.

Również wynik WIG20 na tle konkurencji daleki jest od wstydu. Do 1 października polskie blue chipy wygrywają w tym roku nie tylko z blue chipami amerykańskimi, ale też niemieckimi i koszykiem 100 największych spółek z rynku Nasdaq. Muszę przyznać, że lekko nieswojo czuję się raportując sukcesy polskiego rynku, również z banalnego powodu – stale traktuję GPW jako rynek do spekulacji, o dyskusyjnej ofercie na tle świata. Zestaw spółek polskich zwyczajnie przegrywa fundamentami i perspektywami na przyszłość ze spółkami z pierwszej ligi światowej, ale zmiany procentowe YTD są bezlitosne.

W tym położeniu relatywnej siły na tle świata stajemy na progu finałowego kwartału z wątpliwościami i nadziejami. Oczywiście nie brakuje powodów do spadków. Wszyscy je znamy. Rentowność długu. Zmiany w polityce monetarnej banków centralnych. Inflacja. Ryzyka dla wzrostu gospodarczego. Potencjalna, techniczna recesja w przyszłym roku. Wyliczać można w nieskończoność. Nie wszystkie się zmaterializują, ale każda może spowodować, iż dalsza wspinaczka indeksów będzie raczej marszem po ścianie strachu, a nie po ścianie pewności.

Same zmiany procentowe najważniejszych indeksów jawią się jako wyczerpujące standardowe wzrosty w skali roku. W efekcie nawet trzy miesiące trendów bocznych nie zabiorą rynkom dobrego roku. Poprawienie rekordów hossy dałoby już zmiany bardziej standardowe dla okresu taniego kredytu i dbania o inflację przez banki centralne. Spadki w IV kwartale jawią się dziś jako zaskakujące, choć nie brakuje prognoz, że Wall Street czeka 30-procentowa korekta. W praktyce byłoby to techniczna bessa, więc realnie ktoś rzucił na rynek perspektywą końca rynku byka. Osobiście obstawiam scenariusz wzrostowy. Nie wiem tylko, czy na GPW.

Podziel się tym artykułem:

Polecamy

Autorzy

Najnowsze komentarze

  1. @ Czytelnik To są interesujące pytania ale wymagają dobrej, "długiej", bazy danych z notowaniami amerykańskich spółek.

  2. 1. Czy takie same zależności/zachowania kursów można zaobserwować w przypadku pojedynczych akcji? Mam tutaj wątpliwości. 2. Kiedy po kilkuletnim boomie…

  3. To jest bardzo ciekawy komentarz, dziękuję. Zastanawiam się teraz, skoro taki spadek oczekiwanych zysków (do 3% w IIQ-2027) jest spodziewany,…

  4. Tak. 12345678901234567890 (te cyferki są tylko dlatego, że tak krótki komentarz nie był akceptowany) 🙂

Tagi

Najnowsze wpisy

Komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *