Czwartek przyniesie zamieszanie na rynkach związane z działaniami Europejskiego Banku Centralnego, które część graczy chce interpretować w kategoriach zmiennej przesądzającej o spadku eurodolara do poziomu 1.00.
Bez wątpienia umocnienie dolara był jednym najważniejszych wydarzeń ostatnich kilkunastu miesięcy. Zapowiedzi podniesienia ceny kredytu w USA łączyły się na rynku z luzowaniem ilościowym w innych gospodarkach, czego pochodną było min. osłabienie euro, ale też zamieszanie na rynkach surowcowych i faktyczne wzmocnienie procesów deflacyjnych w związku ze spadkiem np. cen ropy. Z mieszanki czynników rynek zbudował świat, w którym ropa kosztuje 40 dolarów za baryłkę, a euro i dolar zmierzają do parytetu.
Rzućmy zatem okiem na wykres eurodolara w kompresji miesięcznej, która musi wywoływać pytania o spadek pary wybiegający poza poziom 1.00. Wśród czytelników naszych blogów nie brakuje zapewne szanujących analizę techniczną, jak i jej zagorzałych przeciwników. Wszyscy jednak zgodzimy się, iż na poniższym wykresie bez trudu można wyrysować układ, który grozi spadkiem eurodolara do poziomów daleko przekraczający psychologiczną barierę. Dla równowagi odnotujmy jednak fakt, iż wykresy mają w sobie rynkową prawidłowość mówiącą o wyprzedzaniu przez ceny wydarzeń z przyszłości.
W tej perspektywie patrząc eurodolar ma w sobie zarówno luzowanie ilościowe w strefie euro, jak i pierwszą od dekady podwyżkę stóp procentowych w USA. Możemy zatem tylko spekulować, co musiałby się jeszcze wydarzyć, by powyższy wykres – z naszej platformy bossaFX – miał szansę osunąć się do poziomów ostatni raz oglądanych w 2001 roku. Nowy kryzys w Europie? Załamanie w Chinach? Rozlanie się wojny w Syrii na inne kraje regionu? A może wystarczy tylko powrót presji inflacyjnej w USA, która będzie tematem w roku 2016? Każdy zapewne znalazłby inną zmienną, który pasowałaby do tezy.
Nie zanudzałbym czytelników tymi pytaniami, gdyby nie fakt, iż część graczy w Warszawie zdaje się nie uzmysławiać ryzyk, jakie niesie możliwe umocnienie dolara dla GPW. Poniżej mamy pięcioletni wykres EURUSD z doklejonym do niego przebiegiem WIG20. Widzimy na nim konsekwencje wielomiesięcznej konsolidacji, która w ostatnich latach nudziła nas na rynku warszawskim. Widzimy również zbieżność ostatniej przeceny w Warszawie ze słabością wspólnej waluty do dolara. Możemy zatem zadać pytanie, co stanie się z cenami w Warszawie, gdy eurodolar przebije poziom 1.00? Jasne, że możemy, ale czy mamy odwagę na szczerą odpowiedź?




Dodaj komentarz