Ostatni miesiąc przyniósł emocje, których część graczy krócej obecnych na rynkach mogła nie doświadczyć w swojej karierze. W istocie nawet media i komentatorzy zdają się nie znać przyczyn dynamicznego wzrostu zmienności i mają problem z określeniem korzeni ostatnich spadków. W efekcie genezy mocnej przeceny szuka się na tak odległych polach, jak strach przez pandemią gorączki krwotocznej.
Na rynku dochodzi już do takich paradoksów, jak analizy pokazujące wpływ poprzednich pandemii na rynki akcji. Jedną z prac przygotowali analitycy z Socionomics. Wykres zamieszczony poniżej ma pokazywać korelację pomiędzy innymi epidemiami w historii a wartością DJIA skorygowaną o PPI. Uważne wsłuchanie się w argumenty stojące za analizą pokazuje, iż całość wygląda subtelniej niż ten wykres. Niemniej, zdegenerowanie internetu od momentu przejścia z kultury txt do kultury mema spowoduje, iż niewiele osób zada sobie trud pełnego zrozumienia całości obrazu i zadania krytycznych oraz kontrolnych pytań wobec prezentowanego wyniku.
(Źródło: Medical Daily)
W efekcie na rynku rośnie zainteresowanie spółkami produkującymi kombinezony czy maski ochronne, których akcje szybują po kilkaset procent. Dobrym przykładem są tu firmy Alpha Pro Tech (APT) czy Lakeland Industries (LAKE), które – jak pokazują wykresy poniżej z naszej aplikacji Infront – dostępne są w DM BOŚ przez usługę zagranica. Każda z tych firm zanotowała ostatnio imponujące wzrosty po okresie flauty i właściwie można je nazwać jednymi z najgorętszych inwestycji przełomu września i października, z akcentem na ostatnie dni, w trakcie których świat wystraszył się pandemią Eboli w USA.
Prywatnie uważam, iż panika jest zdecydowanie przedwczesna, choć bez trudu rozumiem medialną gorączkę, jaka towarzyszy pierwszym przypadkom gorączki krwotocznej na terenie Stanów Zjednoczonych. Z punktu widzenia inwestora ciekawsze jest zachowanie rynku, który potrafi podnosić ceny spółek po kilkaset procent nie wiedząc właściwie, czy całość zamieszania nie wygaśnie równie szybko, jak panika związania z epidemią grypy H1N1 w 2009 roku. W istocie rok 2009 i 2014 były pod wieloma względami podobne a pandemia tzw. ptasiej grypy miała zagrozić wówczas kruchemu ożywieniu gospodarczemu.
Po latach okazało się, iż całość zamieszania była rozdmuchana przez medialną bieżączkę, ale nie przeszkadziło to odegrać tego samego scenariusza w kontekście gorączki krwotocznej. Przypomnijmy zatem, iż już w kontekście grypy H1N1 zaczęto mówić o możliwym wykorzystaniu wirusa, jako broni biologicznej przez grupy terrorystyczne. Dziś to samo zaczyna pojawiać się, tylko w roli głównej mamy Ebolę. Jedno jest zatem pewne, reakcje rynku na medialne zamieszanie wokół wirusa Eboli staną się bazą do analogicznych analiz w przypadku kolejnych epidemii. Wspólnym mianownikiem będzie jednak tylko nadzieja, którą można sprowadzić do hasła reklamującego film Contagion* – Nothing Spreads Like Fear.
Dla równowagi proponuję zapoznanie się prostym algorytmem, który traktuje obecny poziom zagrożenia z odpowiednim dystansem.
* świetny film na weekend.





Dodaj komentarz