Na początku września autor bloga Humble Student of the Markets zwrócił uwagę na ignorowane przez dużą część inwestorów ryzyko polityczne i geopolityczne. By uzmysłowić sobie to ryzyko warto spojrzeć na wykres z najnowszego wydania Global Investment Returns Yearbook, który porównuje nominalne zachowanie rynków akcyjnych w państwach wschodzących i rozwiniętych w ostatnich 114 latach.
Wnikliwi inwestorzy zauważą zapewne dwa mocne spadki na rynkach wschodzących pod koniec drugiej i piątej dekady XX wieku. Łatwo zrozumieć te obsunięcia jeśli weźmie się pod uwagę, że zgodnie z przyjętym przez autorów GIRY kryterium (poziom PKB per capita powyżej 25 000 USD korygowany historycznie o amerykańską inflację) w skład rynków wschodzących wchodziły wtedy Rosja, Chiny, Japonia, Portugalia, Hiszpania i Południowa Afryka. Można się więc domyślić, że spadek około 1920 roku to efekt rewolucji bolszewickiej w Rosji a spadek pod koniec lat 40. to efekt porażki Japonii w II wojnie światowej i zwycięstwa rewolucji komunistycznej w Chinach.

Jeśli przejdziemy do części raportu szczegółowo omawiającej poszczególne rynki akcyjne to zobaczymy, że na rynkach akcyjnych przytrafiły się inne gigantyczne obsunięcia. Także one miały związek z ryzykiem politycznym: albo rewolucją albo przegraną wojną. Jako punkt odniesienia dla poniższych wykresów podam wyniki akcyjnego rynku w USA i syntetycznego indeksu światowego, które pozwoliłyby wartej 1 dolara inwestycji urosnąć do odpowiednio 1248 i 314 dolarów (wszystko z uwzględnieniem inflacji).*
Tak wyglądają wykresy skumulowanych, 114-letnich realnych stóp zwrotu z rynku akcji, obligacji i bonów w dwóch państwach, w których szyki inwestorom pokrzyżowały rewolucje, w Rosji (z lewej) i Chinach:

W XX wieku inwestorom mogły się także przytrafić przegrane wojny i okupacje jak w przypadku Niemiec (z lewej) i Japonii:

Z przegranymi wojnami zmagali się także inwestorzy w Austrii (tutaj doszedł rozpad imperium) i we Włoszech:

Warto podkreślić, że nie były to rynki marginalne. W I połowie XX wieku rynek niemiecki czy austro-węgierski (przed rozpadem) należały do największych rynków akcyjnych na świecie. W momencie wybuchu rewolucji w Rosji tamtejszy rynek akcyjny odgrywał istotną rolę na świecie. Na początku XX wieku stanowił około 6% kapitalizacji giełd światowych.
W wydanej dekadę temu książce Triumph of the Optimists straty inwestorów na niemieckim i japońskim rynku akcyjnym po II wojnie określono na odpowiednio 91% i 97%. Tam gdzie przyczyną zawirowań na rynkach finansowych były także rewolucje inwestorzy często tracili wszystko. Dotyczy to także polskiego przedwojennego rynku finansowego.
Powyższe rozważania powinny zwrócić uwagę inwestorom na dwa problemy. Po pierwsze, oczekiwania zysków z rynku akcyjnego wykreowane zostały głównie przez dwa niezwykle „szczęśliwe” rynki w XX wieku: amerykański i brytyjski (można wskazać rozwinięte rynki europejskie – choćby Belgię i Francję – które nawet nie zbliżyły się pod względem stóp zwrotu do USA i UK). Co ciekawe, na tych rynkach koncentrują się także badania empiryczne (choć w ostatnich 40 latach dostępność danych pozwoliła je rozszerzyć o kolejne rynki). Po drugie, w ubiegłbym stuleciu dla dużej grupy inwestorów ryzyko polityczne zdominowało (czasem nieodwracalnie) portfel inwestycyjny. Istotne pytanie brzmi: czy istnieją dobre powody by oczekiwać, że to ryzyko odegra mniejszą rolę w obecnym stuleciu? Jeśli odpowiedź na to pytanie jest negatywna to inwestorzy mogą się zastanowić w jaki sposób zabezpieczyć się przed politycznym zagrożeniem.
* Proszę pamiętać, że pierwszy wykres opiera się na nominalnych stopach zwrotu a więc nie może być porównywany z kolejnymi wykresami.


Dodaj komentarz