Mam nadzieję, że większość czytelników blogów bossy odpoczywa dziś od rynku i polityki. W sumie miałem zamiar dać odpocząć szukającym treści na naszych blogach i nie dawać pracy czytnikom RSS, ale proces polityczny zmierza w Polsce do przesilenia, więc proponuję weekendową wyprawę do… Włoch.
Wygląda na to, że po okresie względnej stabilności na polskiej scenie politycznej, której doświadczał złoty, dług a w mniejszym stopniu GPW, docieramy na rynku do punktu, gdy znów będzie rządziła niepewność i jakaś forma niestabilności politycznej. Naturalną reakcją jest ucieczka inwestorów, czego doświadczyliśmy już w poniedziałek. Uruchomiony proces dopisał właśnie kolejne rozdziały, więc można liczyć się ze scenariuszem, w którym w Polsce braknie stabilności politycznej już nie tylko przez tygodnie, ale może i miesiące – jeśli nie lata. Naprawdę polska scena polityczna wymaga przebudowy. Możliwie, iż po 25 latach od 1989 roku musimy pożegnać ludzi, którzy wcześniej doprowadzili do fenomenalnej zmiany politycznej i gospodarczej a później zbudowali scenę w obecnym kształcie.
Inaczej mówiąc dostrzegam moment, który otwiera drzwi do zmiany pokoleniowej. Sam jednak nie mam wielkich nadziei wobec obecnych 40-latków w polityce, którzy mogliby przejąć stery od 60-latków. Dlatego spodziewam się, że w kolejnych latach klasa polityczna jeszcze bardziej wyalienuje się ze społeczeństwa i mam nadzieję, że tak samo zrobi gospodarka. Myślę, że Polska zmierza bezpiecznie w stronę Włoch, gdzie przez lata klasa polityczna nie była wstanie zaszkodzić rynkowi i gospodarce, chociaż nie zapewniała też stabilności znanej z innych krajów – naprawdę właśnie ze względu na słabość klasy politycznej nigdy nie wykorzystano w pełni potencjału, jakim dysponują Włochy jako kraj i Włosi jako ludzie, choć aktywa mają imponujące.
Niemniej warto rzucić okiem na kondycję rynków akcji w kontekście niestabilnej sceny politycznej we Włoszech. Odnotujmy zatem, iż od 1945 roku Włochy miały ponad 40 premierów, co daje średni okres urzędowania mniejszy niż 2 lata. Naprawdę średnia jest niższa, bo znacząco zawyża ją pierwszy, powojenny premier – Alcide De Gasperi – który urzędował przez blisko dekadę. Później bywało gorzej albo lepiej, ale Włochy szły do przodu i po roku 1992 roku – za wikipedią – wykres indeksu giełdy w Mediolanie wyglądał tak, jak poniżej. Jak widać hossy były dynamiczne, bessy bolesne, ale trendy na tyle zdrowe, że dało się grać niezależnie od tego, kto w tym czasie był premierem.
(źródło: http://en.wikipedia.org/wiki/FTSE_MIB)
Odnotujmy zatem, że na przestrzeni 20 lat, które obejmuje wykres indeksu MIB, włoska scena polityczna wykreowała kilkunastu premierów, którzy zasiadali w fotelu średnio kilkanaście miesięcy. Część przychodziła i odchodziła w kontekście skandali tylko po to, żeby później wrócić. Jednak wykres MIB – a dokładniej FTSE MIB – radził sobie równie dobrze, jak większość indeksów w Europie. W tym czasie włoscy, absolutnie fenomenalni projektanci, dyktowali światu kanony mody i smaku a włoski przemysł samochodowy gryzł kawałek globalnego rynku motoryzacyjnego. Ferrari i inne samochody z Włoch pozostały symbolami luksusu, Vespa synonimem skutera, garnitur od dobrego angielskiego krawca musiał mieć materiał z włoskiej fabryki a torebka od Prady była torebką do parady.
PS. proszę o powstrzymanie się od dyskusji politycznych o Polsce. Są miejsca w sieci, gdzie można dać upust swojej pasji na tym polu i liczyć na większy odzew.


