?Polacy w ogromnej większości wykazują awersję do ryzyka nie tylko w warunkach możliwych zysków, ale także w sytuacji straty: wolą, w przeciwieństwie do Amerykanów czy obywateli Izraela, ponieść pewną mniejszą stratę, niż dla jej uniknięcia ryzykować w grze z losem większą stratą. Przeczy to jednej z lepiej udokumentowanych empirycznie koncepcji podejmowania decyzji w warunkach niepewności – teorii perspektywy Daniela Kahnemana i Amosa Tversky’ego, teorii bardzo wpływowej i powszechnie uznawanej nie tylko w środowisku psychologów, ale także ekonomistów, za którą jeden z jej twórców (Kahneman) otrzymał nagrodę Nobla z ekonomii w roku 2002. Niewykluczone, że właśnie dzięki tej ?skazie” jesteśmy narodem niezbyt ekspansywnym i agresywnym. Łatwo godzimy się ze stratą, aby podejmować ryzyko walki o jej uniknięcie.”
Powyższy cytat pochodzi z tekstu prof. Janusza Czapińskiego ?Optymiści i ryzykanci. Polskie paradoksy” opublikowanej w zbiorowej pracy ?Jak Polacy przegrywają, jak Polacy wygrywają” (GWP, 2005). Jakiś czas temu Michał Wojciechowski (on zaś zainspirowany jeszcze przez kogoś innego) zwrócił mi na zasygnalizowany przez Czapińskiego paradoks. Sporo się nad nim zastanawiałem, próbując znaleźć rozwiązanie tego problemu – czemu jesteśmy inni – rozmawiając między innymi z Tomkiem Zaleśkiewiczem. Przede wszystkim nurtowała mnie jedna myśl – Skąd Janusz Czapiński czerpie takie wnioski. Poza tym, że są one w sprzeczności z jak sam pisze z wynikami badań światowych (nie tylko na Amerykanach i obywatelach Izreala – jak w pierwotnych badaniach) to wyraźnie przeczył mojemu doświadczeniu.
Podczas prowadzenia wielu wykładów pozwalałem sobie skorzystać z pytań zadanych przez Kahnemana i Tversky’ego w różnego rodzaju ankietach, tak by uczestnikom zajęć pokazać empirycznie, że są fantastycznym żywym przykładem działania teorii perspektywy. Wyniki zawsze potwierdzały teorię stojąc w sprzeczności z wynikami Czapińskiego. Badania były robione na różnych populacjach – studentów (największa próbka ok. 300 osób), uczestników konferencji organizowanych przez Stowarzyszenie Inwestorów Indywidualnych (czyli nie tylko studenci), prywatne zajęcia z osobami zarówno z doświadczeniem na giełdzie, jak i bez i w różnych grupach wiekowych.
Co więcej próbowałem wyjaśnić, że owe wyniki są wyśmienitym wytłumaczeniem banalnych giełdowych sloganów ?pozwól zyskom rosnąć” i ?ucinaj straty jak najszybciej”. Jak pewnie spora grupa Czytelników wie, owe banalne zasady są jednymi z najczęściej powtarzanych i równocześnie najtrudniejszych do zastosowania. Większość uczestników gry giełdowej woli wziąć niewielki zysk, niż ryzykować, że przerodzi się w większy, z drugiej zaś strony ryzykuje bardziej gdy ma stratę – zamiast zaakceptować ją gdy jest niewielka, trzyma ją w nadziei na jej odrobienie, tymczasem ma ona tendencję do tego by się zwiększać.
Ponowię więc pytanie – co takiego się stało, że w badaniach Czapińskiego wyszło dokładnie odwrotnie. A on sam zaczął próbować wyjaśniać owo ?sprzeczne” z uniwersalną tendencją wyjaśniać na bazie wydarzeń z historii Polski.
Im bardziej zaczynałem się tym interesować, tym mocniej okazywało się, że wyniki tych badań są znane i cytowane przez innych psychologów (choćby na wykładach na UW). Zwłaszcza, że przynajmniej w kilku tekstach Czapiński swoje tezy powtarzał.
Okazało się, że źródłem wyników jest wykonywane co dwa lata kompleksowe badanie ?Diagnoza Społeczna”. Badanie pod kierunkiem prof. Czapińskiego jest kompleksowym badaniem warunków i jakości życia Polaków. Pytania o hazard i skłonności do ryzyka pojawiły się po raz pierwszy w 2003 roku. Całość wyników badań możecie Państwo znaleźć na stronach www.diagnoza.com.
Jeśli mamy już surowe wyniki badań to spróbujmy poszukać głębiej.
Najpierw przypomnijmy wyniki badań Kahnemana i Tversky’ego
a) 80% uczestników unikało ryzyka w warunkach zysków
b) 92% podejmowało ryzyko w warunkach strat
Według badań Czapińskiego
a) 76% Polaków unika ryzyka w warunkach zysków
b) 79% unika ryzyka w warunkach strat
Oznacza to, że Polacy zachowują się znacznie bardziej „rozsądnie” w warunkach strat niż populacje w innych krajach. Na tej podstawie prof. Czapiński próbuje stworzyć wyjaśnienia bazujące choćby na historycznych zdarzeniach. Ta widoczna różnica spowodowała, że zacząłem głębiej analizować uzyskane wyniki.
Poniżej publikuję odpowiedzi na te pytania i ich rozkład w dwóch grupach z podziałem na wykształcenie i aktywność zawodową
Gdyby wygrał(a) Pan(i) jakiś zakład o 200 zł. i miał(a) do wyboru: wziąć od razu 200 zł. lub rzucić monetą i albo nic nie dostać, jeśli wypadnie reszka, albo dostać 400 zł., jeśli wypadnie orzeł – to co by Pan(i) wybrał(a)?wziąć od razu/rzucać monetą
Podstawowe i niższe 84,1/15,9
Zasadnicze/gimnazjum 75,5/24,5
Średnie 75,9/24,1
Wyższe i policealne 69,8/30,2
Sektor publiczny 74,2/25,8
Sektor prywatny 73,0/27,0
Prywatni przedsiębiorcy 66,5/33,5
Rolnicy 75,9/24,1
Renciści 82,1/17,9
Emeryci 85,0/15,0
Uczniowie i studenci 69,0/31,0
Bezrobotni 76,0/24,0
Inni bierni zawodowo 78,5/21,5
Proszę zwrócić szczególnie uwagę na to, w jakich grupach najwyższe są odpowiedzi zakładające ?kasowanie natychmiastowego zysku?, czyli unikanie dalszego ryzyka w warunkach zysku. Jeśli chodzi o wykształcenie to najchętniej tak robią osoby z najniższym wykształceniem (aż 10 pkt proc. różnicy niż w pozostałych grupach), zaś w grupach zawodowych ? emeryci (85%), renciści (82,1%), bezrobotni (76%)
Teraz druga część pytania (w warunkach strat)
Gdyby przegrał(a) Pan(i) jakiś zakład o 200 zł. i miał(a) do wyboru: zapłacić od razu 200 zł. lub rzucić monetą i albo nic nie płacić, jeśli wypadnie reszka, albo zapłacić 400 zł., jeśli wypadnie orzeł ? to co by Pan(i) wybrał(a)?
Zapłacić od razu/rzucać monetą
Podstawowe i niższe 82,3/17,7
Zasadnicze/gimnazjum 77,8/22,2
Średnie 81,2/18,8
Wyższe i policealne 79,8/20,2
Sektor publiczny 81,0/19,0
Sektor prywatny 77,6/22,4
Prywatni przedsiębiorcy 73,4/26,6
Rolnicy 77,9/22,1
Renciści 81,7/18,3
Emeryci 86,7 13,3
Uczniowie i studenci 69,4/30,6
Bezrobotni 76,7/23,3
Inni bierni zawodowo 79,5/20,5
I znów ? w jakich grupach jest najmniejsza skłonność do ryzyka w warunkach możliwej straty? Osoby z wykształceniem podstawowym i niższym (82,3%) ? choć w tym przypadku dysproporcje nie są już tak wysokie, jak w poprzednim pytaniu. A co jeśli chodzi o aktywność zawodową ? 86,7% emerytów woli pewną mniejszą stratę, niż ryzykować większą. Kolejna grupa to już 81,7% i są to renciści.
Zanim przejdę do samej konstrukcji pytania, spójrzmy na to jak wyglądała próbka badań. Na pierwszy rzut oka imponująco….. 9630 osób, ale rozkład daje dużo do myślenia…http://www.diagnoza.com/20003/spis2003_caly.html
Interesujące jest np to ze najwiekszy odsetek wsrod badanych – 30,6% miały osoby z wykształceniem podstawowym. Zasadnicze i zawodowe kolejne 25,8%.
Największa próbka to uczniowie i studenci (20%) , pracownicy najemni w sektorzy prywatnym (14,7%) emeryci (14,1%) i inni bierni zawodowo (13,9%).
Odpowiedzią na moje wątpliwości może być struktura badanych. W 2003 roku 200 zł, dla grup z najniższym wykształceniem oraz (teoretycznie) z najmniejszymi dochodami mogło stanowić bardzo dużą kwotę. Przypomnę, że w 2003 roku byliśmy w trakcie dość poważnej recesji, gdzie dość często zdarzało się niewypłacanie pensji (na czas lub w ogóle) lub ogólnie problemy ze znalezieniem pracy. W takim kontekście nie musi zaskakiwać, że ludzie wolą skasować pewny zysk i przyjąć pewną (ale mniejszą) stratę. 400 złoty możliwej straty dla emeryta może być kolosalnym obciążeniem.
Inna wątpliwość wiąże się ze sformułowaniem pytania.
?Gdyby przegrał/wygrał Pan(Pani) zakład o 200 zł i miał do wyboru ? zapłacić/wziąć od razu lub rzucić monetą??, czyli przegrywamy 200 zł ? to już jest nasza strata, a następnie możemy wybrać, czy zaakceptujemy tę stratę, czy też zagramy o to by stracić 400 zł lub nie stracić nic.
W badaniach Kahnemana (i innych) to pytanie formułowane było nieco prościej
„Którą opcję byś wybrał
a) pewną stratę w wysokości 500$
b) 50 % szans straty w wysokości 1000, 50% szans uniknięcia straty
To być może zbyt subtelna różnica, ale dla mnie ważna. W pytaniu w Diagnozie Społecznej nie jest stawiane pytanie o wybór od razu, tylko najpierw poprzedzone jest wprowadzeniem, że już Pan/Pani zarobił owe 200 PLN.
Swoją drogą ciekawe rozważania na temat kwestii językowej i interpretacyjnej w stawianiu pytań i ich rozumieniu przez badanych (dotyczących również badań Kahnemana i Tversky?ego) prowadzi Gerd Gigerenzer w wydanej niedawno u nas książce ?Intuicja. Inteligencja nieświadomości? (znany przykład z Lindą).
Na koniec zostawiłem sobie jeszcze jedną wątpliwość. Na podstawie wyników badań Diagnozy Społecznej prof. Czapiński pisze: ?Generalnie w Polsce dwukrotnie mniejszy niż w Stanach Zjednoczonych odsetek osób dorosłych deklaruje udział w jakiejś formie hazardu (39%, w tym zaledwie 9% nie rzadziej niż raz w miesiącu)„. Pomijając już tradycje kulturowe, dostępność, możliwości oraz różnorodność gier hazardowych (w 2003 roku bukmacherzy zaczynają dopiero być popularni) zwrócę uwagę na postawione w badaniach pytanie
?Czy obstawia Pan(i) jakieś zakłady?”
Jestem w stanie się założyć, że przy tak postawionym pytaniu, nawet ci, którzy regularnie biorą udział w losowaniach Lotto, nie uznają tego, za ?obstawianie zakładów”.
Badania statystyczne mogą być niezmiernie ciekawe. Wnioski z nich płynące również, ale czasem warto spróbować się głębiej zastanowić dlaczego wyniki są takie, a nie inne, zwłaszcza, jeśli przeczą jakimś dobrze opisanym i udokumentowanym zjawiskom. W kontekście powyższych rozważań interesujące może być dlaczego tak a nie inaczej rozkłada się populacja badanych? Jestem w stanie sobie wyobrazić, że dokonywane na losowej próbie badania to np. telefony bądź wizyty domowe. W takiej sytuacji nie powinno być zaskoczeniem, że spora część aktywnych zawodowo nie będzie chciała poświęcać kilkunastu/kilkudziesięciu minut na wypełnienie sporego kwestia riusza. Do tego dochodzą kwestie zaufania do ankietera i inne.
W jednym z wywiadów prof. Czapiński pisze: ?Jedyną grupą społeczną odtwarzającą reakcje Amerykanów są właśnie prywatni przedsiębiorcy oraz ci, którzy przekroczyli drugi próg podatkowy. Cała reszta zachowuje się w sposób tak asekurancki, że patrzyłem na te wyniki z niedowierzaniem.”
Przytoczę tu historię opowiedzianą mi przez znajomego psychologa. Na początku swojej kariery naukowej zrobił badania, których wyniki wyszły zupełnie odmiennie niż na całym świecie. Podekscytowany perspektywami i sławą związaną z obalaniem teorii (bodaj również jakiegoś noblisty) wysłał swoją pracę z wynikami badań do prestiżowego, branżowego pisma w USA. Po pewnym czasie otrzymał grzeczną, ale dosadną odpowiedź, która – jak sam stwierdził – przydała mu się na samym początku kariery. Odpowiedź brzmiała mniej więcej tak: ?Szanowny Panie, jeśli wykonuje Pan jakieś badania, z których ktoś jest szeroko znany na świecie i powszechnie cytowany, to jeśli wyniki okażą się takie same, to fantastycznie. Wykonał Pan po prostu kolejny raz to samo co dziesiątki innych. Ale jeśli wyniki się różnią i podważają całą koncepcję, to powinien Pan przynajmniej kilka razy sprawdzić, czy nie ma tam błędu w metodologii, próbce badanej itp.”. Jak się okazało faktycznie błąd był w populacji badanej.
Swoją drogą jeśli takie są wyniki badań w ramach Diagnozy Społecznej to może emeryci powinni zacząć spekulować na giełdzie? Jeśli faktycznie są w stanie szybko ucinać straty, to droga do sukcesu stoi przed nimi otworem 😉


Dodaj komentarz