Dostałem zapytanie o to, dlaczego piszę, że ostrożnie użyty lewar pomniejsza jedynie ewentualne straty, ale nie powoduje przejścia stanu rachunku z zanurzenia do zysku.
Odpowiem w oparciu o jednocześnie oba wymienione przez mnie wcześniej zasadnicze czynniki o charakterze decyzyjnym, które odpowiadają za powstawanie strat na rachunkach tradingowych (nie tylko forexowych zresztą):
1/ Wadliwa metoda lub jej brak.
Jeśli metoda (strategia, system, pomysł) są prawidłowe i pozwalają osiągnąć przewagę na rynku to ich integralną częścią jest optymalna wielkość pozycji czyli nie przekraczający pewnego limitu lewar, zastosowany już przy projektowaniu i ewentualnie testowaniu. Każda metoda jest wrażliwa na zmiany wielkości pozycji więc nadmierne użycie lewara w pewnym krytycznym momencie niweluje zyskowność i przewagę metody, doprowadzając do nadmiernych i kumulujących się obsunięć. Mamy więc pewną równowagę, którą przyjmujemy już na wejściu czyli przy opracowaniu metody.
2/ Nieprawidłowa realizacja przyjętej metody
Stabilność zyskownej metody, której jednym z czynników działania jest wielkość pozycji, może zostać zaburzona przez szereg czynników, które skłaniają inwestora do kompulsywnego, przekraczającego założenia użycia zbyt dużego lewara. Te czynniki to choćby emocjonalne uniesienia. Jednak ważna jest tu kolejność: najpierw inwestor musi dysponować skutecznym pomysłem na grę, gdyż bez niego nie ma w zasadzie znaczenia jak bardzo i z jakich powodów będzie zmieniał lewar. Zmniejszenie go jak chciałby nadzór nie wpłynie na przejście ze strony stratnej do zyskownej kiedy brak metody gry, która daje szansę na zyskowność w określonych warunkach. Przysłowie „z tej mąki chleba nie upieczesz” ma tu jak najbardziej zastosowanie. Manipulowanie lewarem bez pomysłu na skuteczną spekulację nie prowadzi samo w sobie do długoterminowych zysków. Daje natomiast szansę co najwyżej na krótkoterminowe strzały.
Dodam tylko, ponieważ również dostałem zapytanie w tej sprawie, że istnieją dodatkowo czynniki poza decyzyjne powodujące straty, na które inwestor nie ma bezpośredniego wpływu, nie wchodzą więc w zakres tych analiz. To jednak zdarzenia jednorazowe, nie mające wpływu w długim okresie, np. zerwanie łącza internetowego, awaria komputera, błąd w danych itp.
Analiza sposobów lewarowania i ich wpływ na wyniki nie są w żadnym innym miejscu publicznym tak doskonale widoczne jak w kolejnym, krytykowanym działaniu jakim są zawody w spekulacji na forexie. Zarzuty dotyczą zwykle osiąganych rezultatów oraz sposobów ich reklamy.
Nie chciałbym rozpisywać się na temat tego drugiego, pomimo tego, że sam studiowałem również marketing. Poziom, trafność, estetyka, dobór środków i grupy docelowej w owych reklamach to temat na zupełnie inne forum. Tutaj bardziej interesuje nas przekaz. A ten w zasadzie jest dokładnie taki sam jak we wszystkich materiałach promocyjnych – pokazać się, zdobyć markę i klienta, ogłosić nowy produkt czy usługę, podkreślić swoje dobre strony i przewagę nad konkurencją, czyli wszystko co w biznesie reklamowym jest abecadłem.
Przekaz rozpisany na szczegóły w reklamach samego forexu jak i konkursów nie jest niczym nadzwyczajnym i mieści się w zakresie dopuszczalnego „koloryzowania” i nie łamie prawa, inaczej bowiem w tej branży szybko można stracić twarz, szacunek lub wręcz narazić się na śmieszność (kpiny i krytyka istnieją i tak zawsze). Zwykle niesie on treści typu: u nas jest szybko, małe spready, szeroki wybór rynków, duże zainteresowanie graczy, wysoki poziom, dobry serwis, mamy dodatkowe narzędzia itp.
A same wyniki konkursowe? No więc cokolwiek negatywnego by o nich nie myśleć i pisać, jak bardzo nie dowierzać, jak mocno byłyby niereprezentatywne, wyniki są odzwierciedleniem rzeczywistych osiągnięć zawodników, tym cenniejsze jeśli uzyskane w realnej grze a nie na demo. Rzetelnie liczone, raportowane i nagrodzone – przynajmniej w przypadku bossafx, gdzie nad wszystkim pieczę trzyma prawnik i stosowne działy nadzoru wewnętrznego i zewnętrznego. Pułap procentowy najlepszych osiągnięć może czasem oszałamiać, ale ich użycie do promocji jest ni mniej ni więcej reklamą tkwiącego w nim potencjału i dowodem jednego: po prostu forex daje takie możliwości a lewar potrafi zwielokrotnić wysiłki. Podkreślę: możliwości. Nie: gwarancje czy pewniki.
Istnieje szansa, że laik odbierze przekaz zbyt dosłownie, wybiórczo i bezrefleksyjnie, zupełnie jak reklamę proszku, który robi wszystko i jest jeszcze lepszy od poprzednika, który był już krańcowym cudem techniki i najlepszym produktem w branży. Czy znaczy to, że reklamowanie wszystkim chętnym powinno być z jakichś powodów zakazane lub naganne? A jeśli tak to branża sama powinna zadbać o reguły stosowności, etykiety czy dopuszczalnych norm i ostrzeżeń. Co zresztą niewiele pomoże tak samo jak nie pomoże żadne ostrzeżenie, że nóż służy wyłącznie do krojenia a nie zabijania czy kaleczenia. Różnica jest taka, że o właściwej i niewłaściwej funkcji noża informuje nas przekaz społeczny, o rzeczywistej funkcji forexu nie ma kto rzetelnie, w sposób w miarę przystępny i dostępny w ten sposób poinformować.
To pomówmy jeszcze przez chwilę nieco bardziej profesjonalnie między sobą, jak ludzie, którzy rozumieją, że do osiągnięcia dużej zyskowności są potrzebne umiejętności, wiedza, pomysł i kompetencje psychologiczne/behawioralne, a nie tylko chęć szczera.
W kwestii umiejętności nie musimy się wstydzić, są dostępne skoro nasi rodacy wielokrotnie wygrywali międzynarodowe konkursy forexowe lub plasowali się w ścisłej czołówce. Mamy potencjał nie gorszy niż inne narody, a 90% przegrywających na forexie nie jest żadnym światowym ewenementem. Zamiast ostrzegać postawiłbym na podkreślanie jak ważna jest edukacja i zdobywanie stosownych kompetencji, które są w długim terminie jedynym wyznacznikiem sukcesu w każdej grze, nie tylko walutowej.
Rozkłady wyników w konkursach są mniej więcej podobne jak na normalnym rynku – zyskowna, kilkunastoprocentowa czołówka i spory ogon przegranych. Teoretycznie w konkursach przewaga wygrywających z rynkiem powinna być relatywnie wyższa, z racji tego, że startują doświadczeni gracze, ale tutaj dochodzi czynnik rywalizacji, który skupia się siłą rzeczy w wielu przypadkach na wyższym lewarze. To rodzi konsekwencje opisane na wstępie wpisu, szczególnie widoczne w krótkim okresie (miesięczne czy trzymiesięczne konkursy), a bardziej spłaszczone i uwypuklające umiejętności (skills) w np. rocznych zawodach.
Podkręcenie lewara, jako w zasadzie główne remedium na taką właśnie strategię przeciwników, powoduje, że rywalizacja ze sfery przewagi wypracowanej metody przenosi się bardziej do sfery szczęścia i losowości. Jeśli bowiem strategia w tym krótkim czasie konkursu przechodzi okres obsunięcia kapitału to nadmierny lewar je zwielokrotni i katastrofa gotowa. Jeśli natomiast trafimy ze strategią na idealny dla niej stan rynku (flow) to lewar zdynamizuje zyski. W rzeczywistości niewiele to nie mówi i nie w pełni o rzeczywistych przewagach poszczególnych zawodników, czasem wypromuje fuksa, ale siłą rzeczy z pewnością uatrakcyjni rezultaty zwycięzców i emocje kibiców. Na szczęście wszyscy tutaj wiemy dobrze jak to działa i nie mamy powodów do chorobliwej ekscytacji. Jednakowy lewar dla każdego zawodnika jako zasada konkursu wyrównałby szanse pokazania rzeczywistej przewagi, ale przecież nie podbije emocji tłumu.
A poza tym – kto powiedział, że wszyscy muszą na forexie wygrać?
CDN
—kathay—–


Dodaj komentarz